piątek, 21 czerwca 2013

bajkoterapia

Wpadłam na program o bliźniaczkach syjamskich. Jedno ciało a dwie głowy. Syn spojrzał:
- O kurczę. To jak one rysują?!
- A jak to by było brat z siostrą?
Uświadomiłam sobie, że no  właśnie - jak to jest dwie ręce i dwie głowy. Ręce której głowy się słuchają?!
Albo gdzie i jak iść?! Jedna głowa chce lody, a druga spać.
Kto wygra?!
Mogą zapomnieć na spaniu na jednym boku.
Bliźniacy syjamscy są zawsze jednaj płci. No tak. W końcu jednojajowym się tak trafia. Jedno jajo- jedna myśl?!

Hm, dewiza życiowa numer 1232 brzmi: Im więcej jaj tym lepiej.
Jak widać - prawda.

Syjamskość....

To dopiero przekichane.
Iść do kibelka i wąchaj kupę drugiej pupy.
Albo słuchaj kiepskich kawałów opowiadanych przez głowę, wyrośnięta z lewego boku.
Albo jelitówka w wykonaniu bliźniąt syjamskich.
Dwie głowy rzygające.
Albo jedna, a druga patrzy.
Seks?!?!?!?!!


Ceramiki Moche przedstawiające zroślaki. Około 300 n.e., z muzeum Larco w Limie, Peru.




Wracaliśmy z grilla. Komary cięły nas do okrutnie.
- Mamo, zabiłem na tobie komara.
- Dzięki synku.
- Jestem troskliwy?!
- Bardzo.
I jaki nie kochać takiego dzieciaka?! No jak?! A potem kolesia pacnęłam w czółko.
Też zabiłam komara. A raczej komarzycę.
Jestem troskliwa.
I chrząszcze pojawiły się. One to są łobuziaki niesamowite. Leci, nie patrzy, trzepnie w ucho.....ech.
Lato idzie.

T siedział przy kompie.
- FUCK!
- Co tato powiedziałeś?! - syn aż przyleciał z drugiego pokoju.
- A co?! - wtrąciłam swoje 3 grosze
- Bo ja to umiem pokazać! - syn odparł pełny dumy.
- Tak? To pokaż.
I faktycznie wystawił palec.
- Skąd znasz to?
- Kacper mnie tego nauczył.
- A wiesz, że to jest nieładny gest, można za niego oberwać w zęby?!

- Nie.
Przeprowadziłam rozmowę na temat "palca".
Przedszkole jest jednak niezastąpione. Panie uczą jednego, a chłopaki drugiego. Pełnia życia.


Szybka kąpiel Maluchów. Rozmowa spod prysznica.
- Wiesz synu, fajnie mieć dzieciaki. Dzięki.
- No, nie jest nudno.
- Ha, ha, ha, dokładnie. 
- A co robią ludzie, którzy nie mają dzieci?
- To samo, żyją. Mają czas dla siebie. Mogą robić co chcą.
- Mogą długo spać?!
- No pewnie.
- To lepiej mieć dzieci - powiedział synek, by po dłużej chwili dodać poważnym głosem-  choć czasem potrafią wkurzać.
 - I to niesamowicie - dodałam mrugając okiem.
Maluchy zasnęły momentalnie. Ledwo przeczytałam trzy strony  - Nie potrafię powiedzieć NIE to jest historię zajączka, który nie chciał kłaniać się pieskom, a już było słychać lekkie chrapanie.










Bajki terapeutyczne


Od wczesnego poranka do późnego wieczoru nasze życie wypełniają drobne sprawy, zmartwienia, problemy. Musimy podejmować decyzje. Te wielkie i te małe, te proste i te trudniejsze. Te łatwiejsze są załatwiane natychmiast, inne wymagają dłuższego zastanowienia się, jeszcze inne wywołują u nas cały szereg emocji, niestety, nie zawsze pozytywnych. Niełatwo nam, osobom dorosłym, radzić sobie z trudnościami życia codziennego. Przeżywamy, analizujemy, podejmujemy różnorodne próby rozwiązywania problemów. Szukając wyjścia ze skomplikowanych sytuacji wykorzystujemy cały szereg zasobów, które posiadamy, inaczej mówiąc – nasz bagaż życiowy, składających się z naszej wiedzy, doświadczeń, wspomnień z dzieciństwa. Pamiętamy przecież lub możemy sobie przypomnieć, jak ten lub podobny problem był rozwiąBajkizywany przez naszych rodziców. Czasami wzorujemy się na bliskich lub dalekich znajomych, korzystamy z doświadczenia otaczających nas współpracowników, sąsiadów, bohaterów ulubionych filmów lub seriali. Pozytywnie myśląc, mogę powiedzieć, że w większym lub mniejszym stopniu prawie zawsze udaje nam się pokonać trudność lub podjąć słuszną decyzję.Teraz wyobraźmy sobie świat małego dziecka, jego pierwsze doświadczenia życiowe, jego pierwsze kroki i upadki, próby podejmowane w zabawie związane z manipulacją, jego pierwsze kontakty społeczne wychodzące poza grono rodzinne. Pierwsze sukcesy dziecka są zazwyczaj szczodrze wynagradzane przez dumnych rodziców – chwalimy, bijemy brawo, przytulamy, obdarowujemy radosnym uśmiechem, całujemy. Jednak porażki, niepowodzenia oraz zmartwienia dzieci staramy się zracjonalizować. Przecież dobrze wiemy, że jeśli początkowo coś nam nie wyjdzie, to wystarczy się postarać, kilka razy powtórzyć i już po problemie! Jakie to łatwe w oczach dorosłych! W oczach dziecka, niestety, nie jest to takie oczywiste. Postawmy się teraz na miejscu dziecka, wyobraźmy sobie, że bagaż naszych doświadczeń znikł, za sobą mamy kilka miesięcy lub kilka lat, a przed sobą cały duży, nieznany świat, pełen nie zawsze przyjemnych niespodzianek. Powstaje pytanie: Jak się tu odnaleźć i co zrobić, aby było łatwiej? Jak pokonać trudności i czy to jest możliwe? Jeśli tak, to w jaki sposób? Bagażu doświadczeń przecież zabrakło!

cytat i dalsza część z linku

http://www.pomagamydzieciom.info/21324,1.dhtml

Albo

http://www.psychologia.net.pl/katalog.php?level=20

A czy są bajki terapeutyczne dl dorosłych?!

Są!!!!!

http://www.wykop.pl/ramka/846695/dda-ddd-w-poszukiwaniu-siebie-bajki-terapeutyczne-dla-doroslych/

Bo w końcu tylko ciało nam się starzeje, a nie dusza.






rezo





Włożyli mnie częściowo w pudło.



Pól godziny trwało badanie, choć miało być 15 minut. No ale, i potrafi trwać 45 minut.
Zapytałam się, czy wstępnie mogę coś wiedzieć. Nie mogę.
Wiem tylko tyle, że jednak coś jest nie halo.
Łękotka chyba.
Satysfakcja jedna, że wyszło na moje. Że miałam rację, choć dwóch lekarzy mnie zlekceważyło.

- Ból pani ma w głowie.
- Usg nic nie wykazuje, a ból po artroskopii może być i trwać, ale samo przejdzie z czasem.

Ból tkwi w kolanie i jest coraz gorzej, moi drodzy panowie.

Trzeci lekarz uwierzył, zbadał i nie puścił do pracy. ZUS zresztą też nie.

Wyniki odbieram w środę i  w środę mam spotkanie z ortopedą.





a póki co - dzisiaj grillowanko

a


Jutro na żywo
oto mój prezent urodzinowy 








A jedyną rzeczą, której potrzebuje gracz,
Jest walizka i bagaż
I zadowolić się może tylko gdy,
Gdy zupełnie spije się





Szkoda tylko, że na antybiotykach jadę.ech...


https://www.youtube.com/watch?v=iUiTQvT0W_0&list=RD02_bDW-YQZVLw







czwartek, 20 czerwca 2013

kop w tyłek

Załamaniu nerwowemu jako doświadczeniu subiektywnie trudnemu zawsze towarzyszy stres. Z tego też względu objawy załamania nerwowego bardzo mocno przypominają konsekwencje sytuacji stresowych.
Objawy kognitywne (poznawcze) – zaburzenia myślenia, problemy z koncentracją uwagi, zaburzenia pamięci, nadwrażliwość zmysłów, natręctwa myślowe, spadek motywacji, zaburzenia orientacji w czasie i przestrzeni, zaburzona zdolność logicznego myślenia, kłopoty z komunikacją.
Objawy somatyczne – uczucie chronicznego zmęczenia, problemy ze snem (bezsenność, nadmierna potrzeba snu, częste budzenie się), kołatanie serca, skurcze mięśni, przyspieszony puls, bóle w klatce piersiowej, zaparcia lub biegunki, kłopoty z oddychaniem, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, bóle brzucha, wymioty, nudności, nadaktywność pęcherza moczowego, nadmierna produkcja śliny, nadmierne pocenie się, zmiany skórne, brak apetytu, oziębłość płciowa.
Objawy emocjonalne – drażliwość, dysforia, skłonność do irytacji, wybuchy gniewu, złość, wrogość, zmienność nastrojów, stany lękowe, smutek, panika, strach, przygnębienie, nastrój depresyjny, apatia, utrata zainteresowań, unikanie kontaktów społecznych.




Już wiem co mi jest.
Naprawdę czuję się cholernie pogubiona.
Zabijam się pierdami.
Chowam się przed światem w kompie.
Nawalam w gierki.
Bezmózgowie mnie ogarnia coraz większe.
Odruchy wymiotne nie opuszczają. 
Jakaś masakra normalnie.
Tak się psychicznie rozpierdolić.
Bo inaczej nie można ująć.
Siedzę złapana w sieci rozpierduchy....






Rano obudziłam się po 6.00.
Niewiarygodne.
Upiorne myśli były bardziej natrętne niż komary.
Zaczęłam ćwiczyć. Znaczy się machnęłam łapką. Jedną potem drugą. Potem nóżką. Najpierw jedną, potem drugą. Potem stwierdziłam, że jak dalej tak pójdzie to odgryzę sobie nogę.

Monitoring rodzinki- spała w najlepsze, a ja nie mogłam znaleźć sobie  miejsca.  
Wsiadłam na rower i pojechałam przed siebie.
Nad rzekę. 

Żulerstwo już witało dzień trunkiem.
Takim to dobrze. Oby tylko w szkle było pełno. 
Pełna butelka daje poczucie szczęścia i towarzystwo.
I jaki sport od rana. Najpierw bieg po butelkę. Potem joga ....





Pomyślałam, ze będę dobra. Pojechałam po świeże pieczywo, hm.... bułka czosnkowa, trudno sobie odmówić, więc nie odmówiłam. Zjadłam kawałek. Bez smaku jakoś. 
Wpadłam w większe otępienie.
Ta niepewność...
Przecież niedługo dowiem się co z kolanem, ale nie mam już sił.....Jadę na oparach. Obłędu.

Obiecałam sobie cieszyć się każdym dniem. Bo co jutro będzie? Któż to wie?
Ale jakoś cienko mi idzie.....A właściwie zakopałabym się w swojej norze i przestała istnieć. Uciekła gdzieś najdalej.

Ale czy dalej będzie lepiej?! 
Może tam czekają inne potworzaki, które są gotowe skopać duszę jak ogródek.


Zawsze może być gorzej, zawsze ....







Poszliśmy do dentysty. Młodej coś wyskoczyło na dziąśle za zębem.
Ma płukać  jamę ustną septosanem. Jak nie zmniejszy się w ciągu tygodnia to pozostaje interwencja chirurgiczna. Jak powiedziała nam stomatolog - teraz wszystko wycinają. Taki trend. Kurde, siadam do czarów. Wszystko tylko nie cięcie Młodej. 
Syn nie jęknął podczas wiercenia. Ufff.... Panika może i z wiekiem przychodzi?
Będą za to oglądać Totalną porażkę. Bajka nie dla nich, ale co tam.

Siedzą w trójkę w pokoju. Rodzeństwo i kumpel. Wymyślają teksty.
- Happy, happy, dupa, dupa - Młoda rechotała wraz z towarzystwem ze swojego tekstu.
- Happy, happy, język lata jak łopata, a wróbelki ugryzły siusiaka - Starszy nie chciał być gorszy.
Hahahahahaha ogólne i głos Młodej:
- Albo w cipkę.
- A ja jestem gamoniem - M też coś wymyślił.

I rechoczą.


Ja pierdzielę. Ciekawe kiedy wejdą w etap zabawy W DOKTORKA.


Ufff, przeszło im dość szybko. Nie zwracaliśmy na to uwagi. Lepiej czasami puścić to bez komentarza, by nie było. Zakazane bardziej bawi. A tak zajęli się wojownikami z lego faktory i szykuje się mega wojna.

Potem chłopcy zrobili zawody w bieganiu z przeszkodami. Znaczy się był to bieg dookoła kanapy, gdzie siedział T i pod moimi nogami.  Syn był o wiele szybszy od M. Ale M wmawiał mu, ze szybciej biega, a syn nie oponował. Tu już nam poszła żyłka. T mierzył czas. Cholera, koleś trochę przesadza. A syn - zero obrony. 
- No, byłeś szybszy - stwierdził
- Synu! Co ty mówisz, miałeś lepszy czas. Ty byłeś szybszy. Doceń siebie i nie dawaj się spychać z podium.


Cipex po nas. Normalnie. 
My też z T machamy na to co ludzie mówią. Każdy ma swoją prawdę.
Nie czujemy potrzeby udowadniania komuś czegoś.
Ale czasami jednak wypada nogą tupnąć.



Jutro rezonans.
Potem gril. Wstępniak do urodzin.

Nie cieszy mnie nic.
Nie chce mi się rozmawiać.


Chyba potrzebuję zresetować się na maksa.




Albo kopa w dupę.




albo 



Wrócić, by nie marudzić.
Sama na siebie byłbym wściekła, gdyby choć trochę mnie to obchodziło.





przekrety w imie prawa

Co to jest?!
Masażer głowy.
Prezent z pokazu.
A wabiki są różne.
Czasami coś się trafi fajnego, a czasami niezła lipa.
Wiadomo, ze nikt nie będzie dokładał do interesu.
A zachęcać ludzi trzeba.
Nic tak nie wabi jak darmocha.

Pokazy stały się formą spędzania wolnego czasu. I to nie tylko dla emerytów.
Ludzie korzystają z wycieczek za "psi pieniądz"
Ot posłuchają przez 2 godziny prezentacji, a potem pozwiedzają, dostaną obiad. I prezent. Małżeństwa to już w ogóle za sam udział są gloryfikowane. Podwójne prezenty. Nic tylko jechać.

Gorzej jest jak jednak jak człowiek wpadnie w pułapkę i  podpisze umowę. Oczywiście płatność jest na raty.
Koniec spotkania, czar prysnął, a rodzina chwyta się za głowę - tyle kasy? za co?
Wystarczy wejść na internet i zobaczyć, że ten towar można kupić o wiele, wiele taniej.
Nie został kupiony? Dlaczego?
Bo jednak nie było potrzeby....

Kiedyś odkręcaliśmy zakup garnków za ok 3.000 zł.  Na szczęście udało się.

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zabierz-mamie-zaproszenie-na-pokaz-cudownej-poscieli-2632810.html




Ale życie ma to do siebie, że czasami stajemy się ofiarą nie z własnej winy.
Przekręt przyszedł z innej strony. Czy tym razem się uda?!

Teściowa odebrała telefon. Pewna firma telekomunikacyjna Petees, zaoferowała nowe usługi. Tanio, lepiej. Teściowa odmówiła, nie będąc zainteresowana ofertą. Ponadto miała podpisaną umowę z inną firmą, firmą  X.
Co się stało?
Po dwóch miesiącach zadzwonili z firmy Petees z informacją, ze teściowie  zostali podłączeni pod ich sieć.
Starsi ludzie doznali szoku - kto? co? jak?
Zadzwonili do firmy Petees. Efekt? Babka przesłała kopię umowy podpisaną z nimi przez teścia. Problem w tym, że to nie był jego podpis.
Sprawa trafiła na policję, gdzie został zgłoszony fakt sfałszowania podpisu oraz do rzecznika praw konsumentów.
Tam okazało się, że firma Petees znana jest z niecnych praktyk i w prokuraturze jest już prowadzone dochodzenie. Pokrzywdzonych przybywa, a firma nadal ma się dobrze.
Petees wystosowało pismo, ze skoro teściowie chcą z nimi zerwać umowę, którą de facto nie podpisali!, to mają zapłacić karę  410 zł. W końcu mieli 10 dni na rezygnację z umowy. Szkopuł w tym, ze teściowie nic nie wiedzieli o nowej umowie. Zresztą trudno by wiedzieli, skoro nic nie podpisywali.
Czyste, łatwe pieniądze, nieprawdaż?!
Napisaliśmy do firmy Petees, ze za nic nie teściowie nie będą płacić, bo umowa została sfałszowana, a policja o tym fakcie powiadomiona. Sprawa jest w toku.
Karę za zerwanie umowy teściowie zapłacili firmie X z którą mieli podpisaną umowę.
Nie dało się wytłumaczyć, że nie zerwali z nimi umowy tylko tamta firma podpięła ich pod siebie wbrew ich woli i sprawa trafiła na policję.
Trudno 150 zł poszło w kosmos.
Co dalej?
Zadzwonił pracownik z Peteesu i nagrał się na sekretarkę. Nie przedstawił się z imienia i nazwiska, czemu zresztą nikt się nie dziwi. Spokojnym głosem poinformował, ze w przypadku nie zapłacenia sumy ok 410 zł za zerwanie umowy to sprawa trafi do firmy windykacyjnej i do sądu. Naliczone będą odsetki.

Teściowie mają dość - chcą zapłacić i mieć spokój.
Teściowie mają nas i sprawa się toczy.

A samotny stary człowiek co ma robić?!



http://www.mmszczecin.pl/438306/2013/1/29/uwazaj-na-telekomunikacje-i-oferty-tanszego-abonamentu-juz-kilkadziesiat-osob-oszukanych?category=news





środa, 19 czerwca 2013

klapa


Pedalstwo miejskie owładnęło duszę mą. Jeżdżę na rowerze tu i tam. I będę mogła tak śmigać na lajcie jeszcze przez dwa miesiące. Mam zasiłek rehabilitacyjny. Dostałam.
Tylko rezo i artro.
I witaj zdrowie.
Tylko wypowiedzenie z pracy.
I witaj wolność.
Tylko zebrać odszkodowania.
I witaj szmalu.

Pięknie kształtuje się moja przyszłość.



Syn został absolwentem przedszkola. Były występy i łzy, w szczególności pań. Mówią, ze ta grupa była niesamowita. Nie wszystkie pamięta się, a tą będzie trudno zapomnieć. Co ryjek to indywidualność.
Ze Starszego mieliśmy ubaw. Jak zwykle zero uśmiechu. Spina. Koncentracja. Mumia 3. Maska.
Dżizas, co za sztywniak estradowy.


Odnośnie przeżywania. Nie lubię niedociągnięć. Jak pójdzie coś nie tak to będzie mnie męczyć do wybuchu mega.
Siedzę sobie, a mnie to dusi.
To się nazywa nakręcanie.
Właśnie łeb ukręciłam T.
No bo....
Spotkanie z orzecznikiem było, o dziwo, miłe.
Tyle, ze i tak miałam wszystko w nosie. Naprawdę.
Dadzą, nie dadzą ....co mi tam.

Więc nie pokazałam mu protokołu powypadkowego.
Dlaczego? Nie wiem.
Koncentracja moja - kolano, ból, reszta wyrzucona poza.
Nie jestem zdolna do konstruktywnego myślenia.
Obrony.

Pomimo, że facet nie jest od tego, tylko o orzekaniu o zdolności do pracy,a ZUS już protokół ma, bo takowy przesłał im zakład pracy to jednak w głowie siedzi mi, ze powinnam pokazać. Powiedzieć.
Nie wiem.
Zamulam się tym na maksa.

Tyle, że mi się już mówić nie chce o tym. No nie chce .......
Naprawdę.

I na cholerę przybijam się pierdami do krzyża udręki?!

Psychika człowieka to nie kostka Rubika - parę nakręceń nie wystarczy, by wszystko było na miejscu.

A ja siadam powoli.

I to nie przy stoliku z piwem, bo biorę antybiotyk.

Jednym słowem -kompletna klapa.


wtorek, 18 czerwca 2013

bo NIe

Od rana telefony. Gorąca linia.
Związki zawodowe, kadrowa i moje NIE.
Nie i już.
Po nastu latach zamykam drzwi.Wychodzę.Niech dzieje się co chcę.
A jeśli nie chcą  mnie  tracić, niech myślą.
I co z tego, że mi powiedzieli, że jestem młoda, zdolna, energiczna.
Z tego faktu nie wynika nic.

Ale kto w tych czasach myśli o człowieku?
Ekonomia jest nieubłaganym mordercą.




Zapięłam córkę w pasy.
- A ja siedzę sama - powiedziała smutno.
No tak, my ze Starszym z przodu....
-Może chcesz rodzeństwo? - nie ma to jak podpuścić dzieci.
Syn od razu krzyknął:
- Nie!
A Młoda:
- Tak, tak, siostrzyczkę malutką.
- A ja chciałbym by moi koledzy -tu nastąpiła wymiana czterech imion - byli moimi braćmi.
- To może wyślemy was razem na kolonie. będziecie razem w jednym pokoju, bez rodziców.
- Nie! nie będę tak jeździć. A ty jeździłaś?
- No pewnie, nie ma nic lepszego niż wolność od rodziców, nikt nie marudzi, nie czepia się a ty co tak kochasz nas czy co?
-Tak
Zapadła cisza, Moby sobie leci i nagle syn przemówił:
- A wiesz, ty czasami też mnie wkurzasz .....



 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Tacie -pamięci

20 lat temu ........


Kuchnia. Obiad. Siedzieliśmy wszyscy przy stole. Jakoś tak wyjątkowo. Jak zwykle przekomarzaliśmy się z bracholem, pewnie próbując udowodnić kto jest większym głupkiem. Ojciec znad gazety zapytał się czy robię dwudziestkę.
- No pewnie, a jak to sobie wyobrażasz?
- Pewnie nie wyjdziecie Ci. 
- He, he, he, wyjdzie, wyjdzie, choćby po trupach, ale imprezka będzie.
Ojciec zawsze czytał gazetę do talerza zupy. Pan Dyrektor i jego ekonomia. Z czasem miałam nadzieję, ze  w końcu założy  swoją firmę. Zatrudni mnie. I w ogóle jakoś to będzie. Bo jakoś brakowało mi planu na życie. Rok na fizyce zakończył się wkurwieniem na wykładowcę chemii. Porzuciłam po półroczu. Ile mogę zdawać jeden i ostatni egzamin?! Nie dla mnie zabawy w kotka i myszkę.
Za tydzień czekały mnie egzaminy do studium. Ucieczka  w naukę ucieczką przed życiem.
- Wychodzę - krzyknęłam i już mnie nie było.
 Gdzie? matki zostało bez odpowiedzi. Jak zwykle.


Wróciłam w nocy. Matka zapłakana coś mówiła do telefonu.
- Nie, nie, córka nie wie jeszcze...
-O czym nie wiem?
Patrzę na brat, a on też jakiś dziwny.
- Arte choć, zapalimy - szepnął konspiracyjnie do ucha. Wyszliśmy z psem. Pies to była dobra wymówka.

Niepokój pojawił się w duszy, ale zawiany mózg mówił ....mówił ...chyba po grecku, bo nie docierało do mnie nic. Spacer to był dobry pomysł. Głowa się przewiała, ale lęk pozostał.

- Co się stało?
- W domu ci powiem. Zapalmy.
- Dziwni jesteście jacyś. No gadaj co jest. A gdzie ojciec?
- W domu Ci powiem.


Nigdy tak ciężko nie wchodziło mi się po schodach ....


- Arte, tato nie  żyje, zmarł dwie godziny temu.
- CO?!
- Tato nie żyje, rozumiesz?!
- Ale o czym ty mówisz? 


Nie dotarło.
No bo jak?
Przecież widzieliśmy się przy obiedzie ...


Kiedy wyszłam z domu to tato po prostu z krzesła osunął się na podłogę. Wezwali pogotowie. Lekarz, chyba ginekolog, bo nie można być aż takim bęcwałem, ocenił to jako ostrą niestrawność. Dał zastrzyk
Po 3 godzinach brat z mamą zabrali tatę do szpitala.
Czekając na badanie wyszedł na podwórko, bo zrobiło mu się słabo.
Jak upadł, tak nie wstał.

Miał 45 lat. Choć wtedy dla mnie był stary, to teraz wiem, ze miał całe życie przed sobą.

W noc po pogrzebie widziałam jak siedzi na krześle w moim pokoju.

Tato miałeś rację - nie zrobiłam impry.
Tato, słowa dotrzymałam, skończyłam studia.
I to co ci obiecałam, też zrobiłam. A właściwie nie zrobiłam.
Wielu rzeczy nie zrobiłam.
Ale zrobiłam sobie tatuaż. Matka do tej pory nosem kręci, hahaha.
I prawko też zrobiłam.

I brakuje mi Ciebie.
Nakopałbyś mi do dupy w tych chwilach, kiedy tak jęczę.
I byłbyś cudownym dziadkiem dla dzieciaków.
I ..........


Mroź wódkę w lodówce. Wiesz, że ciepłej nie lubię.
Już wiesz, bo wierzę, że gdzieś czasami koło mnie jesteś.
Czasami.
Jak się nie oglądasz za babami, hahahaha


No co? Twoje poczucie humoru mam.

Kurde ........



Śpieszmy się


Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawde zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą


ks. Jan Twardowski









Wczoraj obejrzeliśmy film


Kurde, czy ja nie wyrosnę z krzyczenia na filmach?
- Po co tam idziesz?
- Walnij go!!!
- AAAAAAAAAAA nie mogę patrzeć.
- UcIEKAJ!!!!

A to tylko film. Thiller. I taki sobie, ale jednak -polecam. Bo wciąga. Mnie wciągnęło. Rzuciłam gierki i zaczęła patrzeć obuocznie.



----
Taką fotkę znalazłam dzisiaj.  Porządkowałam w szufladach.
I w tych w komodzie, i  w tych w głowie.
W sumie nieźle oddaje mój klimat :P


Parę lat temu i to dobrych w Tatrach.




Miałam sen. Jasiu odpalił samolocik swój. Wznieśliśmy się. I koleś rozpierdzielił nas w górach. Śmierć z Czarnym Aniołem. Wstałam przed budzikiem. Nie wzniosę się z obcym człowiekiem. A Jasiu co wieczór pisze - Dobranoc mój Czarny Aniele.

Wcześniej rozpierdzieli mnie zus, hehehehe.
System antyczłowieczy
Zakład Utylizacji Społeczeństwa.
No już mam odruch wymiotny i to mega mocny.



Dzieci tradycyjnie miały wstawanie w pompie. Syn już ma muchy w nosie z powodu wizji spania u babci w ten weekend. Stwierdził, ze weźmie kredki i będzie całą noc rysował. A poza tym zażądał, bym odprowadziła ich do przedszkola.
Co było niemożliwe. Co wiedział. Co miał w nosie. Obok tych much.

Poszedł w końcu z babcią, trzymając siostrę za rękę. A Młoda szła taka dumna.


Skoczyłam rowerem do dentysty. Tyle, że wyskoczyłam przed ciężarówkę. Kierowca trąbił przeciągle. Zdążyłam.
Pomachałam ręką na przeprosiny. Cholera nie podejrzewałam, że tak szybko jedzie, nie podejrzewałam, ze stałam się aż taki żółwiem.
Naprawdę wydawało mi się, że jest daleko.


Ale poniedziałek to taki fantastyczny dzień.
Jaki będzie taki będzie cały tydzień.

Jakby mi było mało zadzwoniła szefowa.
Do kiedy będę na zwolnieniu i czy przyjmuję zmianę warunków pracy.


Po pół etatu. Nie mam prawa do zasiłku.
Nie dostanę kasy za 3 miesięczne wypowiedzenie, bo umowa sama wygaśnie
Zostanę "robolem" za marną kasę i kopa w dupę po roku.
Nie ma nad czym zastanawiać się. Wybieram szmal i wolność.



Tyle, że jak się pierdoli to na całego, więc i niech świat pierdoli się.
Przepraszam.


Mam dość.
Naprawdę mam dość.

Jezuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu



Dla poprawy humoru ogram córę. A co tam. Pykniemy sobie rundkę. Od soboty tak pykamy.



A póki żyję - będę może nawet i miłym człowiekiem. I nawet może i dla swoich dzieci.
A co tam -jak szaleć to szaleć.
Dzisiaj mogłam skończyć jak rozjechany kot, którego mijałam.
Nie znoszę takich widoków.
Więc póki żyję - dzięki za wszystko.


Młoda rozcięła sobie skórę na dłoni. Wywinęła niezłego orła, ale kolana ocaliła. Plasterek musiał być i długie wycie. Syn zaś kolana nie ocalił. Spadł z roweru. Wpadł z kumplem do domu:
- Mamo, lej wodę. Rana czerwona  jak Luke Skywalker.
- Hahahahahaa - zaśmiali się oboje.
Przy kumplu dzielny był. Nie prosił ze łzami w oczach, by dmuchać na ranę.

A ja nadal porządkuje sobie szufladki, ale w głowie.
I tak sobie   myślę, że niech się dzieje co chce.
Żyję dniem.

I dostaję głupawki. Przecież to co się dzieje, jest niesamowite.
Los rzuca sieć jak rybak.
Zawody trwają. Robi się coraz ciekawiej.
Pętla zaciska szyję.
Siadam na krześle z duża czekoladą i sobie kibicuje:
Arte, come on! Po prostu zapierdzielaj do przodu!
Nie bądź płotką! Bądź rekinem!

Hehehehehe, chyba rekinem żarłaczem, bo żrę i żrę.
Ale nie ma to jak kanapka z serem, pomidorem i sałatką. I majonezikiem. Hm.....

A poza tym chyba włącza mi się syndrom rolnika - im więcej gnoju, tym więcej sił, by to posprzątać.
Najważniejsza sztuka, by tak machać widłami, by tym gównem się za bardzo nie upierdzielić.

Zasada ojca?
Zawsze trzeba mieć czyste buty.





niedziela, 16 czerwca 2013

POMOC DLA.........

Fajnie jak zdrowie dopisuje. Jak nikomu nic nie jest. Rodzina, znajomi cieszący się zdrowiem cieszą niesamowicie.
Bo nic tak nie boli jak choroba.
A jak przyjdzie  - to choć człowiek chciałby pomóc komuś to nie może.
Nie może?!
My możemy pomóc.

Dziewczyna zachorowała na raka. Dzielnie walczy, ale teraz Jej los zależy od leku.
Lek kosztuje 200 000 zł
Fajna cena, co?
Kogo byłoby stać?!
No właśnie ....
Skazana jest na ludzi i ich dobroć.
Ma już uzbierane 20%, a reszta?


Jeżeli chcecie pomóc to proszę - oto link do bloga Marzeny. Dziewczyna ma 25 lat i całe życie przed sobą.
Nie zastopujmy Jej życia własną obojętnością.
Każda kasa cieszy.

http://marzenaerm.blogspot.com/




PS  Przyłączam się do dziewczyn, które w swoich blogach wspierają Marzenę.

http://zwykle-dni.blog.pl/

http://nieanielica.blogspot.com/

http://magda-f.blog.pl/


Oby nikt z nas nie znalazł się w takiej sytuacji.




KOSMOS

Dzisiaj syn wstał o 6.30. Przebudził mnie. Nawet byłam dzielna - wstałam, a nie zabiłam.
Wczoraj czytałam "Tato, a po co?" o spadających liściach. Więc poranek zamienił się w eksperymentalną godzinę. Obserwowaliśmy ruch na spadających kartkach. Jak spada kartka rozłożona, a zwinięta w kulkę? Rozmowy : dlaczego szybciej ta spada, a tamta wolniej? Dlaczego ta obraca się i wiruje, a ta leci prosto w dół? Ruch, opór, ciężar ....No taka gimnastyka mózgownicy przed śniadaniem, kawą.
Reszta rodzinki chrapała smacznie, a my kontynuowaliśmy temat.



http://stasiekpoleca.blogspot.com/



Kosmos jest strasznie kosmiczny. Naprawdę.  Weszłam na bloga: http://kosmicznie.blogspot.com/ i obejrzeliśmy razem świetny filmik obrazujący wielkości planet w stosunku do siebie jak i  gwiazd. Gwiazd, które możemy zobaczyć "gołym" okiem z naszej planety. Można nieźle zdziwić się wielkościami gwiazd. Zwłaszcza w stosunku do naszej tj. Słońca.






A ten filmik pokazuje co by było gdyby na miejscu Księżyca znalazły się planety z naszego Układu Słonecznego. Super wizja.


https://www.youtube.com/watch?v=usYC_Z36rHw





W pierwszym filmiku zaprezentowano gwiazdy, które możemy zaobserwować na naszym niebie. Czasami warto spojrzeć do góry. Oto niebo czerwcowe ze swoimi gwiazdozbiorami. I te kolosy z filmiku widziane z Ziemi są tylko jasnymi punkcikami. Niewiarygodne.



Sirius A - to Syriusz. Wiele ludów nazywało Syriusza „Psią Gwiazdą”. Gwiazdozbiór, w którym jest on gwiazdą najjaśniejszą, zwie się do dziś Wielkim Psem – Canis Maior po łacinie. Powyżej niego leży majestatyczna grupa gwiazd, rozpoznawana przez wszystkie chyba ludy świata: Orion. Widziano w nim myśliwego, który ściga zwierzynę z dwoma psami u boku: Psem Wielkim, z najjaśniejszą gwiazdą Syriuszem, i Psem Małym, z najjaśniejszym Procjonem. Kiedy rysowano mapy nieba i ozdabiano je fantastycznymi rysunkami, Psią Gwiazdę, czyli Syriusza, rysowano zawsze w otwartej psiej paszczy, niby jego świecący ząb. http://www.gwiazdy.com.pl/component/content/article/6057-syriusz-psia-gwiazda-kanikua


Pollux to najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Bliźniąt. Konstelacja ta znana była już od starożytności, przedstawia parę bliźniąt trzymających się za ręce, Kastora i Polluksa. Należeli oni do załogi statku Argonautów, byli synami Ledy, a ojcem każdego z nich był kto inny: Kastora – król Sparty Tyndareos, Polluksa – sam Zeus. Po śmierci Kastora jego brat Polluks poprosił Zeusa o obdarzenie brata nieśmiertelnością. Najważniejszy z greckich bogów postanowił wtedy umieścić obu braci na niebie. W Egipcie dwie najjaśniejsze gwiazdy identyfikowano z parą kiełkujących ziaren, natomiast w kulturze fenickiej przypisywano im postać pary kozłów.



Arcturus to Arktur, najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Wolarza.






Aldebaran - gwiazda podwójna, najjaśniejsza gwiazda gwiazdozbioru Byka.



Rigel - gwiazda w gwiazdozbiorze Oriona, siódma pod względem jasności gwiazda na niebie.





Polecam.



Kurde, chciałabym niebo zobaczyć będąc w Nowej Zelandii.
Pewnie nie dane mi będzie, ale co tam.
Pomarzyć fajna rzecz.
I tam kręcono Xenę.
I Władcę Pierścieni.
I w ogóle tam jest fajnie.