wtorek, 17 marca 2015

biegusiem

Biegłam. Biegłam w miejscu wpatrzona w obraz. To niewyobrażalne jakie rzeczy można zobaczyć w kanionie, który był przede mną. Widziałam śmieszne zwierzę, podobne do wielbłąda. To odkrycie mnie zdumiało, przecież tyle razy patrzyłam na to zdjęcie i widziałam tylko skały. Oderwałam wzrok i zerknęłam na zegarek. Jest źle - pomyślałam - skoro łapię oddech po pięciu minutach. Odbudowanie sprawności i mięśni będzie kosztowało mnie trochę pracy, ale w końcu co ja mam do roboty? Chyba to najlepsza opcja - ćwiczyć i marzyć. Nic więcej. I nic ponadto. Od nowa rzeźbić siebie. Nigdy na nic nie jest za późno. Wciąż biegnąc, ponownie spojrzałam na kanion. Tym razem ujrzałam twarz człowieka. Rysy były pełne zmęczenia, ostre, surowe, o! jest i nos, i tajemnicze spojrzenie...Człowiek. Sputnik. Każdy krąży po swojej orbicie. Myślami wróciłam do książki Murakamiego.



„Żaden człowiek nie powinien przejść przez życie, choć raz nie zaznawszy zdrowej, a nawet nudnej samotności na całkowitym odludziu. Choć raz powinien być zdany na samego siebie i poznać swą prawdziwą i ukrytą siłę".


Wpatrzyłam się ponownie w obraz. Samotna droga wijąca się wśród skał. Myśli plątały mi się z oddechem. Biegłam, biegłam. Run, Forrest, run! Jednak od siebie nie można uciec. Od wszystkiego można, tylko nie od siebie. Ciało biegło, dusza stanęła. Wspięła się na wieżę i zamknęła się tam. Czasami brak działania jest najlepszym działaniem, a nie wychodzenie poza marzenia najlepszym balsamem. Pomyślałam o Islandii. Moczenie tyłku w gejzerze z puszką piwa jest treścią wielu moich snów. Oto ja, puszka i przestrzeń wokół. Ciepło, które rozgrzewa moje ciało i napój co chłodzi. Wokół tylko przyroda i można się poczuć w tej samotności jak Bóg, który odpoczywa. Zrobiło mi się nieziemsko przyjemnie. Biegłam, biegłam siedząc tyłkiem w gorącej w wodzie wciąż biegłam. Mijające minuty straciły na znaczeniu. Nie czułam nawet tego jak trzęsie się mój tłuszczyk. Zapomnienie istnienia jest jednym z cudów wyparć. Nie ma, nie ma nic tylko wiatr smaga twarz mi ..
Nie, nie wybiorę się tam nigdy. I pewnie to będzie najlepsze co zrobię dla siebie. Po co rozczarować się. W końcu może okazać się, że woda jest za gorąca, albo za zimna, a piwo przeterminowane, a przestrzeń zabiera tłum ludzi przegadujących łomot skrzydeł ptaków.
- Woda jak woda, wolę robić zakupy w Reykjaviku.
- Piwo się skończyło. Może masz jeszcze jedną puszkę?
- Oby to była ostatnia atrakcja, bo buty uwierają mnie w pietę ..
- Ale czad! I patrzcie jaka foka w gejzerze!
Bla, bla, ba ...
Może lepiej pozostać przy marzeniach. Zamknęłam oczy. Siedząc w gejzerze frunęłam. A jednak może kupię bilet i będę cieszyć się tym co jest? Jak zwykle. Mój minimalizm to najlepsze buty, które wciąż mnie niosą gdzieś.
A zresztą ....Biegnij Arte, biegnij, niech pokażą się zapomniane mięśnie łydek ...i nie myśl, nie myśl...NIE MYŚL!!!!
Wszystko straciło na znaczeniu. Tylko poczucie wyobcowania rosło w siłę. A może nadszedł czas, by i marzenia zabić? Z butów minimalizmu zrobić klapki i tyle.
Wyobraźnia znowu podsunęła mi obraz. Wpada Mooniek do przedpokoju i zszokowany krzyczy:
- Skąd tyle krwi???!!!!
- Kochanie opanuj się, zabiłam swoje marzenia, tyle, ze wiesz niektóre były świńskie ...
Otworzyłam oczy. Obraz. Zamiast twarzy tym razem zobaczyłam kangura. Miał śmieszne łapki i ludzką postać na sobie, która wtuliła się w jego szyję. Alegoria. Kolejna. Pewnie jestem jak zagubione dziecko, które uczepiło się jak rzep, a świat niczym kangur - poniesie mnie, owszem, z śmiechem. Szelma. Sama zaczęłam się śmiać z tego wszystkiego. Bieg uwolnił endorfiny. W sumie jestem mega szczęściarą, a czasami pierdolę tak jakby mi piątej klepki brakowało. Masz ci los, chyba ni cholery, nie zmądrzeję.
Sms. O! Jasiu napisał. Życzy mi dobrej karty od losu.
No masz ci los, ten to ma nosa. A swoją drogą - dwa lata minęło od sanatorium a Jaśku wciąż pisze.
Odpisałam mu, że też życzę sprzyjającego losu i życia co rozpieszcza, a nawet gilgocze w stopy. A co. Niech ma tekst na słoneczny wtorek. Ach te endorfiny ...Jakaś radocha zalała mnie. Nic zresztą tak mnie nie bawi, jak własna głupota.
Tit tit, sms: Oj pogilgotałbym Twoje stopy to takie marzenie.
Tit tit sms: Łobuz:DDD
Tit tit sms: Nie wycofuję się z tego co napisałem mój Czarny Aniele.
No dobra. Ale o co chodzi? Ale nie odpisałam.
Wolę trzymać się dobrej karty dobrego losu, a nie klawiatury telefonu.



---------------------------- z życia ------------------------------------------

Wczoraj pojechaliśmy pod super market.
- Na chwile wyskoczę z samochodu, a wy zostańcie.
Mooniek pognał do sklepu, a ja wsiadłam na tył, by pogadać z córką. Kiedy Młoda zaczęła szaleć stwierdziłam: ewakuacja! Wysiadłam z auta i chciałam siąść na swoje miejsce,  z przodu tyle, że ...ciągnę za klamkę, ciągnę ......nie wierzę ......mać zamknięte! Młodą zalała fala śmiechu, a mnie kurwicy mega. Co za palant. Normalnie nie mogę.
I tak sobie stałam koło auta. Drobny jakiś kwadrans. A co tam.
- Musiałeś auto zamykać? - wycedziłam słowa przez zęby do Moonka, który w końcu wrócił z zakupów. A on uradowany całą akcją zaczął wręcz szczebiotać:
- Wiesz, mam taki odruch.
- Tak? a od kiedy? a czyje to auto potrafi stać przez całą noc nie zamknięte? CO?
- Oj tam, oj tam, zdarzyło się raptem parę razy ....Trzeba było krzyczeć.
- Komu? Gdzie? W sklepie już byłeś, poza tym parking nie był gotowy na mój krzyk.
- Krzyk? jaki krzyk? Mooniek?
- Nie, to wersja optymistyczna.
- Kochanie??
- Nie, to wersja abstrakcyjna
- Krrrrr mać?
- Bingo! to wersja realistyczna.

Już mi piątej klepki brak, ale jak tak dalej będzie stracę i czwartą i trzecią i w końcu całkowicie osiwieję.







8 komentarzy:

  1. Teraz słońce to i nastrój lepszy. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o zdecydowanie :)))- czekam na większe grzanie, by wsiąść na rower, aparat wrzucić do plecaka i pojechać sobie gdzieś przed siebie :)
      (książkę też)

      :)

      Usuń
  2. Ależ ten cytat Murakiego (to się jakoś odmienia? :D) jest świetny. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to cycat z opowieści Jack Kerouac,, którym była zafascynowana bohaterka Sputnika, ale wyczytałam go w książce Japończyka :) więc tak wrzuciłam :D

      Usuń
  3. Ty Wariatko! :D Ty naprawdę powinnaś jakąs artystka zostać, jesli już nie jesteś ;P
    Chciałabym Cię zobaczyć w akcji na parkingu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwierz mi , nie chciałabyś :)

      och, artyzm ....hm, wystarczy, ze artystycznie uwalam się :)

      Usuń
  4. „Żaden człowiek nie powinien przejść przez życie, choć raz nie zaznawszy zdrowej, a nawet nudnej samotności na całkowitym odludziu. Choć raz powinien być zdany na samego siebie i poznać swą prawdziwą i ukrytą siłę".

    Piękny cytat. Obrazujący to, że chociaż na krótką chwilę KAŻDY z nas jest w życiu samotny, zdany wyłącznie na swoje instynkty przetrwania. Postawiony przed wyborem: przetrwać albo spalić się, pozostając już tylko prochem...z którego ponoć powstaliśmy.

    Zapraszam Ciebie do siebie: http://redmind.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, uważam, ze i tak jesteśmy samotni tylko niektórzy ludzie wokół są jak miraże, ....a niektórzy są jak zakłócacze fal - można sie w tym pogubić, prawda ?:)

      Dziękuję, wpadnę :)

      Usuń