wtorek, 7 stycznia 2014

tak se ......:PPP

A PERFECT DAY....


To była pewna niedziela. Idealna niedziela. Katolicka niedziela. Przyszła moja matka i wszyscy poszliśmy do kościoła.  Kto spadł z krzesła albo "opluł" z brechtu klawiaturę niech na dole napisze :P
W każdym bądź razie stoimy na mszy a moja matka szczęśliwa wyje jak nigdy dotąd. A ona jest z tych co głosem swym mury rozwalają, by dać dowód swej niezłomnej wiary. I fajowo. O ile koło niej nie stoję ...
- Może zaśpiewaj jeszcze głośniej? - rozbawiona zaszeptałam jej do ucha. Dostałam z łokcia pod żeberko, hehehehehe. No co tak będę stać? Też zaśpiewałam. Z tyłu słyszałam chichot męża. No wieśniak jeden, przecież się starałam ......:P



Nasze dzieciaki nie są stworzone do stania przez godzinę w bez ruchu tak więc Młoda zaczęła stukać Starszego, a on zaraz jej oddawał. W ten sposób szybko wywiązywała się między nimi walka. Normalnie czorty w nich wstępują na tej "świętej podłodze".
Walki przerywane były albo przez nas albo tylko na zadanie pytanie:
- Długo jeszcze?! Ja się nudzę ....

Po mszy mamusia wpadła do nas na obiad. Podałam strawę, po konsumpcji mąż pozmywał. Sielanka rodzinna. Potem poszliśmy na cmentarz zapalić znicze tym co odeszli.
Potem kawa, ciacho i gry planszowe. I kolacja.
Święta rodzina normalnie. Buhahahaha.......

Ale nie ma tak dobrze. Oj nie - jedna taka chwila na milion lat może być. Większa dawka powoduje....nie wiem co powoduje i wolę nie wiedzieć.

 A poza tym ja to zła kobieta jestem. Poważnie. Gryyyy....greeeee ....gryyyy - słyszycie? Już warczę ...


TRACH.......



W każdym bądź razie przyszły święta. Święta po chrześcijańsku: Pasterka i dwie msze. Raj dla duszy chrześcijanina..
Syn chwycił się za głowę mówiąc, że tego nie przeżyje. Ale musiał przeżyć ten jeden raz, bo jeszcze raz poszliśmy do kościoła. Poszliśmy w pierwszy dzień świąt.
 - Nooo Młoda pośpiewamy sobie kolędy, dawaj, będzie fajnie! - zachęcałam swoją czterolatkę -  i zobaczymy szopkę! No, come on, łobuzy!
Miało być fajnie, kolorowo, radośnie, tyle, że zapomniałam, że to nasz kościół....katolicki kościół.

Narodziny Chrystusa, dzień radości. Oto zbawca przyszedł - Bóg jednak istnieje. Radujmy się! Kolędy - jedyna fajna rzecz w tej całej wierze i co? Kolęd nie było, zaś ksiądz zamienił się w Wielkiego Imperatora. Czarny ludź, swoim niskim, smutnym głosem cedził słowa o radości, że to taki piękny dzień. Urodził się Zbawca, pojawiło się światło i nadzieja. Tyle, że ten ton głosu był tak smutny, tak dołujący i taki jakby z piekieł, był głosem, który mówił weź sięgnij po żyletkę i się potnij.
- No pierdolnę zaraz tu i na miejscu, nie mogę ...- zaszeptał z mego wnętrza diabelski smyk, zaszeptał moimi ustami w ucho mężula.

Głos grzmiał swoim smutkiem. Radość pierzchła daleko. Otworzyło się piekło gotowe do pochłonięcia każdego, kto tylko dał kroczek na bok. Strzeżcie !!!! Zawsze i wszędzie!!!
Czułam, że przestałam oddychać ...

Reszta mszy poszła swoim torem. Nie było fajnie. Miałam ochotę wylecieć na środek i krzyknąć:
- Hola, hola, zaśpiewajmy razem "Przybieżeli ...." inne klawe nutki, pobujamy się w tym śpiewaniu, okażmy radość .....To są narodziny, a nie stypa!!! No ludzie!!!!
Rozsądek zatrzymał mnie w miejscu. Jeszcze nie jestem krejzolem. Ten kościół jest kościołem martwym. Udręczonym, smutnym słowem.
Radość? Miłość? Przebaczenie?!
Chyba Teatr Absurdu.....
Ale za tydzień pójdę, bo będą męczyć grender. Pochichoczę. Z zakłamania. Ich i swego.
Z walki o wiernych. Trzeba ich straszyć i grzmieć. Bo ludzie będą wierzyć w Boga choć nie jest to równoznaczne z udziałem we mszy świętej. Jednak trzeba ludziom poplątać kabelki, mówiąc - "bez nas nie ma Boga!", bo inaczej kto da na tacę?! Bóg sobie bez kościoła poradzi, ale kościół bez ludzi zginie ....Tragedia ile ludzi musiałoby pójść do pracy ....
Hehehehe...
My, kler jesteśmy światłem w tych ciemnościach, bo grender spada na nas jak sęp głodny chcąc pożreć wszystkie wartości....A ja wam powiadam, że pedały to leniwe gnojki co mając wszystko w dupie do tej dupy wciąż trafiają, bo wiedzą, gdzie ona leży. I nie chce im się ruszyć na poszukiwanie innego wyjścia, tych innych drzwi do rozkoszy. A te lesby? Pewnie od małego bawiąc się swoim grzesznym łonem tak się przyzwyczaiły, że nic innego nie chcą tylko te cipki swoje i inne. Robią, bo tak chcą, bo tak wybierają i tak będą nauczać wasze dzieci, że to normalne ten homoseksualizm. A homoseksualizm to wynik lenistwa. Każdy człowiek może wybierać. A lenistwo to grzech! Popieranie homoseksualizmu i mówienie, że to normalne  to zamach na rodzinę. Bóg wskazał kobietę i mężczyznę. To ma być rodzina, rodzina która ma mieć dzieci. On i ona. Bo rolą mężczyzny i kobiety jest stworzenie małżeństwa i posiadania dużej ilości dzieci. Antykoncepcja jest be. Nie wolno zabijać!
Hehehehe, pojechałam sobie, co?! :P
A jak do tego mają się księża i zakonnice?! Czyż to nie grzech, że sami świadomie rezygnują z posiadania potomstwa? I dlaczego pedofilię zamiatają pod swój watykański dywanik?! Dlaczego będą nam zaglądać do okien, kiedy u nich w "chałupie" jest bałagan mega?!
My mamy się bać Boga, a oni nie?!
Założenie czarnej sutanny przenosi człowieka do Elizjum, krainy wybrańców bożych i można robić to co chceta?!
Wy się bójcie, drżyjcie, zakładajcie włosiennice, dawajcie na tacę, a my wam pomożemy?!
Nieważne.
Jestem prostym człowiekiem i tak się czasami, patrząc na to wszystko, wciąż głupio dziwię.

Ale co tam ....

Syn przypomniał sobie, że musi się nauczyć jakieś modlitwy. Ha! Tylko jakiej? Przeszliśmy przez wszystko trafiając na Wierzę w Boga Ojca ......Bingo!
Wydrukowałam. Syn powtarza.

......Pana naszego; który się pociął  z Ducha Świętego....
- pociął?! począł!

- Wierzę w Ducha Świętego; święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie;.....





Świętych obcowanie?!?!?!?!
Jakoś to tak brzmi znajomo .......
Amen



10 komentarzy:

  1. Ach! Jak ja uwielbiam takie przekrzykujące się panie, która głośniej zaśpiewa w kościele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ten wyraz twarzy, jakby siedziały u nóg Boga :)

      Usuń
  2. Buahahahaha, a ja zazwyczaj w kościele stoję koło, bądź przed panią, która ma "piękne", "czyste" wibrato i śpiewa, zawodząc tak żałośnie, ze dzieci me potworne duszą się ze śmiechu, a ja wraz z nimi :D
    A kler... Myślę, ze szkoda mojej klawiatury i monitora, bo zacznę jadem pluć, jak tylko se wspomnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha a to odpuść, bo monitora nie zobaczysz, klawiatury nie uwidzisz i mnie zamilkniesz :(, więc wiesz .....:DDDDDD

      Usuń
  3. aj Arte Arte.. powiem CI coś bardziej zabawnego...
    Ja-Wielka Grzesznica co niedzielę stawiam się w kościele.
    każde święto też :)

    Ale jak macie takiego księdza, taki kościół smutny i bez polotu to się nie dziwię..
    u Nas może na Wsi to wszystko jest jeszcze takie radosne, wesołe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas był probosz, który zawsze swym pełnym cierpienia głosem mówił: w tym smutnym kraju,(cisza 30 sekund), kraju nad Wisłą (30 sek.)...a potem padał tekst jakby sam Jaro K. napisał. ......

      brr.......

      Usuń
  4. Ha, ha :) Arte, jesteś niemożliwa. Normalnie spłoniesz żywym ogniem. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, jak to tak? A mi mówili, że smoków nie ma .....
    :)))))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. A diabły z beczkami smoły? ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba z beczkami wina:D:D:D:D

    inaczej nie wchodze:):):)

    OdpowiedzUsuń