sobota, 5 listopada 2016

jeden krok

  • Ból fizyczny i teoretyczna rozmowa są moimi jedynymi przyjemnościami – wtedy nie myślę o rzeczywistości mego życia…
  • Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie i szpital wariatów. 
  • Jestem skończona, pragmatyczna, świadoma siebie hiperkanalia. Dlatego stoję przed wami, że wiem, co jest istotą Istnienia: metafizyczne świństwo.   z Witkacego



-  Arte, a ty nie masz depresji?
Spojrzałam na kumpelę zastanawiając się co by tu odpowiedzieć. Hm...Ostatnio czytałam artykuł na temat tej choroby i wszystko pasowało. Jak bóle do opisu nowotworu jakiegokolwiek organu. Nakładka sugestii. Karmienie jęczydła w sobie. Zbrechtałam. I podkuszona lewym rogiem swej piekelnej duszy odpowiedziałam:


- Mam. Notoryczną. Od urodzenia. Nie wiem kim jestem. Żyję z uczuciem wiecznego braku, cholera wie czego. Jestem nieszczeesliwa taka odwiecznie. I dlatego co weekend piję. A na drugi dzień mam kaca i sram na wszystko. Dosłownie. Żadna ksena nie oczyści ci tak organizmu jak porządny kac.
- Ty jak coś powiesz.....
- To co? hahahahha leepiej nie pytać?, hahaha.
Poszłam.
Całe moje życie ratuje żart. Nikt nie wie gdzie leży granica pomiędzy prawdą a kłamstwem. Ale granice są do dupy. Prawdy i kłamstwa też są do dupy. Wszystko jest do dupy. Ograniczenia są do dupy. Życie jest do dupy.
Ale żart lepszy jest niż smutek na twarzy i miny buldoga, który czując wyższość nad pekińczykiem mówi: - spierdalaj...bo co ty wiesz, k***, o życiu...

Siadłam za biurkiem i grając w angry birds pomyślałam sobie, że sprzedałam swoje ideały w imieniu poczucia emocji. Jakichkolwiek uczuć. Sczołgałam się, a raczej mnie sczołgano, ale na własne życzenie. Wywinęłam swoje jelita na drugą stronę. Związałam mózg w supeł. Nie dało mi to poczucia ani wypełnienia ani długotrwałego szczęścia. Ale zaczęłam rozumieć teksty piosenek. Ola Boga, kurwa, zajebiście. Coś jednak drgnęło.






- Mooniek wytatuuję sobie feniksa na żebrach,  tutaj, patrz - podniosłam koszulkę w celu zademonstrowania miejsca na kolejną dziarę.
Mężulo podniósł wzrok znad talerza zupy, bo właściwie trudno go złapać jak nie je, choć jak nie je to gra, więc też nie patrzy, i wysapał:
- Pizdę wytatuuj sobie na czole.
Kochany ten mój mąż, Taki rozumiejący. Wspierający. Taki to miły człowiek. Kulturalny taki.
- Nie muszę, bo za nią wyszłam.
I wyszłam.

Znowu wyszłam. Wiecznie wychodzę.

Wczoraj na przykład wyszłam na pociąg. Mrozem ani śniegiem jeszcze nie rzuciło a już byl opózniony o pół godziny. Stałam, chodziłam słuchałając Peszkowej.



Nagle jakieś pendolino śmigło przez dworzec. Fiu i nie ma. Patrząc na szybkość z jaką pociąg przemierzył stację, pomyślałam, że pod taki ekspres można rzucić się. Rozwali człowieka jak owoc w blenderze. Cyk i po sprawie. To jak skok na bungee, Jeden krok, tyle, ze bez odwrotu. Choć może większym romatyzmem jest skok ze szczytu. I niech kamień znajdzie się w tym miejscu,  w miejscu śmierci z napisem : "ciało tu yebło"
Wykrzywiłam usta na ironię stwierdzając, że czas, zapalić, bo w konću nic tak nie zabija czasu jak palenie. Ledwo dwa bachy wypełniły mi płuca a już uszy wypełnił głos z megafonu, informujący o nadjeżdżającym pociagu, ale na tor szósty. Pobiegłam. Tłum też zbiegał po schodach biegnąc z peronu pierwszego na drugi. Stanęłam szczęśliwa, że jednak obędzie się bez większych opóźnień.. Pociag wjechał, ale na peron pierwszy. FUCK! FUCK! Znowu bieg tym razem z powrotem.. Jak wariaci. Jak szaleńcy. Jak na poligonie wojskowym pod gwizdem walniętego przełożonego. A to wszystko w cenie biletu.

Zasiadłam szczęśliwa.
.
A jednak można być szczęśliwym. I to z błahych powodów. I jak robią z człowieka warata też.

PKP dziękuję Ci:)






znaki szczególne zwłok :P :D








5 komentarzy:

  1. Ale jakoś taki smutny Twój post.

    OdpowiedzUsuń
  2. Arte padłam jak opisałaś pogoń na peronie :D Najważniejsze, ze do celu dotarłaś i u celu wszystko popłynęło w rytm mega muzy i niesamowitego głosu :D
    A znaki szczególne "zwłok" zapamiętałam i zakodowałam w razie W hahahahaha...oczywiście żadnego W nie będzie, kochasz żart i kochasz życie i pisz kobieto pisz bo chłone Twe słowo jak gąbka wodę ;D

    aaaaa...piosenka Skunk Annaise idealna do posta, oczywiście o Marii nie wspomnę, bo ona do wszystkiego pasuje.....jest moc :D

    OdpowiedzUsuń
  3. poprawka...błąd w tekście Skunk Ananise* ygh...oszołom jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam oj..zdarzają sie wieksze błedy niz żle napisana nazwa :P :D
      i dziękuję :D

      Usuń