Byłam dzisiaj z synem u kontroli. Biały fartuch owszem spojrzał tyle tylko,że w zdjęcia rtg.
- Za tydzień do kontroli
Co jak co, mnie mógł spławić, ale dzieci nie daruję.
- Ale były tam rany, nie tylko skręcenie, może jednak by pan obejrzał nogę?
Popatrzył na mnie, napisał opatrunek.
- Zaraz przyjdę.
W gabinecie zabiegowym pielęgniarka zdjęła szynę. A potem chciała dobrać się do opatruneku nogi. Polała wodą leciutko próbując oderwać.
Jak się syn wydarł to masakra.
- Pani lej tą wodę, więcej wody! nie szarp, BOLIIIIIII !!!!!!!
- AAAAA!!!!!!!!
- Uważaj!!!!!!!!! - syn dostał słowopotoku na obronę swojej nogi.
Jakoś poszło ...ooooooo.
No nieźle ma tą nogę dziabniętą.
Przyszedł biały fartuch.
-- Tylko nie dotykaj mojej nogi! - od razu krzyknął syn. Ten to wie jak ustawiać potwory.
A noga opuchnięta trochę. Sianiakowata. Zadrapana. Mistrzu piekielnej roboty.
Ortopeda spojrzał:
- Będziesz żyć - mruknął- Wizyta kontrolna za tydzień, za 3 dni zmiana opatrunku.
Syn w domu. siedzi i myśli.
- Mamo, ale ja nie pojadę do sanatorium?!
- Za tydzień do kontroli
Co jak co, mnie mógł spławić, ale dzieci nie daruję.
- Ale były tam rany, nie tylko skręcenie, może jednak by pan obejrzał nogę?
Popatrzył na mnie, napisał opatrunek.
- Zaraz przyjdę.
W gabinecie zabiegowym pielęgniarka zdjęła szynę. A potem chciała dobrać się do opatruneku nogi. Polała wodą leciutko próbując oderwać.
Jak się syn wydarł to masakra.
- Pani lej tą wodę, więcej wody! nie szarp, BOLIIIIIII !!!!!!!
- AAAAA!!!!!!!!
- Uważaj!!!!!!!!! - syn dostał słowopotoku na obronę swojej nogi.
Jakoś poszło ...ooooooo.
No nieźle ma tą nogę dziabniętą.
Przyszedł biały fartuch.
-- Tylko nie dotykaj mojej nogi! - od razu krzyknął syn. Ten to wie jak ustawiać potwory.
A noga opuchnięta trochę. Sianiakowata. Zadrapana. Mistrzu piekielnej roboty.
Ortopeda spojrzał:
- Będziesz żyć - mruknął- Wizyta kontrolna za tydzień, za 3 dni zmiana opatrunku.
Syn w domu. siedzi i myśli.
- Mamo, ale ja nie pojadę do sanatorium?!
Jakoś szybko zdjęli synowi szynę,albo ten czas tak leci?Niedawno o tym pisałam.Dobrze,że z nogą wszystko ok.A podejście"białego fartucha"lepiej zostawię bez komentarza...
OdpowiedzUsuńzagubiona
Pewnie boi się, że zamkniesz go z starcami w tym sanatorium, a to było by piekielnie nudne... Dobrze, że wszystko ok. Mogli by być trochę milsi dla niego, ale cóż, rutyna. Miłego dnia :)
OdpowiedzUsuńCzesc:) Nie, nie, szyne załozyli z powrotem, bo oprócz zwichnięcia syn ma także rany, pięknie się załatwił ...więc szyna zostaje, tylko opatrunki trzeba zmieniac, by się goiło ...
OdpowiedzUsuńNiestety wolałam iść przed weekednem do tej przychodni, bo "mój ortopeda" wyjechał i będzie pózniej :((( więc cóż ...nie miałam wyjścia.
ale syn dał rady! :D
Mlego dnia, pozdrawiam :)