Siedzę przy biurku popijając kawę, gdy nagle drzwi się otwierają i wpada gościu. Włos lichy, ale siłą wejścia efektownie rozwiany. Rączka lewa na biodrze a prawe biodro do przodu wysunięte. Poza Szekspira myślącego. Popijając kawę patrzę na to zjawisko mi nie znane.
- Noż ku..wa, przecież to nie możliwe ....
Hm, duch Himilsbacha a nie Szekspira - sobie myślę, a facet zaczyna przemieszczać się tak aktorskim krokiem, że nie mogę, nie mogę ....
- No tak wpierd..lić mi robotę...plany noż ku..wa, ku..wa ...- druga ręka przytrzymała czoło.
Dyplomatycznie ze śmiechu plunęłam łykiem kawy w kubek.Chlusnęło.
Facet się obejrzał.
- Przepraszam - powiedział po czym się przestawił.
I poddał się dalszemu szaleństwu słowa.
- Proszę mi wybaczyć, ale nie mogę, no nie mogę, noż ku..wa .....
Facet dostał mega szału. Ma silny charakter, więc wytrzyma. Jak mówi w końcu wybuchnie i nie da się, a kierownik dając mu nominację do wykończenia, tym razem źle trafił. W przeciągu paru miesięcy trzech pracowników z zespołu poszło na zwolnienia lekarskie. Stres. Bo ile można wytrzymać deptania po piętach w celu wytykania najdrobniejszych błędów, otrzymywania wciąż dodatkowej pracy, odwiecznego tłumaczenia się ze wszystkiego, piętnowania i zastraszania naganą, zwolnieniem. Wykazywaniem braku profesjonalizmu, umniejszaniem wartości pracy.
Symbol naszych czasów - mobbing. Człowiek człowiekowi skurwielem. I to nieważne czy jest to biuro czy fabryka. Tam gdzie ludzie tam i gówno jest.
Przełożeni albo pracownicy gotują los "kozłowi ofiarnemu". Psychiczne dręczenie, z nakładaniem dziwnych obowiązków. Kto przeszedł ten wie co to za piekło. Kto nie przeszedł ten ma szczęście. A kto w tym bierze udział to ..oby kiedyś tego doznał na własnej skórze.
Nie wiem co kieruje ludźmi, by deptać innego człowieka. Bycie sadystą? Obrona siebie po przez atakowanie kogoś innego i wykazywanie, że właśnie tam leży słabe ogniwo?
Ataki dość często bywają ciche, może nawet zespół o tym nie wiedzieć. Strach przed utratą pracy wiąże usta. Zresztą współpracownikom dość często nie warto ufać. Donosicieli i lizodupów też nie brakuje.
Czasami w pracy jest zawiązana klika kolesiowska. Przełożony i jego świta. Świętość nie do ruszenia. Reszta dostaje przydział roboty niechcianej. Reszta jest wykluczona. Obgadywana. Prześmiewania. Zastraszana. Jedna zostaje ofiarą.
Kiedy ofiara wchodzi do pokoju nastaje cisza. Cisza, która trwa dopóki ofiara jest ....Albo cisza przerywana słowami, których być nie powinno.
Zastraszanie i grożenie utratą pracy, wykazywanie nieudolności pracownika, obniżanie jego wartości.
Wszystko to tkane cieniutką, niewidzialna nitką ...
Trudno jest udowodnić mobbing. Ofiara ma dość - wypalona energetycznie, zazwyczaj wycofuje się ze wszystkiego. A czasami staje przed sadem walcząc o godność i dobre imię, które zostało zszargane. Walcząc o prawdę i zadośćuczynienie.
Wszystko to obciąża system nerwowy, a stres potrafi zabić.
Bezrobocie pozwala na szykany. Bo przecież na twoje miejsce wielu czeka ...
Ludzie boją sie stracić pracę, bo jej nie ma.
Ilu by rzuciło dotychczasaową pracę i poszukało przyjanej firmy?
Wielu, ale rynek pracy nie pozostawia dość często wyboru.
Pracodawcy są zobowiązani do prowadzenia polityki antymobbingowej, tyle, ze przy dużych firmach ciężko trzymać rękę na pulsie.
Prawo prawem, a życie życiem.
Sama to przeżyłam Wyrzucanie biurka z pokoju, dokładanie projektów i zadań, ciszę, obgadywanie, odwieczne tłumaczenie się z tego co w pracy robię. Wytykanie błędów najdrobniejszych, choć nie moich. Miałam dość. Atmosfera zaczynała być ciężka. Karano mnie brakiem premii. Przecież nagle przestałam dobrze pracować. I przestałam w końcu, bo co nie zrobiłam i tak było nie tak, było źle, więc odpuszczałam... Dzwonić do "góry" na skargi? Czułam się bezbronna, bezsilna, zresztą...co miałam powiedzieć i jak to udowodnić? Jeden głos przeciwko wielu.....
Zaszłam w ciąże. Dziecko dodało mi sił, bo nie było nic ważniejszego od Bąbla.
Doszło do tego, ze cała sytuacja zaczęła mnie śmieszyć. Musiałam to obrócić w coś, by nie zwariować.
A mój śmiech jeszcze bardziej ich wkurzał. Było mnie na to stać, bo wiedziałam, ze lada moment odejdę na zwolnienie i długo, długo mnie nie będzie.
Kolega po cichu mówił, ze do mnie nic nie ma, ale wiesz, nie mogę się wyłamać, więc przepraszam że z tobą nie rozmawiam. I chętni by mnie podrzucił autem, jak zwykle to bywało, ale wiesz jak oni to zobaczą ...no nie obraź się, nie mogę.
Przestałam z kimkolwiek w pracy rozmawiać. Zresztą nawet na dzień dobry mało kto odpowiadał ...
- Ach wiesz moja córka powiedziała do mnie" Mamo ty się tak fajnie ubierasz, ze mogłabyś być na pierwszej stronie gazet z modą ...
- O tak, tak, zawsze fajnie masz wyczucie stylu - tja lizodup jęzorem oczyścił rów.
- A ja myślę, ze twoje miejsce jest Glosie rolnika jako rasowej świnii - odparowałam. Tyle mojego.
Nie było nikogo, kto by przeciwstawił się mówiąć - odpuście. Lepiej było cicho siedzieć, by samemu nie zostać kozłem ofiarnym.
Odeszłam.
Po paru miesiącach wróciłam i nagle stał się cud niepamięci: złe emocje zniknęły. Znowu byłam kreatywnym, wartościowym pracownikiem.
Mobbing tak naprawdę uderza w dobro zakładu - zaburza jego rytm działania, obniża efektywność pracy. Warto starać się o dobrą atmosferę, bo wówczas pracownik ma lepsze podłoże i motywację do dzialania.
Nie ma co się dawać zdeptać - bo potem z człowieka zostaje wrak i rodzina cierpi. A ona jest najważniejsza.
Warto spojrzeć na relacje ludzkie i zareagować, póki nie jest za późno ......
Z ludźmi powinno byc jak z trawnikiem - NIE DEPCZ. SZANUJ.
Więc żyjmy pozwalając żyć innym....
Święte słowa. :)
OdpowiedzUsuńMocne i prawdziwe niestety.
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze to napisałaś, widzę, że potrafisz walczyć o swoje, tak trzymaj.
OdpowiedzUsuńzagubiona
Przykre to.
OdpowiedzUsuńale dobrze że się nie dałaś.
Zuch babka :)
nie wiem skąd tyle wredoty i podłości w ludziach a przecież wystarczy żyć tak by nikt przez nikogo nie płakał ("Dom")
OdpowiedzUsuńech.......
Miałem kiedyś podobną sytuację tyle tylko że z szefem. W końcu wygarnąłem mu przy wszystkich co o nim i jego pomysłaćh myslę i się zwolniłem.
OdpowiedzUsuńbo chyba tak trzeba - nikt nie ma prawa nikogo obrażać i po min "jeździć"
Usuń