sobota, 10 maja 2014

pranko




Siedzimy z mężem w kuchni pijąc  kawę. Męczę go na temat prania. Sadystycznymi kobiecymi tekstami dowalającymi się, a co.
Oburzony odparował:
- Skończ, umiem robić pranie. Nie jestem głupkiem.
Nagle zamyślił się i krzyknął :
- Ale jednak jestem głupkiem!
- Wiem, i powtarzam ci to cały czas, hahahaha.
Wyrwał jak wściekły dzik w przelocie patrząc na mnie morderczym okiem i poleciał.
Nagłe z łazienki dobiegł krzyk:
- Wiedziałem! Ale kretyn ze mnie!
- Nic nowego kochanie!  - już się chichram -Ale tym razem dlaczego?
- Zamiast tabletkę wrzucić do bębna wraz z praniem wrzuciłem ją do pojemnika niczym proszek!

A mi mówi, że to ja nie ogarniam świata. Ech ....:))))



No dobra parę rzeczy nie ogarniam.
Siebie nie ogarniam.
Ale mężulo rozumiejąc mnie bez słów pojechał do lidla po kolejne łomżyńskie bączki.
Też się nie ogarnę, ale będzie przynajmniej zabawnie.


Stojąc na balkonie pociągam leniwie papierosa. Tak pod tą astmę. Bo lekarka mówi, ze mam, a ja jej nie czuję, więc może jak nakarmię dymem płuca to poczuję? :Poranny dylemat astmatyczki? Brać wziewa przed czy po fajce?


Więc tak sobie stoję, wiszę, patrzę na leniwe obłoki i leniwie myślę. O przemijaniu. Hm, dawno nikt u nas w rodzinie nie umarł. Pewnie i dlatego ojciec też mi się nie śnił. Bo co się śnił - to trup był.
Taka optymistyczna zajawka mnie złapała. więc tak ćmiłam patrząc na te obłoki co leniwie płynęły sobie. A może to ten popiół mnie natchnął, albo kłucie pod łopatką....

Rano zadzwoniła do mnie mama mówiąc, ze jej siostra nie pojechała nad morze. Dwie godziny przed wyjazdem wylądowała w szpitalu. Serce.
A tak wszyscy jej zazdrościli na imprezce sprzed tygodnia, że już się wybyczy. No wybyczy się, ale w innym klimacie.

Jeśli chcesz rozśmieszyć Bo­ga, opo­wiedz mu o twoich pla­nach na przyszłość. 
                                                                                                                  W. Allen

Więc ja naprawdę nie mogę myśleć.

Więc dlatego nie myślę.

Jest jak jest.

Prostuje kości, wyciągam się ciesząc, ze nie muszę głową walić w sufit.

Głowa. Głowa żyrafy z Kac Vegas III. Niezapomniana scena.

Tak własnie bywa. Chlast i po sprawie. A już było czuć powiew wolności, inszości...


Nie zastanawiam się już nad niczym. Już nie.

Bo i tak tego nie ogarnę.

Niech życie płynie leniwie, jak te chmury na niebie. Będzie fajny obłok to wskoczę. Pobiegnę. Bo jak widać każdy plan może zmienić się. Nieoczekiwanie  tak. Zresztą wszystko może i potrafi zmieniać się.

A ciotka z tego wyjdzie. Wiem o tym. I już.

Nie panikuję. Choć ulubiona moja, ale nie, nie, nie -musi być dobrze. Będzie dobrze.

Życie.

Warto po prostu cieszyć się każdą chwilą.


- Mamo musisz Młodą wyrzucić z domu, bo znowu to śpiewa
- Co? - zdziwiona popatrzyłam na syna.
- Ona śpiewa "Ona dla mnie tańczy" a ty mówiłaś, że ją z domu za to wyrzucić!

Ale sobie zapamiętał cwaniak.
Młoda nie tylko to śpiewa. Ostatni śpiewała, będąc pod prysznicem: "Będzie zabawa!,Będzie się działo!"

Takie teraz są hity przedszkolne. O!

Ale jak w domu puszczamy muzę to nic nie łyknie. Ech... .

Nawet Marchewkowego pola nie mruknie ...












10 komentarzy:

  1. haha :-)

    Rozśpiewana rodzinka... tylko nie da się czegoś innego śpiewać? :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie może, więc dlatego grożę wyrzuceniem z domu (z braku innych argumentów :P:D)

      Usuń
  2. Ale mnie rozbawiła ta twoja notka :) nie w całości bo temat o śmierci ostatnimi czasy nie należy do moich ulubionych ale reszta :) wspaniałą masz tą rodzinkę! A mężulek udany :). "Ona tańczy dla mnie" już mam jej po dziurki w nosie :) wszędzie ona :/. A wiesz to co Ty młodej narzucasz jest bee ale jak sama coś podłapie i się spodoba to zawsze inaczej :).
    PS. Nie dziękuje może się uda, ale uwierz że u mnie w mieście jest tak źle z robotą że zatrudniają w większości osoby niepełnosprawne bądź z grupą inwalidzką... Także nie wiem chyba po zakończeniu szkoły będziemy wyjeżdżać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nic Jej nie narzucam :))) tylko mówię, np.: dziecko, słuchaj tego, to jest Nosowska, czai Heya, :)))) ech....u nas non stop leci muza, różna, a dziecko mi tu wyjeżdża z takimi kawałkami, siara normalnie :)))

      Wiesz opcja - wyjazd nie jest zła, a nawet wręcz odwrotnie -dobra. W każdym bądź razie kciuki trzymam :)

      Usuń
  3. Ale że "Marchewkowego pola" nie łyknie? Jak to? Toż to samo wpada w ucho i wyjść nie chce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie! i widzisz, taka z niej bestia, ech......:)

      Usuń
  4. Hmm wczoraj do kawy wkroiłam sobie plaster cytryny. Na przeglądzie zamiast na hamulec nacisnęłam na gaz. Nic mnie nie zdziwi.
    Zdrówka dla Cioci.
    I nie pal ćmików.
    M. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, nie pal, nie pal- ja wiem, że coś z tego życia trzeba mieć, ale kurczę... Moja Rodzicielka jakoś z nałogu 30-letniego zaczyna wychodzić jak jej najlepsza kumpela (lat 44) właśnie od nadciśnienia i papierochów udaru dostała i jest generalnie pietruszką... I ojczym, który od stresów i papierochów najpierw dostał zawału a teraz ma tętniaka na aorcie... Postraszyłam...? Przepraszam, ale jesteś za fajna, żeby palić ;-) Przerzuć się na alko :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o paleniu mogę zrobić wykład i szkodliwości napojów alkoholowych też :) i środków psychotropowych także :))

      ale właśnie to jest takie fajne, że widzisz, aż fajna jestem :PPPP
      :DDDDDDDDD

      Usuń