Tak Charles, rozumiem, też to miałam.
Chciałam się zapaść w sobie i nie istnieć bądź istnieć na przestrzeniach knajpianych ław. Zatracać siebie do nie istnienia. Życie wydawało mi się schematyczne i absurdalne. A mdłości, jakie mnie chwyciły, nie pozwoliły odejść. A chciałam iść z plecakiem w świat. Nie znalazłam jednak w sobie dość sił ...
Los jednak miał wobec mnie inne plany. Przysiadłam zatem na dupie. Grzecznie. Czy jakoś tak...
Patrzę na swoje dzieciaki, słucham je i mam ubaw. Naprawdę. Czasami zastanawiam się na kogo wyrosną, ale nie jest to moim zmartwieniem. Chcę, by nauczyły się dystansu wobec siebie, świata i znajdowania powodów do uśmiechu. I tego, ze człowiek ma prawo do błędów.
Są jednak matki dla których macierzyństwo to poświęcenie, trauma, zmęczenie codzienną bieganiną.
Żyjcie póki nie macie dzieci, bo potem nie ma jak żyć. Ani czasu, ani pieniędzy....
Ehe, i ani serca, i ani rozumu ...
Jest poświęcenie.
To straszne.
Straszne jest to to. Chyba powiem dzieciakom, to przez was nie jeżdżę na koncerty, w góry, nie stać mnie na Nową Zelandię, nawet na glany trudno mi uzbierać ...
- Glany?! Ty zacznij się ubierać stosowanie do wieku! - rzekł T - no wiesz, złote szpilki, białe kozaczki.
.....a jeszcze z fajką muszę chować się po kątach, bo nie chcę przy was palić.
- Ciesz się, ze stać cię na papierosy....
- No tak, no tak, te dzieci tyle kosztują ...
No kosztują, ale czy mówiąc o macierzyństwie poruszamy aspekt finansowy czy emocjonalny?
Utrzymanie psa też kosztuje, a jednak właściciele czworonogów będą mówić o wierności i przyjaźni zwierzaków, a nie, ze cena karmy wzrosła.
Słowa z ust niektórych ludzi są jak kupa przyklejona do buta.
To na cholerę chciałam dziecko?! Bo tak wypada? Ofiara na ołtarzu poświęcenia? Dla nadania sensu pustego życia? Dla zatrzymania partnera? Czy jednak z miłości dla miłości?
Czyż dzieci nie są życiem?
Fascynacją?
Studnią emocji?
Nauczycielem opanowania i wzbudzania dążeń do bycia lepszym człowiekiem?
Wystarczy tylko za dzieckiem podążać i jego emocjami chłonąć świat. Bawić się. Pewnie, ze czasami człowiek rozjeżdża się, ale czasami nie może być stałą. Mamy prawo do słabości.
Dzieciaki szybko dorastają, i przechodzą na swoje życie. Wszystko mija, więc warto doceniać każdą chwilę. Żyć nią - tu i teraz.
Warto cieszyć się własnym towarzystwem właśnie w tej chwili. Nie myśleć co będzie, nie kalkulować. Strach wiąże ręce.
Jest i liczy się teraz. A jakie ma być teraz? No zajembiaszcze. Wystarczy tylko być i chłonąć ten moment całym swoim istnieniem. Dać z siebie wszystko.
Chwila zamienia się w życie. I życie staje się piękne. Tylko trzeba żyć tą chwilą. Żyć bez poświęceń. Z radością. A jeśli jej brak to wskrzeszać ją dobrym nastawieniem, bo ono, owe nastawienie, budzi dobre emocje.
By nie było ...
Szkoda, ze czasami mnie wynosi, ale marny ze mnie człowiek, momentami nawet wręcz nerwowe bydlę. Więc ponownie zaczynam wdrażać filozofię analną. Zaczynam mieć wszystko w dupie.
- Dlaczego tak to ułożyłaś w szafie? Powinno być grzbietem, tak ładnie - matka i jej dobre rady.
- Bo tak i co z tego? Muszę mieć idealnie? Nic nie muszę.
- No tak, przecież ty masz wszystko w dupie.
- Dokładnie, mamo, dokładnie tak! I to sobie zapamiętaj.
Tylko jeszcze okiełznam w sobie nerwowego mustanga i popędzę po preriach olewki. Przestrzeń czyni człowieka wolnym. I będę rozpalać ogniska radości. Jak zwykle.



Bez ognisk radości człowieka ogarnia ciemna otchłań (żeby nie powiedzieć, że znajdzie się w czarnej dupie). Rozpalaj ich jak najwięcej. :)
OdpowiedzUsuńi tak będzie, musi być, zresztą kto chciałby być czopkiem tudzież gażdzetem erotycznym?: D
UsuńMasz rację, ale szkoda, że mi i wielu ludziom tak ciężko przychodzi cieszyć się z tego, co mamy.
OdpowiedzUsuńja sobie też to przypominam :)
UsuńJak zwykle inni "wiedzą lepiej..." :/
OdpowiedzUsuńwiadomka :)
UsuńKnajpiane ławy Ci w głowie? To dopiero ćma barowa z Ciebie ! :)
OdpowiedzUsuńCo do wiecznie narzekających matek, to również mnie wkurzają - dopóki były pannami, były niezadowolone, - bo samotne, wyszły za mąż - niezadowolone, bo już na randki nie chodzą, nie miały dzieci - niezadowolone, bo jak to tak, we dwoje tylko, bez dziecka, co ludzie powiedzą?, urodziły dziecko - oj, oj, jakie poświęcenie i niewygoda! Hitem dla mnie był tekst mojej nieodżałowanej pamięci mamusi : "jak cię urodziłam, to zaraz potem się roztyłam i zepsuły mi się zęby!" i jeszcze "jakbym nie miała dziecka, to bym się rozwiodła, a tak to mam życie zmarnowane!" Więc wiesz, Twoja mama z tym układaniem ciuchów grzbietami nie wzbiła się jeszcze na wyżyny złośliwości.
no właśnie - zawsze jest coś nie tak, a gdzie radocha?
Usuńa to mamuśka ......ech
każdego dnia staram się, by nie być klonem swojej mamusi, ....
Czasem warto odpuścić i mieć wszystko w 4 literach :) Gorzej jak się człowiek przejmuje wszystkim i niczym tak jak ja np. :P Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń