wtorek, 17 czerwca 2014

taki dzień ....:P

Dla niej wszystkie dni były jednakowe. A wszystkie dni są takie same wtedy, kiedy ludzie przestają dostrzegać to wszystko, czym obdarowuje ich los, podczas gdy słońce wędruje po niebie. Coelho




Zasłuchana w muzykę, zaciągnięta w sieć słów nawet nie zauważyłam jak godziny pomknęły do przodu znikając bezpowrotnie. W końcu wstałam przeciągając się z zasiedzenia. Zegarek wskazywał na godzinę trzynastą.
- Która?!!
Wylazłam z sypialni. Mężu uwalony dziwną substancją czyścił futryny. W całym mieszkaniu zapanował syf nieziemski. Ręce mi opadły...
Kto zrobił bałagan niech sprząta.

Wskoczyłam pod prysznic i pognałam na obiad do matki. Nie zjadłam za wiele, bo wiek mój nie sprzyja konsumpcji. Akurat tej konsumpcji, bo innym konsumpcjom sprzyja jak najbardziej.
- Ty jakoś marnie wyglądasz, dziecko drogie...
- Tja, jak całe życie ...
Rozmowa z matką otworzyła mi oczy. Ona wie jak mi podnieść ciśnienie, ech...Wysłałam ją za karę po syna do szkoły.


- Idziemy na fajkę?
- Ale na ławkę.
- Ale co? balkon nam urwało?
- Przecież kafelek nie ma.
- Co?!
Zdumiona poszłam zajrzeć i faktycznie posadzka balkonowa była goła. O, żesz kurczę.
Wprawdzie słyszałam burczenie wiertarki, ale nie sądziłam, ze tak szaleją na naszym balkonie.
Teraz musimy kupić nowe kafle. Mąż ciągnął mnie bezlitośnie po sklepach, a ja szłam opornie. Bo nie kafle mi w głowie ...Głowa jak zwykle w niebie marzeń, czy tam w chmurach tęsknoty.

- Trzeba było męża kopać? - zza sklepowej półki wyłonił się nieoczekiwanie znajomy.
- Stary, jakbym go kopnęła to by nie żył!
Rozmowa uatrakcyjniła przykry obowiązek zakupów, a przybita na grilla sztama zakończyła to nieoczekiwane spotkanie miłą wizją utopienia rzeczywistości. Ten powiew świeżości ocucił mnie na chwilę.
Siła nieziemska tkwi w ludziach. Bez nich nie ma nic. A jak jest to pustka i nuda. A mi się już nie chce ścian oglądać.

W przedszkolu poproszono mnie o pomoc w sprzedawaniu zdjęć dzieci. Fotki z sesji fotograficznej.
- Nawet wygodne krzesło damy pani.
No jak wygodne krzesło dają to jak tu odmówić?
Zgodziłam się. I będę tam tkwić w najbliższym czasie.


Chłopcy pojechali na karate, a ja wyszłam z Młodą na plac zabaw. Córka grzebała w piachu, a ja siedząc na ławce pod drzewem, które dawało cień wytchnienia, czytałam "Marzenie Celta".
Nagle z góry zleciało coś. Coś wielkiego, rozłożonego, strasznego, nieoczekiwanego. Wrzeszcząc:
- AAAAA!!!!!
wyrzuciłam książkę do góry i zatańczyłam, jednonoznie i w miejscu, słynny taniec wielkiej paniki. Az okulary spadły mi z nosa. Widowisko ujęło nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Z głupim uśmiechem przeprosiłam mówiąc nieskładnie o zaskoczeniu nieziemskim.

Czy ja zawsze muszę być takim pajacem?

 - Mamo, a ty kiedyś kopałaś piłkę? - Młoda przybiegła do mnie z zestawem niepokojących pytań.
- Pewnie i to z tobą. Biegałyśmy, wariowałyśmy. Nie pamiętasz?
- Tak? - Młoda ryknęła z dziecięcą mocą zdumionego dziecka-a kiedy będziesz mogła kopać ze mną?
- Nie wiem, kochanie, pewnie nie długo...
Córka poleciała grać w piłkę krzycząc, ze chce zostać piłkarzem, gdy zadzwonił telefon.
- To co, jedziemy w góry?
- Kurde nie mogę jeszcze. Noga nawala. A twoja ręka jak? już spoko?
- Do dupy, ale mogę przynajmniej chodzić, hahahaha
- A ja, wiesz, pozazdrość, mogę rękoma wiele rzeczy robić hehehehe
- Weź babo jago, hahaha, to spotykajmy się na małe co nieco to pogadamy.
- Ok ...
No tak, czas ruszyć tyłek na odzyskanie siebie, a tu wciąż dupa. Ech...

A potem rykoszetem dostałam w twarz od koleżanki, która przyszła na plac zabaw. Zabiła z piskiem pająka, który próbował pozwiedzać moją szyję. Nie ma to jak maseczka z truchła.
W  końcu przeniosłyśmy się na inna ławkę opuszczając cień pajęczego drzewa, bo ile można krzykiem stresować dzieci? W spokoju pośmiałyśmy się z zakręcenia własnych pociech. Szczyt pogubienia? Zgubienie kaptura od kurtki w drodze do szkoły.
Dzieci to zdolne bestie, naprawdę.

Wieczorem okazało się, ze mój idealny syn zgubił wiersze, które miał nauczyć się na pamięć. Kartki wcięło tak, że przekopywanie zeszytów, tornistra, książek nic nie dało. Trudno. Poniesie konsekwencje własnego zakręcenia.  Ewidentne przemęczenie materiału. Znak, że wakacje się zbliżają.


A w nocy było bosko..........oooo.
I nie dlatego, ze Stany wkopały Ghanie.




10 komentarzy:

  1. mój idealny syn Starszy wyrzucił wiersze, których miała się nauczyć panna Dynia do toalety - i co, który grzeczniejszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahaha dobry agent!!!:)))

      a pani wierszyki synowi przepisała, przytargał je i musi się uczyć :)

      Usuń
  2. To ciekawe, co Ty tej nocy robiłaś. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. i dnie też, ale co tam, już nie będę taka ;);P

      Usuń
  4. Jak można spać do 13 tej? Jeszcze rozumiem do 9 tej, ale 13 ta? Masz mistrza ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co mogę napisać, chyba wszyscy odczuwamy mocne przemęczenie materiału gdy przychodzi lato... Ciepło wyłącza myślenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie tak :))))

      moje to na pewno zostało wyłączone z powodu gorąca :)

      Usuń