Młoda od samego rana zapowiadała, że nie cierpi lekarzy i nie da się zbadać. W genach ma zapisaną awersję do białych kitli. I koniec. Mogłam sobie mówić, córka i tak wiedziała swoje.
Pojechaliśmy na bilans. W poczekalni córce humor dopisywał. Rozgadana skakała sobie wesoło. Myślałam, że będzie dobrze. Ha, ja sobie mogę.
Kiedy weszliśmy do gabinetu Młoda zamieniała się w Coś. Przyjęła minę strasznie złą i zaczęła warczeć.
- Wrrrrrrrrr
- Dzień dobry kochanie - pediatra zwróciła się do córki.
- Wrrrrrrrrrrrr
- O! Dzisiaj nie masz ochoty rozmawiać?!
-WRRRRRR!!!!!!!
- Kurcze, Młoda przestań. Powiedz dzień dobry, zacznij mówić- prosiłam.
- Wrrrrrrrrrrrrrr
Przeprosiłam za zachowanie córki, mówiąc, że naprawdę nie wiem co się stało. Tego jeszcze nie było. Ale cóż dzieciaki lubią zaskakiwać. Panie tylko choichotaly.
Młoda patrzyła spod oka i warczała. Normalnie dziecko wychowywane przez wilczycę:
- Auuuuuu!!!!!- o mało co nie zawyłam z rozpaczy.
Rozebrałam córkę. Postawiłam na wadze. Zmierzyłam. Dziecko nadal nadal warczało odpowiadając w ten sposób na wszelkie pytanie pielęgniarki i lekarki.
- Ale dziecko mówi?
- No tak. Właściwie w domu to jej się buzia nie zamyka.
- Zadaje pytania?
- Tak, dopytuje się.
Sprawdziliśmy wzrok.
- Co widzisz na obrazku? - zapytała się pielęgniarka.
- Konik, kaczka, domek, samolot, koło
Odezwała się!!! Odezwała się!!! Jak radocha! Ufff.......
- O jaki piękny masz głosik. Ślicznie mówisz. Proszę, masz tu naklejki.
- Dziękuję.
Wychodzimy.
- Do widzenia, Młoda pożegnaj się.
- WRRRRRRRRR.......
Pojechaliśmy na bilans. W poczekalni córce humor dopisywał. Rozgadana skakała sobie wesoło. Myślałam, że będzie dobrze. Ha, ja sobie mogę.
Kiedy weszliśmy do gabinetu Młoda zamieniała się w Coś. Przyjęła minę strasznie złą i zaczęła warczeć.
- Wrrrrrrrrr
- Dzień dobry kochanie - pediatra zwróciła się do córki.
- Wrrrrrrrrrrrr
- O! Dzisiaj nie masz ochoty rozmawiać?!
-WRRRRRR!!!!!!!
- Kurcze, Młoda przestań. Powiedz dzień dobry, zacznij mówić- prosiłam.
- Wrrrrrrrrrrrrrr
Przeprosiłam za zachowanie córki, mówiąc, że naprawdę nie wiem co się stało. Tego jeszcze nie było. Ale cóż dzieciaki lubią zaskakiwać. Panie tylko choichotaly.
Młoda patrzyła spod oka i warczała. Normalnie dziecko wychowywane przez wilczycę:
- Auuuuuu!!!!!- o mało co nie zawyłam z rozpaczy.
Rozebrałam córkę. Postawiłam na wadze. Zmierzyłam. Dziecko nadal nadal warczało odpowiadając w ten sposób na wszelkie pytanie pielęgniarki i lekarki.
- Ale dziecko mówi?
- No tak. Właściwie w domu to jej się buzia nie zamyka.
- Zadaje pytania?
- Tak, dopytuje się.
Sprawdziliśmy wzrok.
- Co widzisz na obrazku? - zapytała się pielęgniarka.
- Konik, kaczka, domek, samolot, koło
Odezwała się!!! Odezwała się!!! Jak radocha! Ufff.......
- O jaki piękny masz głosik. Ślicznie mówisz. Proszę, masz tu naklejki.
- Dziękuję.
Wychodzimy.
- Do widzenia, Młoda pożegnaj się.
- WRRRRRRRRR.......
Oj, ja mam tak jak mam iść na pobranie krwi :D hehe , no może teraz spokojniejsza jestem, ale jeszcze i tak ktoś musi chodzić ze mną :)
OdpowiedzUsuńMam powera od rana bo widzę słodkości :)
pobranie krwi to pikuś w porównaniu do zastrzyku w kuper :)
UsuńNa wszystkich tak warczy, czy tylko na lekarzy? ;) :) :)
OdpowiedzUsuńpierwszy raz widziałam taką akcję :)))
Usuńale lekarzy nie znosi- no nie i już, po mamusi :)
Buahahahah, ona i mój młodszy świat zwojują. Moje Stworzonko, też jak coś zapowie, to to zrobi. Wprawdzie jeszcze nie warczało, ale za to jęczy :) Ciesz się, że pozwoliła się zbadać. Kuba w jej wieku nie pozwalał na takie ekscesy. ;)
OdpowiedzUsuńhahahaha, bo te Młodsze to jakieś skubańce są :)
UsuńTwoja córka lubi zaskakiwać:)
OdpowiedzUsuńzagubiona
zdecydowanie :)
UsuńWcale się jej nie dziwie... bo kto lubi lekarzy ? ;-)
OdpowiedzUsuńno własnie :)
Usuńale to warczenie, nie wiedziłam co się dzieje :)
ajajajajajaja : nie dziwię się wcale :)
OdpowiedzUsuńpoza tym lepsze warczenie niż ryk i szloch :)
no tak! o tym nie pomyślałam :)
UsuńNie dziwię się, że prawie zaczęłaś wyć ;)
OdpowiedzUsuńPoza tym lepiej, że zaczęła warczeć niż uciekać :)
też prawda :)
UsuńMoże za mało tych naklejek dostała i dlatego warczała na odchodnym?
OdpowiedzUsuńA lekarze nie ludzie*, córka mądra to i przez chwilę ludzkim głosem do nich przemówila ;)
* Nadludzie :D
hahahaha, wzięła 3- jedną dla brata- ale hm, może teraz Młoda powinnam przemianować na Warkotnice?! :)
UsuńMój mały z kolei jak zapowiedział przed przychodnią, że nie zdejmie kurtki, tak dotrzymał słowa i doktorka zbadała go "wzrokowo" jedynie, na odległość.Do szczepienia podchodziliśmy pięć razy - za każdym razem dochodiliśmy coraz bliżej budynku przychodni (przychodnia jest na naszym osiedlu) - nagle mały robił w tył zwrot i do domu wiał, dopiero przekupiony dotarł na miejsce....
OdpowiedzUsuń