Połamało mnie jak starą pierdołę. Zatem z czystym sumieniem wpadłam w pościel i zaniemogłam jęcząc i to okrutnie przy każdym ruchu. No niestety, ale tak się mści brak seksu przez tydzień. Porażka na całego...
- Biedna mama. Ja ci we wszystkim pomogę - Starszy mówiąc to zaczął masować mi plecy dopytując się, gdzie dokładnie mnie boli. Święty człowiek normalnie. A świetny to na pewno. Tylko nie rano, kiedy go budzę, bo wówczas ilość much w nosie jest jak zaproszenie rąk do uduszenia marudy.
- Mamo - córcia też przyleciała - ty to musisz wyspać, wiesz?
- Dokładnie, dlatego, proszę was,spadajcie do wyrek i przepraszam, że nie poczytam, ale sił nie mam.
- Nic nie szkodzi ...
- Dzięki.
Dzieciaki poszły do swojego pokoju. Starszy pomógł Młodej pościelić łóżko. I stał się kierownikiem zamieszania.
Nagle wpadł do sypialni:
- Mamo, a ciasteczka dla Mikołaja?
No tak, zeszłej nocy pozostawione na parapecie okna listy nie zniknęły. Dzieciaki były smutne i zdziwione, więc uświadomiłam je, że zabrakło słodyczy.
- Kochanie, weź ciacha z szafki.
- Te delicje? - krzyknął z kuchni syn.
- Tak!.
Dzieciaki wspólnie przygotowały talerzyk słodkości i położyły się spać. Starszy zasnął, a Młoda przybiegła do mnie mówiąc:
- Nie mogę zasnąć. Zamykam oczka i nic.
- To przytul się kochanie, będziesz moim termoforem.
Rano budzik wyrwał mnie ze snu. Jeden ruch i milion przekleństw pod nosem. Nie przeszło. FUCK!
Łamagą być, szlag jasny.
- Szlag, listy!
Wyczołgałam się z wyrka i na wpół zgiętych nogach, jakby całe życie spędziła na kucyku, poczłapałam do pokoju dzieci. Nie wiele myśląc zwinęłam talerzyk z parapetu wsadzając go do szafy.
Przy śniadaniu syn wyrwał do pokoju. Przyleciał z radosnym krzykiem:
- Nie ma !!! nie ma!!!!
- Czego nie ma??? - nic mi tak w życiu nie wychodzi fantastycznie jak palenie głupa.
- No listów, i ciasteczek i talerzyka. Mamo, hahahha, Mikołaj zwinął talerzyk!
Córka poleciał zbadać teren.
- Może był mu potrzebny? Da komuś?
- Nie wiem, ale.....dużo daliście ciasteczek?
- Tak!
- To pewnie chciał elfy poczęstować, a przecież nie częstujemy z ręki, prawda?
- No tak,
- Mamo, a w szatni była dyskusja i niektóre dzieci nie wierzą w świętego Mikołaja mówiąc ze to rodzice kupują prezenty, a niektórzy mówią ze wierzą i ze rodzice to są pomocnicy świętego Mikołaja.
- A ty, synu?
- Ja wierzę, bo Mikołaj istnieje prawda? Ty też wierzysz?
- No pewnie, bo to jest super magia.
Córka też wierzy w istnienie św. Mikołaja. I oboje nie mogą doczekać się swoich prezentów. Ich radość i oczekiwanie jest cudne.
- A kiedy choinkę ubieramy?
- A robimy ozdoby?
- A .......
Ależ one mają cudowną zajawkę. Przy nich wszystko cieszy.
Do mnie też przyjdzie Mikołaj.Już wiem, niestety. Zepsuł mi się sprzęt grający w aucie, a każdy dobry kierowca wie, że bez muzy jazdy nie ma, więc wściekła wparowałam do domu rzucając 3 mięsami.
Dzień później mężunio cały szczęśliwy oświadczył mi, ze pod poduchę kupił mi odtwarzacz.
Jako radosna żona fuknęłam:
- Musiałeś mi mówić?! A gdzie czar niespodzianki?
- AAAAA to dorzucę ci czekoladę! Ups.........
- Hehehehe....
Fajnie jest dostawać prezenty, ale jeszcze lepiej jest dawać. Są dzieciaki, które czekają na Mikołaja, zwłaszcza podopieczni gdyńskiego hospicjum. Jeśli chcecie pomóc zajrzycie na link do Bloga Koszmarnej:
http://koszmarnarodzinka.blog.pl/2014/12/04/uwaga-wazne/
Super jest być św. Mikolajem.
Świetna akcja koszmarnej!
OdpowiedzUsuńa na korzonki to Ci mówiłam-ciepłe okłady i dużo seksu :D
pewnie!:) i wchodze w to :)
Usuńoj, dużo seksu, ale z kim???? :DDD
Tylko podczas tego seksu to pewnie Arte będzie leżeć jak kłoda, bo jak taki połamaniec ma się ruszać? ;) :)
Usuńczyli nihil novi :D :P
UsuńZdrowej prędko Elfie, bo Mikołajowi trzeba pomóc! A swoją drogą pamiętam jak kłóciłam się z wychowawczynią (w 2 klasie podstawówki, w czasie wizytacji), udowadniałam jej, że Mikołaj i Zajączek to ściema.
OdpowiedzUsuńOzdoby są super!
Dzięki :)
UsuńNa szczęście już mi lepiej, odpuszcza mi ....ale normalnie porażka, że tak człowieka może zagiąć...bleh, nigdy więcej! OBY!
.
Obyś jutro wstała jak nowo narodzona :D
OdpowiedzUsuńwstałam, a potem wróciło ...i odeszło .....zrozumiałam: stara jestem ............:)
UsuńTo Cię pogięło nieźle...
OdpowiedzUsuńPiosenka Desu co roku jest moim motywem przewodnim Świąt :) W tym roku jeszcze jej nie słyszałam :)
to już słyszałaś o ile jutuba odpaliłaś :P:D
Usuńuwielbiam, ta piosenke ale ciiiiiii...........:)
ja to zawsze jak nie pogięta to przegięta, ech....i kiedyś złamię się :)