- Mamo! zrobiłem pracę z religii!
- Pokaż.
- Przepraszam synu, czy to czerwone to ja???
- Tak - odparł rozchichotany. Zabawne doprawdy.
- Synu -mówiąc to dorysowałam sobie włosy - ołówkiem swym pozbawiłeś mnie kobiecości. Ty patrz jak masz matkę swą rysować.
Po czym wzięłam ołówek i naszkicowałam.
- Czaisz chłopie różnicę?
- Ale tu wyszłaś jak modelka, a modelką nie jesteś!
Grzecznie poprosiłam, by nie pokazywał mi się na oczy, i to przez pół godziny, bo mogę zagryźć.
- Ale mamo, jesteś taka fajna jaka jesteś!
- Wybaczone!
Jaja ...moszna ...nadmiar seksu, czy czas na jajecznicę?
Kup strusia?
Moszna..... Moszna to taka miejscowość z fajnym zamkiem. Kiedyś mieściło się tam Centrum Terapii Nerwic.
zdj z internetu - fajny zamek i park, można pod drzewkiem biesiadować,
niedaleko jest stadnina koni
Może to znak, by ruszyć w końcu albo na leczenie, albo na zwiedzanie? Ale sennik miał inną wizję: Daj sobie więcej swobody w wyrażaniu swoich potrzeb
Potrzeby, teraz to będzie większa zagadka niż śniące się jaja. A wyrażanie ich biegiem na K-2.
Dobrze, ze ostatnio zapadam się w ciemność. W ciemności dobrze czuję się. Tam się nie mówi, tylko krzyczy:
- AAAAAAAA ....!!!!!
Ale ten sen ...po prostu dostałam jajami po oczach, na przebudzenie...
“ Może jest coś, co boisz się powiedzieć,
ktoś, kogo boisz się kochać,
miejsce, do którego boisz się pójść.
To będzie bolało. To będzie bolało, bo jest ważne. ”
— John Green
- Mamo, moja głowa wyprzedza pisanie. Mam tyle pomysłów.
- To dlaczego nie piszesz? Zazwyczaj tak jest synku, ze najpierw pojawia się jakaś koncepcja, pomysł a potem piszesz. Tyle, że przy pisaniu Twoje pomysły zaczynają żyć swoim życiem i piszesz to, gdzie cię niesie. Dawno nie pisałeś ... - hm...na cholerę tyle gadam,...
Wieczór spędziłam słuchając opowieści syna.
- Super. Jesteś bomba. Zapisz to, naprawdę.
Rano zerwałam się z wyra. Wrzuciłam swe ciało w dres i rozpoczęłam trening. Nie ma lekko. Zestaw ćwiczeń na rozlazłość, oby owe fałdki ściągnęły się do rozmiaru" może być".
Nagle pojawiła się nade mną postać. Syn. Stał patrzył, wreszcie przemówił:
- Hahahaha, tylko nie przesadź z tym odchudzaniem.
- Spadaj, dzwońcu- wydyszane słowa rozbawiły syna jeszcze bardziej.
Rechotał, widząc udrękę matki. Ale i też dopingował. Moja krew. Taka po prostu irytująca.
Młoda wciąż spała w najlepsze, kiedy ze Starszy zaczęliśmy sobie pisać: syn o przygodach Smoka, a ja pierdy. Dom Twórczy Pogrzanych Słowem.
- Synek, a może zostaniesz inżynier albo architektem?
- Nie, bo jeden błąd i mogę pójść do więzienia.
Młoda też miała zryw. Głoskowanie połączone z pisaniem. Przez moment. Bo nuda. Nauka to nuda.
- Mogę bajkę? Mamo puść Koszmarnego Karolka.
A od września ma iść do szkoły. Tyle, że ani ona ani my nie czujemy, że to jest dobry pomysł. Ministerstwo za to wie, że dzieciaki są zdolne i poradzą sobie. Tyle, jaki to był sens wprowadzać taką reformę? Przecież każdy rodzic mógł dać swojego bystrzaka o rok wcześniej do szkoły. Tyle, że nie tylko inteligencja się liczy, ale również rozwój emocjonalny.
.Poszłam z Młodą do Poradni. W gabinecie pedagog poprosiła:
- Młoda masz do wyboru dwa krzesła, Siądź na tym, które ci się podoba.
Młoda spojrzała na panią wzrokiem przygłupa, a w tym ma mistrza. Wreszcie wykrztusiła swoje ulubione słówko:
- Nie.
- Dlaczego?
- Będę stać.
- Będzie ci nie wygodnie rysować. Lubisz rysować?
Pokiwała tylko główką wyrażając aprobatę.
- To my porysujemy, a mama pójdzie do poczekalni, dobrze?
- Nie, chcę by tu była mama.
Pomimo,że pani nalegała, dziecko trwało przy swoim zdaniu. Zaległam więc w fotelu.
Do zadań przystąpiła ochoczo. Rozwiązywała, malowała, mówiła. Rozkręciła się.
- A masz jeszcze coś? A dlaczego tu piszesz dziesięć, a tu dwa, a tu zero?
- Powiedz mi czym zajmuje się mama?
Dziecko zastanowiło się. I wypaliło:
- Komputerem.
- A tato?
- Tato gra na komputerze.
Taka rodzina w oczach dziecka. To nic, ze siedzę w piachu grzebiąc mąkę na babeczki, że gramy i huśtamy się. A co tam zwykłe obowiązki domowe. Rodzice to tylko komp. Fajniutko.
Badanie wykazało, że jeśli chodzi o rozwój intelektualny to jest w normie, a nawet wysoko ponad normę, ale emocjonalnie pozostaje wiele do życzenia. Przed nią jeszcze jedne badanie. Bo Młoda to specyficzne dziecko. Tak, tak, po mamusi.
A przy obiedzie przy marudach nie pozostaje nic innego, jak straszenie potworkiem.
- Ale on się uśmiecha.
- Pewnie. Na sama myśl, ze was pożre gęba mu się śmieje.
:D



Też się zapadam. Coraz bardziej i bardziej.
OdpowiedzUsuńTo AAAA... Jednoznacznie mi się kojarzy...
Melodia Ulotna
Piwo pod Moszną? To kiedy?
piwo z tobą zawsze tylko wpadnij tutaj :d
UsuńFajne te Twoje dzieciaki. A rozwój emocjonalny córci na pewno do nadrobienia, odziedziczyła wrażliwość pewnie po mamie. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńoj nie wiem, nie wiem. ...ale jest tak zaskakująca, ze .....nigdy nic nie wiadomo :)
Jestem pod wrażeniem autoportretu :D I jaki BIUST :D
OdpowiedzUsuńteż bym się nie martwiła rozwojem emocjonalnym córeczki :) Uwierz mi- widziałam prawdziwe niedorozwoje w swojej karierze pedagogicznej, które do szkoły jednak uczęszczały ;P
Wów! wreszcie ktoś te cycki zauważył, bo synek nawet to mi obciął, więc musiałam podkreślić :D :P Chomiczku, wieziałam, ze moge na Ciebie liczyć :D :P
UsuńUwierz mi, że siedziałam w ławce z niedorozwojami :D Ale wolę , by córka dojrzała, niż na starcie zraziła się do systemu :D
Na mnie ZAWSZE :D
OdpowiedzUsuń