środa, 24 września 2014

[*]

Pogrzeby mają to do siebie, że podczas ceremonii pogrzebu pogrzebać kogoś trzeba. Tak więc ziemia osunęła się na trumnę z ciałem, a ciałem tym był teściu.
Było to tak niewiarygodne wydarzenie, że nawet mucha, nie wierząc w to, kołowała nad nosem ciała chcąc je swoim brzęczeniem poderwać do siadu. Ciało jednak leżało. Bez oddechu.
I teraz Panie świeć nad duszą.

Teściowa została sama. Pocieszenie znalazła w lodówce. Tym razem, Panie, zgaś światło.
W lodówce.
Bo będziesz musiał światło zaświecić. Nad jej duszą.



Chcę by mnie spalono. Lubię ciepło. I zimne piwo. Ziemia jednak nie jest tak zimna jak trunek. Zatem wybieram spacer po chmurach. To lepsze od bycia przekąską.

Dziecko, te starsze, stwierdziło, ze kiedy ja umrę skończy się jego życie, zaś młodsze dziecko zaintrygowała myśl:
 - A jak wszyscy umrą to kto nas pochowa?

Sztuką jest wstrzelić się ze swoją śmiercią.

Teściu nie wstrzelił się.
Wybrał się w podróż w momencie, kiedy trzymałam bilet w dłoni. Chciałam powłóczyć się po Tatrach, a on w tym samym czasie postanowił pobujać się po zaświatach.
Więc kiedy on wyruszył w podróż, ja zostałam.

T. płakał za ojcem, a ja płakałam za ............tak, tak za teściem, oczywiście, jak najbardziej.
Każde z nas coś w tym dniu straciło.
Tylko teściu się bujał. Nie wiadomo gdzie. Miejmy nadzieję, że choć on miał uśmiech.

Na cmentarzu okazało się, ze nasz śmiały plan pochowania teścia obok mojego ojca nie wypali, bo teściowa woli prezentować swoje wdzięki w trumnie niż stać się prochem w urnie.

Zmieniliśmy cmentarz.

- Ale tu będzie pochowany na kimś innym.
-  Nic nie szkodzi, w końcu cały świat jest cmentarzyskiem.
- Powiedziałabym, że raczej kuwetą ...


Pan Andrzej, który miał na fotografii wytrzeszcz oczu wytrzeszczył oczy jeszcze bardziej, bo to jego nagrobek poszedł do likwidacji. Przepraszamy bardzo, ale nikt za pana nie zapłacił. Pieniądze to nie wszystko, ale bez pieniędzy to jeden wielki ch ...


Teściowej też kupiliśmy miejsce. Jak szaleć to szaleć. Rząd dalej.

- No niestety musimy tak zrobić, bo tutaj nie ma już wolnych podwójnych...
- Nic nie szkodzi. Za życia spali osobną, więc czemu po śmierci mamy to zmieniać?


Zakład pogrzebowy był czystą formalnością. Wybranie trumny, klepsydry i krzyża.
- To już?
- Już.
Normalnie można umierać, bo to żaden problem.

- Patrz, w takiej urnie możesz mnie pochować.
- Ale to wygląda jak szkatułka na biżuterię.
- A czy ja nie jestem twoim skarbem?

 -Państwo w sprawie chrzcin?
- Nie w sprawie pogrzebu.
Kancelaria księży znowu strzeliła ponad bramkę. Tak jak 10 lat temu.
- Państwo w sprawie pogrzebu?
- Nie, w sprawie ślubu.
- Aaaa ? Tak? Bo tak na czarno jesteście ubrani.
Strój nie zmienił się, ale patrzenie Kościoła na nas owszem. Co za przeskok: ze śmierci na wiek produkcyjny.

Nastał poniedziałek. Organy, rodzina i zwłoki.
Emocje opadły.
A dusza dalej wzlatywała.


Teściu, szczęśliwej drogi .....







10 komentarzy:

  1. Tylko Ty potrafisz w taki sposób opisać umieranie i pogrzeb. Świetnie dobrałaś słowa w opisanie tego jak i ja postrzegam całe te obrządki pogrzebowe...
    A teść... Miejmy tylko nadzieję, że gdzieś tam jest Mu LEPIEJ.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  2. oby Mu było lepiej :)

    dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech Twój teść buja się w obłokach spokojnie i w końcu bez pośpiechu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczęśliwej... Bo cóż więcej można napisać... Smutne to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozczuliłaś mnie tym wpisem. Nigdy jeszcze nie czytałam notki związanej z pogrzebem opisywanej w taki sposób.
    Trzymajcie się..

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyrazy współczucia. I szczęśliwej... [*]

    OdpowiedzUsuń