Poprosiłam znajomego, by zawiózł mnie do lekarza. Godzina jazdy, przychodnia, powrót, jednak czasu trochę zejdzie. Zgodził się. Hura! Boski facet. Mogłabym jechać pociągiem, ale jakoś taka podróż nie uśmiechała mi się. Wejście do pociągu o kulach może być zaproszeniem do zabawy od nowa. Nie chcę już nic poza zdrowiem.
Kumpel zatrzymał się na światłach, więc póki było czerwone to postanowiłam szybko wyskoczyć z auta. Szybko przy kulach jest pojęciem mocno naciągniętym, wiec kiedy wyskoczyło światło zielone wciąż gramoliłam się. Przeprosiłam kierowcę auta stojącego za nami, gestem i uśmiechem. Kierowca uśmiechnął się pokazując, że w porządku.
Fajnie, że nie trąbił, a mógł.....przecież tyle niecierpliwości jest dzisiaj w ludziach.
Będąc już w przychodni czekałam na wezwanie pielęgniarki, bo to ona woła szpitalne przypadki, które są przyjmowane poza kolejnością.
Pielęgniarka poprosiła mnie o odpisy pobytu na oddziale.
Wróciła.
- Lekarz panią nie przyjmie. nie ma zgody.
- Jak? - zapytałam się zaskoczona, bez tchu normalnie - jak? to dzisiaj mam wizytę, zastrzyk, zwolnienie, to jakaś pomyłka.
- Nie ma pani w karcie nic zapisane, nie zostanie pani przyjęta, ewentualnie proszę poczekać aż wszyscy pacjenci zostaną przyjęci i porozmawia pani z lekarzem.
I poszła sobie.
Jak się poczułam? Jakby mnie nie tylko mnie zrzucono z 10 pietra ale i zatańczono na mnie. Umarłam.
I co robić? Kumpel nie będzie tkwił tu ze mną wieczność, a ja nie dam się spławić. Moja noga, zwolnienie.
Choroba nauczyła mnie walki o siebie. Zabiła połowę nieśmiałości. Choć podobno bywam bezczelna. Nieważne. Do stracenia nie mam nic.
Stanęłam pod drzwiami czekając, aż zawoła kolejny szpitalny przypadek. Rozmowa z pacjentkami umiliła te chwile. Rozmowa o kulach, artroskopii. Zarypiste tematy, naprawdę. Takie życiowe.
Drzwi się otworzyły,
- Przepraszam, ale...
- Tak, zaszła pomyłka, proszę wejść.
Kozetka. Zastrzyk w kolano. Zamknęłam oczy gnając wśród ścieżek górskich. Gucio.Nie pomogło. Łzy same ciekły. Niewiarygodne, ze tak bolało ...
- Przepraszam, chcę być twarda, ale nie mogę- AAAAJ!!!! nie chcę krzyczeć, ale wie pan to taka ulga...
Dostałam znieczulenie.
Moje przymulenie. Osłabienie. Ból mocny. Kolejny dzień na kromce. Tylko na kromce.
Nie tylko chlebem człowiek żyje, ale i złudzeniem swej duszy
H.Elzenberg
Póki co kolano powoli goi się. Kule wciąż moimi laskami są. Kobieta i dwa famingi normalnie. Przez następne tygodnie maja mi towarzyszyć. Od wypadku minęło prawie półtora roku. A gdzie ja jestem? W ciemnej dupie jestem.
Reakcja ludzi? Ty znowu?
Taki krejzol ze mnie, od trzech lat zaliczam dwu, czteromiesięczny sezon z kulami.
W sklepie osiedlowym, .kiedy wychodziłam z Modą doleciało do mnie.
- Jejku, ona znowu o kulach?
- Bo ona tak ma.
Kwota ubezpieczyciela budynku za wypadek? 3.000. Do zobaczenia w sądzie, oczywiście.
Kolejny stres. Nienawidzę takich rzeczy. Ale nie odpuszczę, tym razem nie ...choć zazwyczaj macham rękę. Nie lubię ścierać się w życiu. Ani z instytucjami, ani dla kasy. Tym jednak razem zmieniam zasady - nie dam się, wywalczę. Mam nadzieję, ale walczyć będę.
Mało mi? Hm....to proszę, masz tu Arte niespodziankę kolejną.
Okazało się, ze primo nie jestem ubezpieczona, secundo - nie ma mnie w ewidencji ZUS-u, więc nie przyjmą mojego zwolnienia.
Moje przekleństwo jak bomba rozniosła całe piekło. I czort odpalił mi papierosa. Wdech, wydech, żadna ulga...Ale wściekłość oślepia, a tu trzeba mieć czysty umysł by podjąć działania. Raz, dwa, trzy ...
Zadzwoniłam do wojewódzkiej jednostki z zapytaniem o co chodzi, ale okazało się, że wszystko gra. To niech wezmą się za niedouczone doły! FUCK!
Serce człowieka jest przecież tak silne, że może wiele wytrzymać.
Na drugi dzień poszłam do ZUS.
- A to pani! oczywiście pamiętam sprawę, proszę złożyć dokumenty.
W ZUSie mnie znają, znam też chyba większość orzeczników. I pamiętaj mnie. Fajnie, prawda? To sa dopiero znajomości.
A ja mam dość ...sprawy sądowe przede mną, rehabilitacja też i może sanatorium.
W sumie to dopiero początek.
- Człowiek może znieść bardzo dużo, lecz popełnia błąd sądząc, że potrafi znieść wszystko
- Cierpienie i ból nieodłącznie towarzyszą szerokim horyzontom myślowym i głęboko współczującemu sercu.
Tak Fiodorze, masz rację. Wciąż sobie poszerzam horyzonty myślowe. O i jak to bardzo. Jak nie dusza to ciało. Zresztą spotkamy się przy piwie to ci opowiem. Tylko już trzymaj zimne. Bez przekąsek. Sama ciecz. Tak jest dobrze.
Są granice, których przekroczenie jest niebezpieczne: przekroczywszy je niesposobna powrócić.
Wiem Fiodorze, wiem, ale idę tam gdzieś ....może nie powrócę rozbiwszy się po drodze, a może wrócę z bagażem doświadczeń. Tylko czy uda mi się to upchać do szafy? Przykryć starym kocem?
Cień zatracenia czai się za rogiem ...
- Czym jestem dzisiaj? Zerem. Czym mogę być jutro? Jutro mogę zmartwychwstać i na nowo zacząć żyć! Mogę odnaleźć w sobie człowieka, dopóki ten jeszcze nie zginął!
- Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje
wszystkie cytaty F. Dostojewski
.Pomimo wszystko wciąż silę mam. A w każdej dłoni niezłą broń, wciąż. Choć mam dość ...
Ale zbieram się. Składam. Nie dam się. Dusza wojownika przeciera z kurzu oręż, Przetrzepię tyłek każdej negatywnej myśli. Seryjnie.
A życie płynie, życie te prawdziwie, jedyne, które cieszy. Ludzie wokół.
Bo przecież nie mogę żyć walką z instytucjami.
Liczy się tylko to co jest teraz . Tu, w tej chwili własnie.
A ból wraca jak tylko zamknę oczy. Skrada się i hyc - siedzi rozparty jak na królewskim tronie. Wykręca członki próbując zrobić ze mnie błazna. Tak się śmiesznie kręcę nie mogąc znaleźć miejsca. Wyszłam na balkon ...tam też ciemno.
Kanał. Każdy w życiu ma swój kanał. Każda wpadka ciągnie się za człowiekiem. Każda...
Pewien ptak codziennie chronił się w suchych gałęziach drzewa,
stojącego pośród rozległego pustynnego krajobrazu.
Razu pewnego trąba powietrzna wyrwała drzewo z korzeniami, i
biedny ptak musiał przelecieć co najmniej sto mil, nim znalazł
sobie nowe schronienie.
Dotarł wreszcie do lasu, gdzie drzewa uginały się od owoców.
- Gdyby uschnięte drzewo ocalało, nic nie skłoniłoby ptaka, by
wyrzekł się bezpieczeństwa i poszybował w przestworza.
Nieszczęścia mogą prowadzić do rozwoju. Trzeba tylko zrozumieć lekcję jaka sie w nich kryje.
Prawdziwy sens tragedii- A. de Mello „Minuta mądrości”
Tak, dzięki temu odkrywałam wiele i poznałam wielu. Jedyny pozytywny aspekt. Duży aspekt pełen pozytywności. Kanał okazał się być drzwiami do innego świata. Bo może taki właśnie jest sens nieszczęścia, by pójść w inna stronę. To taki drogowskaz wbity w dziurkę od nosa, by nie powiedzieć od tyłka. Mocno wbity, by nie przeoczyć. Choć zawsze można leżeć w bez ruchu w tym całym przybiciu, jak motyl za szybką jest przyszpilony. Stać się suszonką.
Ale ile jest w człowieku motywacji do zmian tyle i życia.
Jest trzecia w nocy. Stoję na balkonie wpatrzona w niebo. Ciemne, zakryte zasłonami. Widocznie obcy śpią nie podglądając nas. A może wszystko zgasło, nawet tam ...
Wszechświat jest pełen możliwości.Wbrew logice. I wszystko składa się z tym samych atomów. Absolut.
Coś było, coś wraca. Wędrówka dusz ...Są rzeczy, którymi warto cieszyć się nie szukając wytłumaczenia.
Czasami spotykamy człowieka chcąc zadać mu pytanie - czy my się nie znamy?
Chemia przyjacielska, chemia miłości, poczucie jakiejś więzi....O co chodzi?
Ludzki mózg obraca się w skończoności, bo granice dla człowieka musza być, ale taniec dusz jest poza zoną.
Trzeba zamknąć oczy i wsłuchać się w siebie.
W morzu myśli złowić perłę.
W podświadomości zapisać, że wszystko będzie dobrze. I trzymać zaciśniętego kciuka, by o tym pamiętać.
Tak jak myślimy tak odbieramy świat.
Uśmiecham się.
Jest i będzie dobrze.
Bo mam szczęście, pomimo wszystko.
Szczęście i do ludzi. A to najważniejsze.
- Dlaczego wszyscy tutaj są tak szczęśliwi, a ja nie?
- Dlatego, że nauczyli się widzieć dobro i piękno wszędzie -
odrzekł Mistrz.
- Dlaczego więc ja nie widzę wszędzie dobra i piękna?
- Dlatego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego
nie widzisz w sobie. *
8 -
.
W świadomości jest duchowość, w świadomości tkwi rozwój, w świadomości zawarta jest miłość, w świadomości tkwi przebudzenie. Świadomość.
Trzeba mieć świadomość czego się chce i to realizować.
.
Zrób coś!
Cokolwiek!
Zatańcz!
Pobiegaj!
Fiknij koziołka!
Daj grosz żebrakowi!
Zrób coś, na co do tej pory sobie nie pozwalałeś!
Cokolwiek!
Zatańcz!
Pobiegaj!
Fiknij koziołka!
Daj grosz żebrakowi!
Zrób coś, na co do tej pory sobie nie pozwalałeś!
Im więcej spontaniczności w Twoim nowym życiu, tym lepiej.
Spontaniczność to nic innego jak słuchanie głosu serca. *
* - cytaty ze strony: http://zenforest.wordpress.com/
Dobra energia to dobre życie.
W życiu nie ma kwachów, bo szkoda mi na to czasu.
Wolę się napić i w życie pognać. Po murkach skacząc na jednej nodze.
Czyż nie odczuwam? Owszem. Im więcej piję, tym więcej odczuwam.
F. Dostojewski
Jestem głupkiem, szaleńcem i dobrze mi z tym. Bardzo dobrze.
Życie jest cudowne.
Tylko trzeba mieć odwagę, by dać się porwać.
Zatańczyć, gdy muzyka gra.
Nie myśleć co wypada, a co nie.
Nie analizować słów doszukując się negatywnego przesłania.
I żyć tak, by nie ranić.
Uśmiech otwiera wszystko. A przede wszystkim własna wolność.
Uśmiech otwiera wszystko. A przede wszystkim własna wolność.
W świadomości jest duchowość, w świadomości tkwi rozwój, w świadomości zawarta jest miłość, w świadomości tkwi przebudzenie. Świadomość.
Trzeba mieć świadomość czego się chce i to realizować.
Śmiech otwiera wszystko. Zwłaszcza otwór gębowy :P
OdpowiedzUsuńDaj grosz żebrakowi - ja ostatnio dałam Pani przede mną 20 groszy, bo szukała, szukała, a mi się bardzo śpieszyło :D
wow, miałaś gest :)
Usuńale wiem jak to jest, gdy ktoś nieporadnie szuka tak śmieszną sumę .reakcja może być tylko jedna :D
Cóż, masakra z tymi lekarzami cholernymi... Trzeba walczyć o to, co się nam należy...
OdpowiedzUsuńale co lekarz to inna diagnoza, albo wszystkie błędne i potem można zgłupieć - jest mi coś czy świruję? wyszło w tym wszystkim na moje ......
UsuńJeśli tylko masz siłę, walcz o to, co Ci się należy!
OdpowiedzUsuńNie mam innego wyjścia.
UsuńMoże jeszcze szpital pierwszy oskarże o rok strat, zobaczę.
Jak nienawidzę i nigdy nie robiłam takich rzeczy, tak teraz mnie szlag trafia jak nic. Koszmar ....
Arte, OSKARŻAJ! Tylko jeśli masz walczyć z konkretnym lekarzem, to już Ci mówię, że walkę masz z góry przegraną. Tam ręka rękę myje- wiem z autopsji i doświadczenia. Ale szpital, to już większe szanse. I WALCZ. Ja też sobie przysięgłam, że jak mnie z roboty wywalą, to się NIE PODDAM w walce. Nie będzie nikt po mnie tańczył jak to określiłaś. :)
OdpowiedzUsuńmasz rację- szpital ,oskarżę tylko, jak przeżyje te rozprawy co są przede mną, a jak je przeżyję to przeżyję następne i tak zrobię, bo nie ma co -
Usuńskro żyjemy w świecie bezwzględności to proszę - to działa we dwie strony
Arte! Arte! Arte! Arte! DO BOJUUUU!
Usuń:DDDD dzieki, dzięki :DDD a potem torcik i naleweczka :P :D
Usuńtak! A nawet trzy naleweczki! :)
UsuńA! No tak! :)
Usuń"Jestem głupkiem, szaleńcem i dobrze mi z tym. Bardzo dobrze.
OdpowiedzUsuńŻycie jest cudowne.
Tylko trzeba mieć odwagę, by dać się porwać.
Zatańczyć, gdy muzyka gra.
Nie myśleć co wypada, a co nie.
Nie analizować słów doszukując się negatywnego przesłania.
I żyć tak, by nie ranić.
Uśmiech otwiera wszystko. A przede wszystkim własna wolność." - ten fragment chyba powinnam sobie wydrukować i powiesić nad łóżkiem :D Oczywiście z Twoim podpisem :D
hahahaha. ok :)
UsuńArte, jesteś wielka. Dasz radę przez to przejść. A zacytowane przez Ciebie słowa są trafione w dziesiątkę. w dodatku mój ulubiony Fiodor... :)
OdpowiedzUsuń:))))
UsuńDawaj znać jak ci idzie, to innym dasz przykład i wolę walki. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJasne :)
UsuńPozdrawiam :)