czwartek, 29 grudnia 2016

hm..

Kiedy tracę poczucie humoru staje się smutnym kalafiorem. Przywiędłym smunym kalafiorem. Kiedy zaczynają mi się śnić kolorowe wizje to wiem, że otwiera mi się portal ucieczki. Obdarta z siebie rzucam się. Na kolana pzed Bogiem. Tak najlepiej. Ale najlepiej bedzie odejść w swoją smamotność. Na lekcję pokory. Zachłysnęlam się światem. Ale nie chcę rąk klepiacych mnie po plecach. Po co.
Nie chcę uczyć się czyjść linii papilarnych, bo i swoich nie znam. Nakarmiłam w sobie dzikie zwierzę.

2 komentarze:

  1. A ja bym Cię nie poklepała po ramieniu, ale przytuliła. Myślisz, że pomoże chociaż trochę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ne, mam nadwrażliwość sóry i dotyk mnie stresuje, zaczynam śmiać się. Ale dziękuję :D :P

      Usuń