Dzisiaj syn wstał mówiąc:
- Wiem co powiem im.
- Tak? Co?
- Kto się przezywa ten się sam nazywa.
- Aha, Ok.
- I niech się wyzywają.
To pojechał słowem. Oj ....
Łagodność syna jest boska. Cholera, mam nadzieję, ze jednak jednym pacnięciem ustawi gnojka do pionu.
Syn jak coś zrobi swojej siostrze potrafi zawsze przeprosić. Mówi często i adekwatnie do sytuacji: dziękuję. I wiele rozumie.
Opowiedział jak obronił swojego kumpla przed chłopakiem.
Potrafi?
Potrafi, ale nie siebie.
A może po prostu potrzebuje czasu, czasu w którym ma nadzieję, ze wszystko skończy się i znajdą nowa ofiarę?
Chłopak na korytarzu potrafi wyrwać mu butelkę z ręki.
- I nie sprzedałeś mu kopa w zadek?
- Nie, bo by upadł, i bolałoby go.
Samarytanin, mać jego.
- Ale wiesz ten chłopak miał gdzieś ciebie. Nie liczył się z tym, ze jednak sprawi ci przykrość.
Jezu ......
Co ja Ci zrobiłam synu?
A syna kumple lubią. Drą się jak tylko go zobaczą.
- STARSZYYYY!!!! Poczekaaakaaaj!!
Bo jest uczynny, koleżeński i zabawny.
W klasie cichy, nie przeszkadza na lekcjach. Nigdy nie dostał uwagi za rozmawianie.
Nie dostał, póki co, negatywnej oceny za brak przygotowania się do zajęć, czy za brak wiedzy.
Sam odrabia lekcje.
Mówi sąsiadom dzień dobry i sam, jeśli widzi, ze sąsiadka ma ręce zajęta - przytrzymuje drzwi, przepuszcza,
W domu chętnie pomaga.
I woli siedzieć w chacie niż lecieć na podwórko.
Ale wyrzucamy go - nie ma, nie ma.
No taki on jest.
Pozytywnie zakręcony koleś.
Córka jest przeciwieństwem. Nie da sobie nic zabrać. Od razu wali w głowę, albo kopie. Nie daje się. Potrafi, jak trzeba, od idiotów i głupków wyzwać. Ale i też zamknąć się w nieśmiałości. W piaskownicy maluchom pozwala sobie wyrywać łopatkę. Czasami sama oddaje. Nie bierze czyjś zabawek, a zachęcana przez rodzica sięga po nie nieśmiało.
Te dwie siły wciąż się równoważą. Która przechyli szalę?
- A Ania powiedziała, ze jestem brzydka.
- Ale co cie to interesuje co mówią inni ludzie, co?
Cisza.
- Nic.
- Ważne jest co ty myślisz o sobie.
- A ja jestem ładna, prawda.
- Pewnie. I na drugi raz zapytaj się- dlaczego tak mówisz? To nie jest miłe.
Tłumaczenie pięciolatce, ze dzieci bywają czasami niesprawiedliwe i okrutne w swoim osądach jest niezłym ćwiczeniem. Bo z drugiej strony można przesadzić i wyrośnie taka larwa ślepa, głucha, nie licząca się ze zdaniem innych. Tylko sztuką jest nauczyć, by dziecko nauczyło się rozróżniać słuszną krytykę od plew.
By wyrosło na osobę pewna siebie, ale i też wrażliwą. Szanującą drugiego człowieka.
I jeszcze ten poranny tekst syna.
- Dobrze, ze wpadłaś w kanał, bo ty nigdy nikogo nie słuchasz, a teraz jesteś.
WTF?! Heloł synu!
A gdzie byłam do tej pory? W pracy. A po pracy bywałam czasami w pracy.
Oj i może czasami wyskakiwałam na weekendowe imprezki.
Przecież mam prawo żyć. Mieć coś swojego, prawda?
Teraz to jest pustynia.
Wieczny bieg został zamieniony na przywiązanie do drzewa.
Na tyle mocno, ze jednak z dachu nie skoczyłam.
Nie słucham się nikogo? Łoł, nie wiedziałam, ze aż taka jestem. Ech...Ale zrobił mi mieszankę egzotyczną. Nie będę rano jednak tego rozplątywać i tłumaczyć.
- Synu, to był wypadek. Zostawmy ten temat, dobrze?
Na co córka wtrąciła się:
- Ale kiedy będziesz mieć druga nogę? Bo kiedyś mnie nosiłaś mnie na rękach ...
Wyszli. Cisza. Wrócili z klatki.
- A budziaczki i przytulaski?
Bo tak nasz dzień się zaczyna i kończy i tak się żegnamy i witamy.
Bo wiecznie im mówię jak ich kocham.
Bo nawet jak wściekam się rzucając słowem złym i wszystkim, wybaczają mi.
I nawet tego się nie boją.
Wiedza już, ze czasami jak nie wybuchnę......
- Bo ty tak mamo masz.
- Przepraszam, nie powinno tak być.
- Ale ty czasami musisz.
- Nie muszę, ale ...przepraszam. Przepraszam.
Jedno jest pewne: ile zainwestuje się w dzieci, tyle potem można otrzymać.
I kiedy wściekła rzuciłam synowi kurtkę, bo stanął jak wariat mówiąc nie wiem która i w ogóle rozlał się w ruchach, kiedy już nawet spóźnienie zaczynało umierać to pomyślałam sobie:
A ty stara torbo jak będziesz taka już owładnięta demencją, rozproszeniem to chciałabyś, żeby twój syn czy córka wpadli w niecierpliwość i rzucili w ciebie np. talerzem zamiast podać cierpliwie kolację?
Cierpliwość niestety nie jest moją mocną stroną.
Aczkolwiek i tak, przy swojej energii, wzbijam się na szczyty.
Bo ja chcę, tak powiadają, teraz i już. Natychmiast.
A dzieci to tylko dzieci.
Też przecież, jak każdy z nas, gubią się w myślach .... Mają prawo.
Co Ty masz z tymi dziećmi...
OdpowiedzUsuńTrzy światy... :-)
Buźka pani Arte :))
Kosmos :))))
UsuńBużka pani Ulo :)))
Po prostu dobry chłopak z synka jest i tyle.
OdpowiedzUsuńAch....
No dobry, naprawdę, aż dziwne :)
UsuńI pomyśleć, że dzieci w tym wieku potrafią być już takie podłe i niemiłe dla siebie. Ale Twój syn jest dobry :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę jestem mistrzowski, aż dziw bierze :)
Usuńa dzieci, no cóż ...ale takie zaczepnoskarżące mendy to masakra
Żeby temu Twojemu Starszemu już ta zajebistość została... :) Bo przy dojrzewaniu to rozum odbiera :P
OdpowiedzUsuńoj, żeby tak została :D, ale dorastanie to ....nie myślę, wolę nie myśleć, ale piwnicę mam przygotowaną :P:D
UsuńA w piwnicy imadło? ;) :D
Usuńżeby tylko ;)
Usuńa ty chcesz, żebym ja z Młodym przyjechała.... Młody ci syna popsuje :D
OdpowiedzUsuńyaha! :D
Usuń