Zakręcenie trwa. Może jestem końcowym produktem, by nie rzec, dziełem, loda. Amerykańskiego. Hm...Nadzieja, że z wiekiem to minie i przyjdzie epoka ogarnięcia minęła, umarła, odeszła bez pożegnania, spierdzieliła. Został rozgardiasz w głowie.
Dzisiaj namiętnie poszukiwałam swojego kalendarza. Nie znalazłam. W notatkach, które znalazłam i które miałby być idealne, brakuje dat.
Wiecznie czegoś szukam. Klucze, telefon, i co się da. I czego się nie da. Na szczęście mam szczęście i nie muszę szukać szczęścia, ale z resztą rzeczy, zwłaszcza materialnych, to tragedia wielka.
Wczoraj odebrałam syna. Zapomniał o bluzie. Wróciłam do klasy. Zamknięta. Poszłam do pokoju nauczycielskiego. Klucz zdobyty, bluza odzyskana. Misja udana.
Poszliśmy po Młodą. Dzieciaki bawiły się na podwórku.
- Cześć Starszy - podeszłam do nas była wychowawczyni syna - i jak tam w w szkole, masz już uwagi?!
- Tak, jedną.
- Co? - zgłupiałam, zbaraniałam.
- Bo lekcji nie odrobiłem.
- Jakiej?
- Angielskiego.
- Odrobiłeś jako jeden z nielicznych i otrzymałeś uśmiech.
- Aha, to nie wiedziałem. To nie mam.
- Cały Starszy- skwitowała ze śmiechem wychowawczyni.
Boże trzymaj mnie, bym nie kupiła kocyka dla synka !!!!
Wyszliśmy z przedszkola. Auto i pomknęliśmy do domku.
Pod domem zorientowałam się, że córka jest w kapciach. Nie wzięła także swojej zabawki z sali. Wow!
Geniusz podobno objawia się także w obłąkaniu. Obłąkanie jest, ale jakieś lewe. Genialne jest tylko roztargnienie. Nie udaje mi się ogarniać życiowo.
W domku Synek dostał zajawki na lepienie z plasteliny: żabka , krab, goryl, jeż, niedźwiedź, goryl. Stworzył mini zoo.
Angry birds też musiało być.
Córka też wzięła plastelinę w swoje cudowne łapki. I co ulepiła?
- MAMO, PATRZ - NOCNIK!!!:))))))))
- Synku, a co cię wzięło tak na plastelinę?!
- Bo w szkole mieliśmy ulepić z plasteliny plastusia,i wiesz co? ja, kumpel i kumpel ulepiliśmy ptaki z angry birds, hahahaaha pani i tak nie wie, nie zna się na tym hahahahahaha
Tak oto rodzi się przebiegłość.
Na FB wyślę ci zdjęcie jak Młody lepił marchewki.
OdpowiedzUsuńTwój jest Picassem plasteliny :D
hahahaahaha, widzialam, piękne arcydzieła, hahahaha - :)
OdpowiedzUsuńKtoś mógłby rzecz, że "chujowe" ha ha ha
Usuńhahahahahahahaha
UsuńNo no :) Bądzcie tacy zakręcani na co dzień :D
OdpowiedzUsuńNiźle zakreceni jesteście.A ja myślałam,że tylko ja tak mam:)
OdpowiedzUsuńzagubiona
hahahahah, potem było jeszcze gorzej .....o tym napiszę poźniej a póki co -pozdrawiam Was :)
OdpowiedzUsuńA czemu ty się opierdzielasz i nic nie piszesz? A?
OdpowiedzUsuńJa rozumiem, naprawdę: powidła i herbatki ziołowe, ale trzeba się w końcu otrząsnąć, dać organom odetchnąć ;) i napisać nowa notkę :D
Jejku jak miło:):DDDD
OdpowiedzUsuńok, ok, to już piszę, w bólach.:D
ha! i dzisiaj od kumpeli dostałam sms- co za cisza!
niezamierzona cisza, bo ...ale już pisże :)
Dzieła dzieciaków piękne. Nic to, że przebiegłe ;)Nawet nocnik mi się podoba. A że życie zwariowało i zakręca nas coraz bardziej, to i jesteśmy zakręceni.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
"Zapisane w locie"
http://czarownica-z-bagien.blog.onet.pl/
Tak czytam SE tytuły ostatnich notek z blogów po prawej stronie i ułożyłam coś takiego:
OdpowiedzUsuń- kto nie złapał Dody?
- wariatka
- kto jest ojcem?
- fryzjer.pl
- najważniejsze chwile zachowuję w głowie, a nie na zdjęciach
- więc kto nie złapał dody?
- Edward Horsztyński: a jednak
- wariatka: (bo ja) jestem asertywna i odmawiam razy
- bo to była terapia "lotem"
- koniec świata.
Ładnie, co? :D
Jesteś dumna? :DDDD
strasznie!!!! :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
OdpowiedzUsuńJesu, miało być "i odmawiam 50 razy", ale właśnie zauważyłam, że num lock'a sobie wyłączyłam (na potrzeby tego komentarza włączyłam ponownie :)
OdpowiedzUsuńznaczy się strasznie jestem dumna! :D
OdpowiedzUsuńhahahahahha