- A jaki kod choroby? -pielęgniarka zapytała się lekarza.
- No jaki kod choroby? - powtórzył lekarz ewidentnie pytając mnie.
Zbaraniałam.
- Ee.....to ja mam wiedzieć? -zapytałam zdziwiona.
- No powinnaś, oj Arte ......... - szybko przeszedł na ty, hm...ciekawe czy ja też mogę?! :)
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Zaczęła się debata na temat klasyfikacji jednostki chorobowej. I poszukiwanie poprzedniego zwolnienia w książeczce. Wymamrotałam jeden symbol, ale lekarz orzekł, że na to składa się zbyt wiele rzeczy, więc to nie jest to.
- To by się zgadzało - odparłam.
- Nie, no Arte, pomyśl ... - i lekarz zrobił mi mini wykład podczas, którego olśniło mnie i wyciągnęłam skierowanie do szpitala. Był tam symbol, który podałam.
Ale ze mnie jest przypadek złożony.
Jednak co do czego przyszło to kod nie został wpisany. Odkryłam to będąc już w domu. Oddałam zwolnienie bez niego. Nie chciało mi się wracać. Po prostu opadłam. Złożyło mnie w niechęć.
Niewiarygodne.
Czy ja nie mogę trafić na normalność? Nie mówiąc już o profesjonalizmie.
Pewnie dostanę zwrotkę zwolnienia z nakazem uzupełnienia. Oby. Oby tylko na tym się skończyło.
Biała koperta w skrzynce znowu przyprawi mnie o odruch wymiotny, tak jak dzwonek do drzwi i :
- Mam do pani polecony .......
Nie mogę posiedzieć spokojnie w domu. Taki komfort psychiczny mi się marzy - nicość, nie a spraw, a jedyny dylemat to ten co na obiad zrobić.
Że też zawsze coś musi być na rzeczy. A to dopiero początek.
Zmulona jestem rokiem poprzednim, tak zamulona, ze teraz po prostu wysiadam .....
I tak się zastanawiam, czy w tym zamotaniu zamotany lekarz nie obetnie mi nogi? I to tej zdrowej. Bo i tak bywa.
W końcu nastał 2014 - czas na nowe przygody.
Zamykam więc oczy mając nadzieję, że jak je otworzę to znajdę się w 2015, ale nic się nie dzieje, czas ciągnie się jak guma do żucia.
Czas oczekiwania wydłuża minuty. Jeszcze ponad 30 dni zawieszenia.
17-ty to taka data, czarna data w mej rodzinie. Na 17-tego mam wyznaczony zabieg.
17-go umarł mój dziadek. Po 17 latach siedemnastego umarł mój ojciec.
Czyżby była kolej na mnie? To by było. Matematyczny zgon według szatańskiej arytmetyki.
- Cześc tato! Kurde, ale czadersko wyglądasz, no no no .... Opowiadaj gdzie, co i jak?
I znowu stanie się moim przewodnikiem życiowym.
Ale póki co poszłam na cmentarz zapalić znicz przemawiając do granitowej płyty.
- Tato, wszystkiego naj z okazji urodzin! :) Bywaj szczęśliwy w tych zaświatach! :)
Fajny z niego facet był, ale ja to czasami bywa, a nawet dość często, że za fajni ludzie zbyt długo nie żyją. Nie wiem czy to jest boskie zapotrzebowanie na miłe towarzystwo? Hm...widocznie anioły bielą przytłaczają. ....
Arte! Przestań zaklinać rzeczywistość. Bądź kobietą i znieś to po męsku. ;) Będzie dobrze. Uważasz, że już nie musisz się poprawić? Że możesz ot tak sobie, do tatusia? Nie ma tak dobrze, też się jeszcze pomęczysz na tym świecie :)
OdpowiedzUsuńnie, no tak sobie polewam czarną smołą wizje wszelkie :)
OdpowiedzUsuńA co? Winko się skończyło? :P
Usuńmamie tak, a mi nie :D dzisiaj polano nam nalewkę z Krakowskiego Kredensu...
Usuńale widocznie za mało :P
To koniecznie sobie polej. ;) :)
Usuńno to sobie polewam :)
Usuńtekstowo :P
Arte, Ty chcesz koniecznie, żebym tam do Ciebie przyjechała i do tyłka nakopała, co? ;)
UsuńNoooolo!!!!:D:D:D:D:D
UsuńBędzie dobrze, nie masz się co bać... Z moich skromnych doświadczeń i obserwacji wynika, że lekarze są dużo lepsi w medycynie niż w wyszukiwaniu kodów ICD10 ;), wypełnianiu druków itd. Szczególnie ta prawda tyczy się chirurgów i ortopedów. Szczególnie ortopedów.
OdpowiedzUsuńuffff...powiem szczerze, że też mam na to nadzieję, tak jak mówisz: skalpel bliższy sercu niż ta cała biurokracja, bleh...- ale pierwszym raz spotkałam się z czymś takim....
OdpowiedzUsuńAle z Ciebie Ziuta maruda, na ja nie mogę !? Masz jaja czy nie ? Bierz się w garść bo razem ze STAMP przyjadę i pomogę jej kopać :P:P:P
OdpowiedzUsuńw takim razie zacznę jeszcze bardziej marudzić! :):P
OdpowiedzUsuń