wtorek, 21 maja 2013

sanatorium

c.d. sanatorium ...

Pijemy winko w trójkę w pokoju. W końcu "trafiła" nam się butelka i okazja. Godzina 21.00 - za godzinę "godzina policyjna".
- Słuchajcie tylko bomby spadają na moją głowę. Zawsze coś ... Agusi nie będzie, bo mąż przyjechał i poszła spać do niego. Będę musiała udawać, że Aga prysznic bierze. O, Boże jak to będzie, ja nie wiem....Lejcie winko, lejcie, muszę się wyluzować. No jak to będzie?
Zaczyna się dialog, która pielęgniarka ma dyżur. Żadna z nas nie pójdzie sprawdzić, bo na wdechu trudno się mówi. A wydech swój zakazany urok ma.
Ciekawe która ma dyżur? Ta fajna, czy esesmanka, hm.....no ta blondyna też ostra, może była pielęgniarką więzienną?! Chichoczemy....
- Puścisz wodę, a sama będziesz już w piżamce i powiesz, że Aga prysznic bierze, najprościej.
- Albo kupę robi. Jak się robi to się nie hałasuje prawda?!
- Albo bądź na golasa w ręczniku, wypłoszysz od razu..

Chichoczemy.
Kolonia normalnie: Co tu robić gdy kumpela wyrwała się na randkę.
Dziwne, ze nie można choć jednej nocy spędzić z własnym chłopem. Przecież istnieje coś takiego jak przepustka. Przepustka z koszar, hahahaha.....Seks w dzień na lajcie, ale i też chodzi o ten sen w tych ramionach. O pobudkę. I w ogóle .....zrobiła się nam rozmowa o tęsknotach.
 - AAAAAAAAAAAA!!!! Lecę dziewczyny, mam 5 minut!!!!
- Ale przyjdź później, dokończymy bibkę.
- No!, zobaczę.


Same czekamy na cowieczorne rytualne:  puk, puk i tekst przedsennej modlitwy:
- Wszystko w porządku? Wszystkie są panie?

Czekamy, a piguły nie ma, a tu 22.20! Hm, może ekipę badają alkomatem? Ha, ha, ha ...
-Wiesz co, a może zrobimy użytek z tych pstryczków i zadzwonimy po pielęgniarkę same? - dostałyśmy głupawy.
A tu ......
Puk, puk ....
- Proszę.
Drzwi się otworzyły. O, żesz, esesmanka .Ups.......

- Dobry wieczór. Wszystko w porządku?
A my głupawa. Śmiech ...
- Tak, wszystko - koleżanka wyjęczała przez łzy śmiechu - dobry wieczór.
Dostałyśmy wzrokową reprymendę, aż się na baczność chciało stanąć.
-Dobranoc
- Dobranoc

Uffffff.......

Ciekawe jak Ani poszło....


Kwadrans  później SMS - -Dziewczyny ! udało się, ale nie przyjdę, boję się esesmanki. Pa.


Rano Ania wleciała do naszego pokoju z impetem krzycząc od progu:

- Dziewczyny wybaczcie, że wpadam, ale muszę wam opowiedzieć wczorajszą akcje. Nie wiem skąd Bóg mi dał tyle sił, ale udało się. Była esesmanka i tym swoim głosem - Jest ta druga pani? zmroziła mnie na chwilę ale spokojny uśmiech wrócił do mnie, na prawdę nie wiem skąd miałam tyle sił i odwagi i odpowiedziałam - Taaak, z uśmiechem . Mówię wam to było przeżycie, tyle bomb na moja biedną głowę. Jak poszła to otworzyłam wino Ani, no nie mogłam z tych nerwów naprawdę. Bo wiecie, a gdyby się wydało? O rany, tyle bomb na moją głowę, naprawdę .....


Parę godzin później, ale tuż przed kolacją:


- Dziewczyny, wiecie co, znowu Agi nie będzie na noc. Przyjdę do was z winem, co?





c.d.n ;P







2 komentarze:

  1. Kurcze,sama bym do tego sanatorium pojechała(na imprezki oczywiście).Ale tak na poważniej,fajnie tak pojechać gdzieś bez chłopa,rozerwać się,poszaleć,tak jak kiedyś.Ach...co to było za życie,a człowiek głupi,że go nie doceniał,a teraz kajdanki na palcu i żegnaj świecie swobody:)


    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. Tam się tak naprawdę wyluzowałam, odbudowałam siebie, stanełam psychicznie na nogi - kontakt z innymi ludźmi był jak powiew świeżego powietrza, nawet nie sądziłam jaką byłam ruiną ....

    hahahah a obrączka to nie kajdanki -warto się wyrywać choćby raz na jakiś czas ze swoim towarzystwem, choćby do knajpki...

    polecam :)

    ja od czasu "lotu" nigdzie nie brykam, więc i dusza zaczęła umierać ...

    więc sanatorium może nogi mi nie naprawiło, ale dusze na pewno :)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń