Walentynki, Walentynki....ten dzień mógłby być zapłonem na eksplozję uczuć na resztę dni. Ale codzienna bieganina i szarzyzna życia potrafi przyćmić inne kolory. Podobno. Choć tak naprawdę wszystko zależy od nas. Przecież nie potrzebujemy krzyku sprzedawców i witryn sklepowych i ataków ze wszystkich stron, by pamiętać, że kochamy. Czasami można dać drobiazg, uczynić dzień lepszym....przytulic, pocałować, napisać wiersz, albo zorganizować wieczór. Dać się ponieść zawsze.
Swoją wytrwałością nauczyłam mężula, że można jak się chce. W końcu załapał i zaskakuje mnie. Po tylu latach, wciąż ...Boski gość, jak mnie nie wkurwia.
No własnie czym jest ta miłość? Zagubiona cytowała na swoim blogu wypowiedzi dzieci, które wypowiadały się na temat zakochanych.
Zatem natchniona tym wpisem przeprowadziłam wywiad wśród swoich Gadziątek.
- Młoda co to znaczy zakochać się?
- Yyyy to znaczy yyy mieć serce dla kogoś.
- A co robią ludzie zakochani? Jak ich poznać?
- No całują się, przytulają, tak, tak ...tak ... jak w M jak miłość.
A jakie jest spojrzenie syna na miłość?
- Ludzie wtedy kochają się. I biorą ślub. I wspólną kąpiel. I całują się i takie tam. I potem mają dzieci. I muszę je wychowywać. I mają fioła na punkcie tych dzieci. Tak jak wy.
- Ale powiedz mi jak zachowują się ludzie zakochani? Jak to poznać, co?
- No jak? są psychiczni, nienormalni i tylko to robią -i tutaj syn zaczął cmokać wysyłając tuzin całusów w powietrze.. - mogę telefon?
- Czekaj, powiedz, jak było w szkole.
Na lekcji dzieciaki robiły Walentynki. Syn dostał od kolegi. Sam też dał swojemu przyjacielowi. Mieli ubaw. Taki wiek. Baby są głupie i tyle.
Wieczór nadszedł nie wiadomo kiedy. Zapiekanka włożyłam do piekarnika. Oświetlenie, winko. Przebrałam się tam jakoś pod ubraniem. Będzie ubaw - pomyślałam sobie. Wszystko zgrane w czasie. Idealnie.
Mężulo wszedł do domu.
- Hm, co za zapachy? a Tobie co się stało?
A ja co? Kichnęłam. 10 razy.
Ups, poszło. Mooniek w śmiech:
- Masz już majtki mokre?!
- Yhy. Na sam Twój widok.
Ja to zawsze coś zmoczę.
:D:D mokre majty mnie zniszczyły ;-)
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńHahahahaha, oj Arte :)
OdpowiedzUsuń:))))
UsuńHahahahahahahahahaha! Ty to mi umiesz humor poprawić. Wiesz, tak m-dzy nami to tak to się zaczuna, najpierw kichniesz i popuszczasz, a pomyśl co będzie kiedyś jak zabączysz ;)
OdpowiedzUsuńPamiętam, jutro trzymam kciuki!
Ty mnie nie strasz :)
UsuńDzięki :)
No cóż, ja tam bym się ucieszył po takiej odpowiedzi ;D
OdpowiedzUsuńno a jakby inaczej miałoby być? :)
UsuńAle wieczór na pewno się udał, jakże by mogło być inaczej? ;)
OdpowiedzUsuńdokładnie :)
UsuńTo chyba dobry znak, gdy dla dzieci sprawa miłości jest nader oczywista, odnosząca się do nich samych "i mają fioła na punkcie tych dzieci". Dużo fioła, mało nerwów!
OdpowiedzUsuńnie, nie - fioła już wystarczy :)
UsuńNie ma co, Starszy pojechał po bandzie :)
OdpowiedzUsuńzagubiona
"Na lekcji dzieciaki robiły Walentynki. Syn dostał od kolegi. Sam też dał swojemu przyjacielowi. Mieli ubaw."
OdpowiedzUsuńHehehehehe to się nazywa chyba "gender" czy jakoś tak :-D
- żartuję ;-)