Mój ojciec mówił, że życie jest księgą, którą człowiek pisze.
Sięgam po księgę ojca.
3 strony dzieciństwa, 6 stron wojny, potem już tylko 989 stron pracy.
W przypisach dwie strony miłości i niecała strona seksu.
A potem dużo pustych kartek.
Nie chcę tak.
Piotr Adamczyk
Zastanowiłabym się nad tym co robię, tudzież nad tym czego nie robię, a mogłabym zrobić, tyle, że jakoś chuj mnie to obchodzi. Poległam na codzienności. Nudzie dnia powszechnego. Zakopałam się w garnkach i praniu czasami maczając swój mózg w książce. A czasami wręcz nie wychodząc ze słowa pisanego. Ale co mnie to wszystko obchodzi?
Lepiej zaprzestać się karmić złudzeniami, ze można inaczej. Jak?
Czy to wszystko co mnie w życiu czeka? Dom, rodzina. Kompletna nuda. Spod skóry wydziera się plan ewakuacji. Zmiany levela. Nic tak nie nudzi jak życie. Odechciało mi się chcieć. A wszystko wygląda jak kiepski żart.
Poszłam na wódkę. Nuda. Bezsensu. Puszczając pawia uwolniłam się od alkoholu. Rozmowy? Nuda.Nikt i nic nie inspiruje mnie. Ja siebie już też nie. Do niczego wszystko.
Wypowiedziane marzenia i pragnienia upodabniają się do skarpet. Dziurawych skarpet.
Tak się zastanawiam jak można być szczęśliwym chodząc tylko do pracy, srać i oglądać telewizję? Tego nie wiem. Pełna lodówka i łóżko bez cienia komornika to podobno też już też coś. Wszystko wręcz. Tyle, że we mnie siedzą niepokoje, które każą mi zakładać buty i iść. Szukać. Co? Dokąd? Czego? Przecież wszędzie jest pustka i nicość. Zmaganie się z własnymi cieniami nic nie da. To wiem. Bo gdziekolwiek nie jestem nie zmienia się nic. Przestałam ścigać i łudzić się.
Czyżby najważniejsze było zadryfować do mety bez uszczerbków?
Może za spokojnie jest, tak spokojnie, że tonę.
Jak to jest, kiedy ma się rzekomo wszystko, a pomimo wszystko czuje się jakby nie miało się nic?
Jakby jedyna nadzieją na jutro było złudzenie, że jednak za pewnym rogiem, zakamarkiem czeka coś. Co? Coś co jest przede mną.
Kolejny cień. Złudzenie.
W końcu wszystkie uczucia i wszystkie myśli prowadzą do złudzeń.Wiesław Myśliwski
Mamienie siebie innością. Pościgiem zakończonym sukcesem. Ale co to miałby być za sukces?A potem patrzę na życie jak na wielki żart. Jak ludzie potrafią przejmować się rzeczami, którymi nie powinni zajmować myśli swoich. Jak bywa przewartościowanie wartości, albo wartościowanie gówien.Tylko co się liczy? Co jest ważne?Ludzie, którzy .....nudzą mnie ludzie. Siebie też zanudzam. Sen. Uciekam w sen. W tą nicość. Czerń. Nie bycie. Nie czucie. Niech mija życie, bo co ono może jeszcze mi przynieść? Chyba jedynie większe rozczarowanie. Sobą.
Wstałam rano. Słońce zmobilizowało mnie do pozbierania się. Park. Zawiozłam siebie i dzieciaki.- A ja mam jechać z wami?- Rób co chcesz. Nie będę już cię prosić o nic.Został. A ja mam dość mówienia: no chodź. Ciągnięcia, spierania, czekania. Pokopaliśmy piłkę. Naprawdę kopałam piłkę i biegłam lekko. To było niesamowite. Niech robi się ciepło to w trójkę pójdziemy na rolki. I rower. Dość marazmu. Siedzenia. Ale zasiadłam na ławce, jednak w kolanie coś zabolało. Bleh. Wyjdę z tego. Ze wszystkiego wyjdę.
Jeżeli chcesz coś zmienić w swoim życiu to na co czekasz? Kto nie ryzykuje ten niema. A jak nic nie zrobisz to się nie przekonasz. Prawda?
OdpowiedzUsuńUwierz, że ja żadnych problemów z nogami nie mam a czasami jak bawię się z Młodym to jak mi trzaśnie w kolanie to aż łzy się zbierają!
Wyjdziesz pewnie że tak twarda babka z Ciebie :) Kto jak nie Ty?
Pozdrawiam :)
a nie wiem , czekam na lepszy czas, na podmuch wiatru, na słońce... :)
Usuńdziękuje za wiarę, pozdrawiam :)
Wiesz, co to jest sukces? Odnaleźć w życiu to, co się kocha i to robić. Nawet, jak coś bryzga nam w gębę, to obetrzeć rękawem i do przodu. I to jest sukces właśnie: móc realizować swoje pasje.
OdpowiedzUsuńno właśnie, tylko gdzieś się wszystko pogubiło, zniknęło,
Usuń- brak pasji, czas umierać :)
ech......słońca mi chyba brak, oprócz rozumu :)
Znam jedną, młodą osobę, która ciągle mówi: "co mnie jeszcze w życiu dobrego spotka?", "czym mnie może życie zaskoczyć?" Jak mnie tym denerwuje :D Mówię do niej: kobieto, jeszcze nie wiesz ile dobrych rzeczy może Cię spotkać, tylko zacznij coś robić, coś dla siebie, coś, co lubisz, doceniaj te miłe chwile itd. ;)
OdpowiedzUsuńbo widzisz tak wygląda starość - wiszenie w oknie, w oknie życia, stagnacja i obserwacja, czekanie na .........jak na Godota......
Usuńech
Oj, jak ja Cię rozumiem... Trochę mnie z marazmy wyrwało jeżdżenie po Warszawach i kursach, ale boję się że to samo zaraz znów mnie dopadnie. Dzieciarnia trzyma Cię w miejscu, bo przecież jesteś matka i musisz być dla nich. W innym wypadku pewnie szukałabyś wyjścia jak ja- szukałabyś przygody GDZIEKOLWIEK- nawet w dzikim Egipcie ;) Może jak przyjdzie wiosna, to coś się zacznie budzić. Moze jak będzie słońce?
OdpowiedzUsuńmarazmu* ;)
OdpowiedzUsuńa ja w końcu zostawiłam wszystko, wyjechałam, moczyłam nogi w Bałtyku, ale wciąż gdzieś, tak jakoś ...no nie mogę ....:!!!:)
OdpowiedzUsuńi pomimo bycia matką szukam "guza"....ygr!