Dzisiaj jadąc samochodem zostałam zabita pewnym widokiem, który bardziej mnie poraził niż patrol policji.
(- Proszę dmuchać.
- Ja? ja mam dmuchać?- zareagowałam oburzona - to mnie, władzo, dmuchają!!!)
(- Proszę dmuchać.
- Ja? ja mam dmuchać?- zareagowałam oburzona - to mnie, władzo, dmuchają!!!)
Szli zaspanym miastem Żuliet z Żuliettą. On nieogolny, z błyskiem w oku patrzył wyniośle na świat. Złym błyskiem. Deprawator. Psychol. Dumny, wyprostowany, Aleksander Wielki melin. Uśmiech skrywany w zaniedbanym zaroście, a kosa w kieszeni rozgrzewana ściskiem nerwowej dłoni. Zuliet był gotowy do ataku. Może nawet czubkiem noża ocierał o żebra Żulietty ostrząc w ten sposób swoją złość i nienawiść,
Ona, z nieprzytomnym wyrazem na wykrzywionej twarzy, w brudnej kurtce, kulała przy nim. Jej chwiejny, niepewny krok, mówił, że wprawdzie idzie teraz bez smyczy, ale jednak wiernie przy nodze pana.
Władca i służka.
Ewidentna przewaga sil.
Kat i ofiara.
Żulietta szla jakby miała w pochwie ukryta małą flaszkę. Może właśnie z tego powodu miała kulawy krok, który chwiał jej zgarbioną postacią. Skulona, zawstydzona, bez sił, ale coś zachowała dla siebie, tą butelczynę, tą godność w płynie, który teraz przelewał się jej między nogami wciśnięta głeboko w macicę,. Zulieta, kiedy jest pijana nie czuje nic, ani głodu ani upokorzenia. Nie czuje nawet tego gdy on żelazkiem prasuje jej plecy. Tyle, że nawet to jej próbuje zabrać, ten kawałek wyzwolenia, który musi tak skrzętnie chować głeboko w sobie. Nie odda tej butelki, nie odda. Kiwając się, powtarzała to sobie.
A może to on włożył w jej cipę tą "małpkę"? Oto jego barek. Krzywy, brudny, brzydki, ale pełny.
Szli miastem jak myśliwy z trofeum.
Oto moja zwierzyna, patrzcie.
Nie, nie patrzcie na mnie, mnie nie ma.
Byli, brudni, zmęczeni, niedomyci. Alfa i omega.
Zaspanym miastem szła para pełna własnych tragedii.
Ciężko było patrzeć.
Kat i ofiara.
Jak trzeba zabłądzić by tak skończyć?
Dokąd szli?
Dokąd zmierzają?
Idą na ulicę Wiejską do Barbary, która zawsze ma coś w lodówce, a oni nie jedli od dwóch dni lekko trzeźwych, a od trzech mocno pijanych. Barbara jeszcze ich nie goni, bo oni nie kradną. Zjedli, Żuliett każe Żuliecie sprzątać w kuchni, a on w tym czasie pieprzy Barbarę, bo Barbary nikt nie chce pieprzyć. le on ją posuwa za tą marną jajecznicę z chlebem
Toną w alkoholu, toną w seksie, trzymając się tylko papierosa. Jednego na trzech.
;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
Molestowanie seksualne, którego nie udało się uniknąć..



