niedziela, 11 maja 2014

o poranku




Dzieciaki wstały, ale wciąż zabunkrowane w swoim pokoju chichrały się się jak głupie.
Nie było tup, tup, tup do nas O! Nowość! Buuuu.....ale co tam.

Po prostu bawią się równo i megaśne. I chi chi chi, i cha, cha, cha nas dobiegało.


Do czasu .........





- Buuuuuuuuuuuuu - Młoda zaczęła płakać - buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.

- Przepraszam nie chciałem, jak chcesz to teraz ty mnie kopnij w twarz.



Nie powiem, zatkało nas, ale nie interwenowaliśmy. Zatkało to mało powiedziane, mieliśmy totalnie głupie miny.


Córka przestała płakać, zebrała się w sobie. Wybaczyła bratu.
Nowa walka?
Na gilgotanie.

I znowu rozległo się po całej chacie: chi, chi, cha, cha, chi.


Ich zabawa. Machanie nogami.
Piąteczkę tyłkami też sobie przybijają.
Ostatnio strasznie się skumplowali. Na potęgę wręcz.
I maja nas w nosie.

My ich też - niech bawią się :P:D



- TATO, cheeemyyyy jeeeść!!!!



Trzeba wiedzieć jak ustawić się w życiu, buhahahahha :P


Więc dalej  w łóżku tkwię czekając na ............................................kawę.







2 komentarze:

  1. Aleś Ty się tu płodna przez te kilka dni zrobiłaś :-D
    Fajne rodzeństwo z fajnymi rodzicami, to co się maję nie kumplować? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że ta płodność tylko w słowie się zamyka :P:D

      a z rodzeństwem rożnie bywa, ja na swoim bracie ćwiczyłam wszystko, biedak mówi, że do tej pory zryty jest przeze mnie, gówniarz! :P:D

      Usuń