- Mamo, popatrz tam! -mówi Młoda pokazując palcem kierunek.
Skręcam głowę we wskazaną stronę. Zanim stwierdzę, że nic nie widzę, bo i niczego nie ma, dostaję nieoczekiwanego całusa w policzek i już słychać brecht Młodej.
Młoda lubi wygłupiać się.
Stałym punktem jest atak paniki.
Wyciągam ją z kąpieli, woda spływa swoimi odgłosami w kanał, i wówczas pada hasło: "atak paniki!!!". Młoda wskakując na mnie zaczyna piszczeć. A ja wraz z nią.
Albo zakrada się od tyłu do człowieka, palce wciska pod żebra z dwóch stron krzycząc:
- Prądzik!!!!
No moja córka, moja ....
Młoda dzisiaj zleciała z huśtawki. Darła się niesamowicie, ale na szczęście nic się nie stało.
Syn za to spadł z murka i ma na brzuchu niezłe przetarcia. I na nogach. I rękach. Nie płakał.
Jak oni to robią? Nie wiem.
A propos urazów.Byłam z synem na komisji lekarskiej w sprawie orzeczenia odszkodowania za "uraz szprychowy".
- Która to noga? - zapytał lekarz
Jako matka zastygłam ......eeeeeeee.........:
- Synu, no odpowiedz lekarzowi!
Ciekawie masz w codzienności swojej :) jak nie z jednej strony bombardują to z drugiej :)
OdpowiedzUsuńa jak mam nudno to idę do teściowej i adrenalinka już jest ponad normę :)
OdpowiedzUsuń