wtorek, 2 lipca 2013

nuda dzienna

-Pojechaliśmy do stomatologa.  Ledwo strzałka zbliżyła się do 120 i już się zaczęło:
-  Zwolnij, masz zimowe opony, nie masz abs
- Panikarz, panikarz, ...to kup mi inne auto
- No jasne, a ty się dziwisz ze siwieje
- Nie dziwie się, stary jesteś

W sumie to nie dawno wpakowałabym się pod autobus. Myślałam, że on stoi na przystanku a on jechał.
I wyjechałam mu.
Zdążyłam, bo depnęłam.
Ale kierowca trąbił.
Faceci to panikarze, po prostu.


Córka zasiadła na fotelu dentystycznym i otworzyła buziolka. "Narośł" jaka była taka jest. Płukanie septosanem nie odniosło żadnego skutku. Ale nie rośnie - też dobry znak. Dostaliśmy skierowanie do chirurga. Musimy skonsultować i ewentualnie wyciąć. Brrrr.....Bo teraz taki trend - wycinać wszystko i badać. Może i słusznie?
Teraz to nowotwory latają po ludziach jak nietoperze po jaskiniach. Lepiej więc wprowadzać profilaktyczne kroki, niż później leczyć. Ale NFZ na pacjentach oszczędza. Bezsensu jest ta instytucja, która narzuca ilość badań, zabiegów. Porażka normalnie.

U Młodej podejrzenie jest nadgryzienia, ale z czasem zobaczymy.

Syn też zasiadł na fotelu dentystycznym:
-Tylko zęba mi nie wyrywaj, bo chcę sam!
- Dobrze, dobrze.
Dzielnie zniósł borowanie. Super facet.
A skąd dziury?! Pilnujemy mycia zębów, syn sam dawkuje sobie słodycze i hamuje Młodą ....
Nie wiem
Tak jak nie wiem jak to jest, ale nie mamy problemu z dzieciakami. Większych.
Oczywiście dopóki nie wpadną w "tunel rozpaczy" spowodowany zmęczeniem, wyciąganiem kości i czym tam jeszcze.
Większy problem mam z sobą ....

Kurier przywiózł rower treningowy. Nareszcie!

 Książka gratis -poczytam, może i nawet spróbuję coś z sobą zrobić. I pas też jest dorzucony za free.


Teraz nic innego mi nie pozostaje jak tylko rzeźbić ciało.

Plan - więcej czytania i roweru, mniej internetu i siedzenia. Plus oczywiście dzieciaki. Ale to wiadomo!
Oby tylko motywacji nie zabrakło :)




Jak to w moim przypadku bywa. Zapału starcza na tydzień. W wersji optymistycznej.




Kartki otrzymały swoje mieszkanka - w końcu .....Za kartki dziękuję.





A mam jeszcze wiele książkę, bez swoich kartek...i wiele książek, wstyd przyznać, nie przeczytanych.
Net zdecydowanie zabiera mi za dużo czasu. Straciłam rozsądek i równowagę.




-----


Syn męczył zęba do jedenastej w nocy. Nawet nitkę mu T przywiązał. Ząb jak wisiał tak wisiał, nie chciał puścić i Starszy nie chciał nas do zęba dopuścić. W końcu poszedł spać.
- Ale nie oglądajcie władcy Pierścieni beze mnie!
- Sio spać!

Mieliśmy nadzieje, że pośpi co najmniej do dziesiątej. Ale gdzie tam....
Po ósmej obudził mnie krzycząc:
- Patrz wyrwałem dziada, Mamo!!! zobacz!!!
I cały dom stanął na nogach.

Potem zapolowaliśmy na ćmę. Sorki nocny motylu, ale doczytałam, że jesteś przysmakiem chomika. Zygmunt rzucił się na zwłoki jak prawdziwy drapieżca.
W menu sierściucha mogą też być chrząszcze, muchy, larwy (np. mączniki), mole.
Nic nam nie pozostaje, jak ropocząć sezon łowów.
- A pająki je? A ślimaki? Ślimaków szkoda. Chrząszczy też nie dam. Są fajne ....

Młoda od rana zapałała miłością do farbek. Oto dzieło jej.


Wygląda jak bazgroł.
Ale jak dla mnie jest to chomik na buraku.
Młoda zbrechtała i z obrazkiem pognała do chłopaków:
 - Patrzcie, chomik. Na buraku.
- Nooooo, no, faktycznie- przytaknął jej Starszy, by za chwilę dodać:
- Ale to mama rysowała!
- Nie, ja!
- Nie! mama!
- Już się kłócicie?! Młoda to namalowała, a ja tu widzę to co widzę- a ty co widzisz?
- Chomika na buraku
- No więc o co ci chodzi? Może chomik wspina się na czerwonego królika?!

 Syn nie wiedząc co powiedzieć, powywracał oczami, i poleciał do drzwi, bo domofon zapikał. Wpadł jego kumpel -M. Cała trójca wybiegła na podwórko. Uffffff......Hura! Mama M. będzie ich pilnować.
Cisza to piękna rzecz.



 Za długo szczęście nie trwało. Musiałam wyjść na plac zabaw. Zmiana opiekuna. Kumpela poszła, a ja zostałam.
Córka zażądała huśtania. Obok huśtał się syn sąsiadów, Janek.
Janek jak zwykle był pod opieką babci.
Chłopczyk zaczął zagadywać Młodą:

 - Popatrz huśtanie jest proste, zginaj i prostuj nogi.
- Janku, już wystarczy huśtania 
Nie wiem co jej przeszkadza, że chłopak się huśta?! Ma siedzieć koło niej czy jak?! Bezsensu - przetoczyły się myśli przez moją głowę. Nawet nie huśtał się pięciu minut ...

- Nie! nie! ja lubię się huśtać. Zaprzyjaźnimy się ?- zwrócił się do córki.

- Przestań tyle gadać, gaduło, chodź do mnie! - babcia koniecznie chciała wyrwać wnuka do siebie. Tyle, ze Janek zawsze sam się bawi....zawsze się pod jej opieką i w ogóle to chyba coś jej zaraz powiem...grrrr ...przecież nie dzieje się nic złego a widać, ze chłopak ma ochotę na towarzystwo i słusznie. Dzieciaki powinny się razem bawić.

- Tak! - odpowiedziała Młoda.
- Ja jestem Janek Kowalski. Mama 6 lat a ty?
- Młoda
- Idziemy na inną huśtawkę?
- TAK!
Polecieli. Wspinali się, grzebali w piasku. Babcia machnęła w końcu ręka:
- A niech bawi się z dziewczynką,
i poszła do innej babci na pogaduchy. I słusznie- jak nie ma nic do roboty niech papla do ludzi, a nie zadręcza dzieciaka.


Przed nami mega wyzwanie na dzień dzisiejszy - założenie pokrowca na materac. Masakra będzie.


Już nam się wszystkiego odechciewa.....Chyba bezsensu, że zdjęliśmy pokrowiec. Jakoś tak wątpię, że uda nam się go nałożyć z powrotem.


Ale zabawa taka będzie wieczorkiem, a póki co - rowery. Musze wyjeździć nogę. Na zdrowie. Na razie jest bez zmian, niestety.....








8 komentarzy:

  1. Dentysta,sadysta jak ja to mówię.Strasznie się boję tych wizyt.Ręcę mi się trzęsą,leje się ze mnie pot,że jak wstaję z fotela,to patrzę,czy plamy za plecami nie ma.Koszmar jakiś.
    Ale będziesz mieć figurę po tym rowerze,a rower ma regulowane rączki?Jak tak,to spróbuj połączyć przyjemne z pożytecznym.Ustaw sobie rączki,tak jak Ci wygodnie,wsiadaj na rower,ksiażka w ręce,ręce oparte na rączkach,a potem tylko jedziesz i pedałujesz i ani nie wiesz,kiedy czas ucieka:)Ja tak robię i czasem nawet godzinę lub półtorej potrafię tak jeździć.Albo postaw rower przed tv,włącz sobie jakiś swój program,pedałuj i oglądaj:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. własnie taki kupiliśmy - cichy i ma wszystko - - spedałuję się na mkasa :DDDD
    a pomysł z ksiązką jest niezły, 2 w 1 :)

    kupując rower patrzyłam takze na bieżnie, też super sprawa ..
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować,zaoszczędzisz,czasu,bo robisz dwie rzeczy jednocześnie,a jazda Cię wciągnie,ani nie wiesz kiedy:)
      Bieżnię też bym chciała mieć,ale nie mam gdzie jej dać.Jakbym w domku mieszkała,ooo...to bym już może małą siłownię w domu miała.

      zagubiona

      Usuń
  3. Siedzę w Amazonce :)
    Kurcze, chyba jestem trochę jak ta babcia z placu zabaw... Czas się zmienić :)

    e.

    OdpowiedzUsuń
  4. O to ćwiczonka pełną parą będą szły :)
    A co do chomika toż to sztuka nowoczesna jest :) Warte krocie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, rowerek cudny jest - daje mi w kość, jak tylko dane mi jest zasiąść na nim :) Kondycha pod psem, normalnie ..

    Chomika- zatrzymuję, jak niektóre "dzieła". Bo żal wyrzucać :)


    Jeszcze przed snem, choć te 10 minut, szu szu szusowania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no no rowerek sprawi cuda jak się zobaczymy to nie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no jasne ...a lody i czeloda dbają o brak utraty kalorii..przejadam stres .....:P

    OdpowiedzUsuń