Byliśmy dzisiaj na sankach. Młoda, pomimo młodego wieku, świetnie sobie radziła: sama zjeżdżała, sama wchodziła na górkę ciągnąc sanki. Dzieciaki śmigały, a T ulepił bałwanka. Bałwanek nie postał za długo, Młoda wjechała w niego. I po bałwanku. Ha, ha, ha ....
I oby weszło jej to w krew- jak wpadnie na bałwana niech go z nóg zwali i po bałwanku.
Scooby Doo, Fred, Kudłaty,Velma, Dafne. Hmmm.....
- Synek, jaką wolisz dziewczynę mądrzejsza czy ładniejszą?
- Ładniejszą - szybko odpowiedział.
Samiec okiem patrzy.
Na ten temat przeprowadziłam szybka rozmowę z T:
- Wy macie oczy, a my mamy mózg, wiec potrafimy docenić inteligencję.
- Mózg? Ty wiesz co to jest?
- To jest to coś co ja mam a czego ty nie masz, co wynika z twojego zdziwienia i co ja właśnie ci tłumaczę.
T., dobry facet, zrobił i podał mi kawę, po czym kazał mi sie na nogi leczyć.
Pierwszy dzień rehabilitacji umieścił mnie w przedsionku piekła. Ból wyznacza granice. Granicę, która na dzień dzisiejszy wydaje się nie do pokonania.
A trzeba tyłek zacisnąć, bo bez imprezek dusza ginie. Ile można siedzieć w domu?! I to trzeźwym?!!.....hahaha
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz