czwartek, 17 kwietnia 2014

Wielki Czwartek :)


Czwartek jawił się w marzeniach jako piękny dzień. Dzieci nie szły do instytucji, nie czekała mnie bieganina poranna, a raczej - ranna skakanina. Zapowiadało się cudnie.
Liczyłam nawet na to, że będę spać do ósmej.

Niestety...



Około 6.30 wpadł do sypialni syn i to  cały rozanielony.
- Jak cię obudziłem to będziesz wściekła i dręcz mnie- zawołał z takim entuzjazmem, że aż odłożyłam poduszkę stwierdzając, że nie zabiję tej energii. Ygr! Po moim sprytnym planie.
Kurka, masochista jeden, pieszczoch, wróbel!!!- zaklęłam w głowie.
- Nie, nic z tego własnie dlatego, że mnie obudziłeś - ha! przygadałam mu.
Tup, tup, tup? A tu co? Kudłate naciągnęło.
Przytuliło się i wskoczyło pod kołdrę.
- To czytaj.
- Nooo czytaj - syn podpiął się pod żądanie siostry.
Sięgnęłam po zbiór bajek. Terapeutycznych. A niech mają.
- Tylko nie to...
- Gucio. To!
Cóż za piękne uczucie dzierżyć władzę. 6.40 - czytanie.




Przeczytałam dwie bajki i zaczęłam mówić jak Jan H.

Śniadanko zleciało w śmiechu. Bez płaczu. Cud! Cud! Cud!
A potem im nie było do śmiechu, bo kazałam im posprzątać pokój.

Dzieciaki miały sprzątać, a ja co? Kawa przy kompie.
Miał być spokój a było co? Zamieszanie.
Nie dość, że karta pamięci wpadła mi do kawy to jeszcze w pokoju wybuchła kłótnia.


- Ale mnie ręce bolą - Młoda zaczęła swoją śpiewkę, by jak zwykle się wymigać od wszelkich prac.
- Sprzątaj to - wydarł się syn- dla ciebie wszystko jest ciężkie, nawet życie!

Nie wiedziałam gdzie się rzucać, więc oczywiście rzuciłam się paluchami w głąb czerni. Auć. Palantka jakich mało. Kawa gejzerem dla palców. Trudno wypiłam kawę z pamięcią. Może coś mi pomoże ? Na pamięć.



Dzieciaki pokój posprzątały. Powiedzmy, ale lego znikło a to sukces.  Same ubrały się.

- A kto mi pomoże? - przyszła Młoda walcząc z guzikami od koszulki.
- Ja- odpowiedział brat i pomógł siostrze zapiąć bluzkę.
- Dziękuję.

Syn pomógł mi w sprzątaniu. Przyniósł wodę do mycia, wyciągnął odkurzacz, nastawił ze mną pranie, wyniósł miskę z praniem na balkon. Wielki on jest.
A potem zaczęli z siostra świrować.







- Chodźcie na obiad.
- Zaraz, jeszcze bawimy się -odrzyknął syn.
- Ta? a w co?
- Ja jestem tatą, Młoda dzidzią i muszę dziecku założyć skarpetki i buty.
- O - zatkało mnie - super.


Świrowanie osiągnęło przy obiedzie totalną kumulację.
- Wysiądę przy was - wydarłam się- normalnie wysiądę.
- Wysiadasz? A z czego? - syn zbrechtał, Młoda wraz z nim.
I tyle.
Rozbroił mnie kompletnie.
Po obiedzie syn odniósł talerze do zlewu.
-  Ty też odnieś! - o znowu Młoda musztruje.
-  Nie!!!
- Sprzątaj za sobą
Młoda w końcu wzięła talerz.
- Trzymaj w dwóch rękach, a nie w jednej.
- Jedną!
- To ci wypadnie.
Bam!
-O ooo!
- A mówiłem!
- Ale nie pobiło się.

Wyrzuciłam towarzycho na podwórko. Jaka ulga. Papieros na balkonie uporządkował myśli. Spokój.

Dzieciaki wróciły całe szczęśliwe. Starszy odpoczywał na tablecie, a Młoda chwilę później zasnęła.

-A kto mnie przykrył kocykiem? - zapytała córa jak wstała.
- Ja, kochanie.
- Dziękuję mamo.
- Kocham cię, wiesz .

Kolacja.
- Alleluja- krzyknął syn wchodzą do kuchni.
- Nie mówi się alleluja tylko ale luj - pouczyłam synkiem ze śmiechem.
- Ale luj ale luj, wielki jak chuj.

Ryknęłam śmiechem nie wiedząc czy zabić, czy spłakać się czy co zrobić. Syn rechotał jeszcze bardziej, a córa nie wiedząc o co chodzi zaczęła śpiewać:
- Przybieżeli do Betlejem paaaasteeerzeeee........

Ten dzień się kończy......


10 komentarzy:

  1. Uściski i chwała na wysokości. Synu odpowiedzialny mężczyzna, więc po całym dniu ciężkiej pracy wychowawczej "może"zarzucić mięchem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahah no niby tak, ale ........to było tak spontaniczne, taka szybka wymiana zdań, że .ja wciąż jestem w szoku ......:)

      Usuń
  2. Z Wami chyba nigdy nie jest smutno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I Ty mi piszesz, że ja kopnięta jestem? ;) :) Ha, ha, ha, ha :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, ale to nie ja mam dzikie pomysły :) :P

      Usuń
  4. Ooo, synalek widzę, że już coraz bardziej dorasta, skoro chujami rzuca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no taki ludzki egzemplarz :P:D

      ale nie potrafil powtorzyc hahahaha

      Usuń
  5. oooo..........
    Mój to powtarza ale po angielsku-matka się wycwaniła i zmieniła język ale nie dało rady. skumał o co chodzi.
    Nie ma mocnych na te dzieciaki.. nie ma :d

    OdpowiedzUsuń