poniedziałek, 19 maja 2014

Wizyta po latach



podrażnione nerwy
rozszarpywały ciało
ręce chciały złapać je
ale wychodziło niemrawo

reakcja odruchowa
ale ruch zamknął 
materię 
wciskając w kąt łóżka

taniec makabreska
oto trup pod 220
podrażnione nerwy
rzucają ciałem

wystarczy jedno pstryknięcie
by wszystko się posypało
życie przemknęło spłoszone
zostały tylko zwłoki udręczone






Kaszel przemknął nieoczekiwanie niczym błyskawica po czerwcowym niebie.
Z nieśmiałego odgłosu zrobiła się burza.
Zabrakło oddechu, myśli.
Ciało straciło kontrolę nad sobą. Stało się niewolnikiem odruchu.

Nieoczekiwana seria ćwiczeń. Zginanie, prostowanie.
Rzut na podłogę.
I taniec węża.
Ze świszczącym oddechem.

Atak nocny oddziału specjalnego.
Ciało niczym marionetka podrygiwało w takt kaszlnięć.
Bezwolne, bezsilne, zagubione.
Takie marne, osłabione.

Lek utonął  w zapomnieniu.
Gdzieś na dnie szafy spoczął.
Kaszel bronił swego jeńca odrzucając ciało od poszukiwań.
Oddech zanikał pod butem przyduszenia.

A jednak udało się! Udało!
Dwa wdechy N-ki.
Ulga. I przytomność.
Na pięć minut, niestety.

Poranek zamknął drzwi od toalety.
Kaszel zniewolił materializując dziwne opowieści.
Historie wrzuciły ciało do pościeli.
Ból mocny, ale koniec nie przyszedł. Niestety.

Człowiek jest jak domek z kart.
Rozsypać potrafi się w mak.
I wszystko trafia szlag.
A ciało najbardziej. A jak.












8 komentarzy:

  1. Ale za to pięknie to napisałaś. Dusza w Tobie mocna, dasz radę powalczyć z ciałem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Opisane super :-) Trcohę to przypomina taniec świętego Walentego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo tak jest- dorzucam jeszcze garśc przekleństw, metaliczny smak krwi i niekotrolowanego siura :P:D

      Usuń
  3. Eh. Co tu napisać... ja Cię po prostu uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń