- Nie pozwalasz mi grać na tablecie bo mnie nie kochasz! - krzyknęła córa w moja stronę, zaciskając wargi oraz splecione ręce wokół swojego ciała.
- Kochanie, to jest szantaż emocjonalny...
Na co wtrącił się syn, nie pozwalając mi dokończyć zaczętego zdania:
- No właśnie, mama cię kocha, jakby cię nie kochała to pozwalałaby ci byś ciągle grała, oglądała bajki i nic nie robiła i nie chodziła do przedszkola i co? i co byś robiła w życiu? Nic. Jakbyś żyła?
Córka popatrzyła dziwnym wzrokiem na brata:
- Ale ja chcę!
- No to co z tego? - Starszy szybko odparował - to nie jest pora.
Za to mózg mi sparował do grama nie obejmując tego co się dzieje. Co za syn! Co za córka!
Co za matka!
- A wiesz, nie sądziłam, że będziesz taka uparta w walce o kolano.
- A powiedz mi, matko ma droga, co miałam zrobić?
- Nie, no nic, w porządku, ale nie sądziłam, że masz tyle zawziętości w sobie. Nie odpuściłaś.
- Ale co mam odpuszczać? Nikt za to nie odpowiedział tak naprawdę ....
Faktycznie. Zazwyczaj udawałam się w swoją stronę machnąwszy na wszystko ręką, nie rzadko przy tym podskakując na jednej nodze gwiżdżąc pod nosem, a tu uparłam się jak osioł, by odzyskać choć namiastkę sprawiedliwości, o zdrowiu już nie mówiąc. Będzie jak ma być. Trudno. Klata ogolona, więc wszystko szybko powinno po niej spłynąć.
Poszłam do sklepu, by kupić sobie rower. Miałam obczajony jeden model, ale do oka wpadł mi drugi. Rozmowa ze sprzedawcą uzmysłowiła mi, że pierwsze wrażenie jest ważne i jednak nie ma to jak miłość od pierwszego wrażenia: kupuję ten, który wpadł mi w oko. Zajebiście czerwony z odlotowym siodełkiem. Red bull, red bike, red majtasy i haeven mój.
- Ma on tylko 3 przerzutki, ale spełniają swoje funkcje.
- Wie pan ja zamieniam się w dostojną damę a nie królową szos więc luz, podpierdzielać po rozstajach dróg nie będę.
- Hahaha..... i proszę posłuchać tego dzwonka- i tu sprzedawca zademonstrował mi - Diiiiing Doooong.
- Milordzie, kawa!
- Proszę?
- No tak ten dzwonek brzmi. Zarypiście. Rezerwuję do soboty.
Przysłuchujący się naszej rozmowie starszy mężczyzna zapytał się:
- Ile ten rower kosztuje?
- Xxxx- odpowiedziałam.
- Za to proszę pani można kupić samochód!
(błysk myśli - hmmmm, a mówią, że w Polsce źle się dzieje, a tu psze- za jedną wypłatę najniższej krajowej można kupić auto!!!!)
-W tym problem, że samochód mam, a nie mam roweru.
I wyszłam ze sklepu. Odpinając kłódkę od roweru, zostałam zaatakowana słowem tego samego starszego mężczyzny, który wciąż będąc zdziwiony próbował mnie przekonać, że wydawanie tylu pieniędzy na rower nie jest mądre i lepszy będzie samochód.
- Proszę pana wole porządny rower niż graciarskie auto, proste? - odpowiedziałam z uśmiechem, a pan z niedowierzania pokręcił głową.
A auto to chętnie też kupiłabym sobie inne, bo jeżdżenie tym odziedziczonym szrotem nie jest kompatybilne z moim charakterem, ale cóż .....trochę niż bardziej mnie na to nie stać. Jeszcze.
- Ty sobie wyobrażasz, że w tym pudle muszę na zakrętach schodzić do 70-tki! - skarżyłam się swojego czasu oburzona do matki.
- Ty wariatko, a ty chcesz 130?
- Nie, 110.
- Ty się kiedyś zabijesz,dziecko, zobaczysz.
- Tjaaaaa, prędzej o głupotę ludzką niż o drzewo.
Teraz auto stoi i tyle. A głupota razi, tyle, że moja. Taka karma, Trudno.
uporządkowałam swoje wszystkie sprawy.
dałam buziaka tym, których kocham
prosząc by o tym pamiętali
wypiłam filiżankę kawy
którą umyłam po sobie
dokładnie spłukując fusy
wytarłam nawet stół
może trochę byle jak
pośpiesznie przecierając blat ręką
napisałam list, parę słów,
właściwie teraz listów nikt nie pisze
tylko ci, co dzierżąc w dłoni pióro
trzymają w ręku sznur...
zawisłam
znów
z uśmiechem
Arte
- Kochanie, to jest szantaż emocjonalny...
Na co wtrącił się syn, nie pozwalając mi dokończyć zaczętego zdania:
- No właśnie, mama cię kocha, jakby cię nie kochała to pozwalałaby ci byś ciągle grała, oglądała bajki i nic nie robiła i nie chodziła do przedszkola i co? i co byś robiła w życiu? Nic. Jakbyś żyła?
Córka popatrzyła dziwnym wzrokiem na brata:
- Ale ja chcę!
- No to co z tego? - Starszy szybko odparował - to nie jest pora.
Za to mózg mi sparował do grama nie obejmując tego co się dzieje. Co za syn! Co za córka!
Co za matka!
- A wiesz, nie sądziłam, że będziesz taka uparta w walce o kolano.
- A powiedz mi, matko ma droga, co miałam zrobić?
- Nie, no nic, w porządku, ale nie sądziłam, że masz tyle zawziętości w sobie. Nie odpuściłaś.
- Ale co mam odpuszczać? Nikt za to nie odpowiedział tak naprawdę ....
Faktycznie. Zazwyczaj udawałam się w swoją stronę machnąwszy na wszystko ręką, nie rzadko przy tym podskakując na jednej nodze gwiżdżąc pod nosem, a tu uparłam się jak osioł, by odzyskać choć namiastkę sprawiedliwości, o zdrowiu już nie mówiąc. Będzie jak ma być. Trudno. Klata ogolona, więc wszystko szybko powinno po niej spłynąć.
Poszłam do sklepu, by kupić sobie rower. Miałam obczajony jeden model, ale do oka wpadł mi drugi. Rozmowa ze sprzedawcą uzmysłowiła mi, że pierwsze wrażenie jest ważne i jednak nie ma to jak miłość od pierwszego wrażenia: kupuję ten, który wpadł mi w oko. Zajebiście czerwony z odlotowym siodełkiem. Red bull, red bike, red majtasy i haeven mój.
- Ma on tylko 3 przerzutki, ale spełniają swoje funkcje.
- Wie pan ja zamieniam się w dostojną damę a nie królową szos więc luz, podpierdzielać po rozstajach dróg nie będę.
- Hahaha..... i proszę posłuchać tego dzwonka- i tu sprzedawca zademonstrował mi - Diiiiing Doooong.
- Milordzie, kawa!
- Proszę?
- No tak ten dzwonek brzmi. Zarypiście. Rezerwuję do soboty.
Przysłuchujący się naszej rozmowie starszy mężczyzna zapytał się:
- Ile ten rower kosztuje?
- Xxxx- odpowiedziałam.
- Za to proszę pani można kupić samochód!
(błysk myśli - hmmmm, a mówią, że w Polsce źle się dzieje, a tu psze- za jedną wypłatę najniższej krajowej można kupić auto!!!!)
-W tym problem, że samochód mam, a nie mam roweru.
I wyszłam ze sklepu. Odpinając kłódkę od roweru, zostałam zaatakowana słowem tego samego starszego mężczyzny, który wciąż będąc zdziwiony próbował mnie przekonać, że wydawanie tylu pieniędzy na rower nie jest mądre i lepszy będzie samochód.
- Proszę pana wole porządny rower niż graciarskie auto, proste? - odpowiedziałam z uśmiechem, a pan z niedowierzania pokręcił głową.
A auto to chętnie też kupiłabym sobie inne, bo jeżdżenie tym odziedziczonym szrotem nie jest kompatybilne z moim charakterem, ale cóż .....trochę niż bardziej mnie na to nie stać. Jeszcze.
- Ty sobie wyobrażasz, że w tym pudle muszę na zakrętach schodzić do 70-tki! - skarżyłam się swojego czasu oburzona do matki.
- Ty wariatko, a ty chcesz 130?
- Nie, 110.
- Ty się kiedyś zabijesz,dziecko, zobaczysz.
- Tjaaaaa, prędzej o głupotę ludzką niż o drzewo.
Teraz auto stoi i tyle. A głupota razi, tyle, że moja. Taka karma, Trudno.
A płyty trafiły na swoja półkę :DDDDDD
uporządkowałam swoje wszystkie sprawy.
dałam buziaka tym, których kocham
prosząc by o tym pamiętali
wypiłam filiżankę kawy
którą umyłam po sobie
dokładnie spłukując fusy
wytarłam nawet stół
może trochę byle jak
pośpiesznie przecierając blat ręką
napisałam list, parę słów,
właściwie teraz listów nikt nie pisze
tylko ci, co dzierżąc w dłoni pióro
trzymają w ręku sznur...
zawisłam
znów
z uśmiechem
Arte
Wow! Ale pokaźna kolekcja płyt! :)
OdpowiedzUsuńprawda, no musiały doczekać się swojej półki, a teraz mam miejsce dla książek - :DDDD
UsuńA Ty pisz, bo półkę dla Ciebie rezerwuję! :D
Ha, ha :) Na razie wystarczy mała szafeczka przy łóżku. ;) :)
UsuńKing podobnie podobno mówił,a jak się rozkręcił to sama widzisz :))))
UsuńHa! A je se kupiłam kosiarę w cenie samochodu i roweru Twego :D każdym, co kocha :D
OdpowiedzUsuńLaska, a Ty przypadkiem gdzieś nie masz zamiaru się wynieść na tym rowerze? Bo wiersz brzmi niepokojąco... albo może waśnie trąca niespełnionymi marzeniami... :)
Dobra kosiara to dobra jazda :DDDD
UsuńT. kupił też kosiarę, ale w cenie , jak to stwierdził, w cenie dobrego wibratora :D:P
Wiesz co? nie wiem co powiedzieć, za dużo w mej głowie siedzi :DDDD
To chyba BARDZO DOBREGO wibratora :D
Usuńno wiesz, byle co sobie pchać? to słaba bajka, no nie? :D
UsuńWow, ale duuuuużo płyt :D
OdpowiedzUsuńRower - wstyd się przyznać, ale nie pamiętam kiedy ostatnio jeździłam.. ;]
rower polecam- radocha sama w sobie :)
UsuńRany, tablety... U nas jedyną opcją w pewnym momencie stało się wy...resetowanie całego tabletu z informacją że "ptaszki" uciekły z tabletu i nie ma na czym grać. Bo inaczej się nie dało. Oj, wsiąkają nam te dzieciaki w elektronikę, wsiąkają...
OdpowiedzUsuńwsiąkają, tylko szkoda, że w same gierki ....
Usuń