Kiedyś imprezowano na potęgę. Imieniny? Pól klatki i pół zakładu w padało z flaszką i goździkami.
Wpadali z dziećmi.
Było głośno i wesoło.
Mieszanka ludzka.
Pamiętam pewien wieczór ...
Graliśmy w chińczyka. Moja rówieśnica znudziła się grą planszową. Znudziła się, bo słabo jej szło liczenie. Opanowanie kostki do gry chyba jednak nie wymaga zajebistego IQ. Znudzona krzyknęła:
- Chodź idziemy po przymierzać buty mam.
Poszłam.
Ona dreptała w tych szpilkach mając ubaw. No zabawnie nogi się jej wyginały. I tyle. W końcu poszłam sobie znudzona.
Jakoś włażenie w obuwie damskie i dreptanie w tym nie rajcowało mnie.
Gra planszowa dostarczała większych emocji.
I tak mi pozostało do dzisiaj. Nie nosze szpilek i nie pcham nóg, tam gdzie teren nie jest mój. A ze smrodu wszelkiego wybieram swój.
Za to modliłam się, jak się córka trafi, by nie wdała się w matkę swą. Bo ja to tak jakoś.....tyle, że zabawna bywam, hahahaha, czasami. I mam fajne cycki. :P
Młoda, któregoś dnia poprosiła o "takie coś do ust". To kupiłam jej błyszczyk dla dzieci. W końcu za oknem mróz, niech dba o siebie.
Dziecko z radochy wzniosło się prawie pod sufit. No mała kobieta, po prostu.
Rano przyszedł do nas kolega Starszego. Chłopcy mieli razem jechać do szkoły. Młoda zapytała się mnie, ciągnąc za rękaw, cichutko, wręcz konspiracyjnym tonem:
- Gdzie jest to moje do ust?
- W kurtce, w kieszeni.
Znalazła, użyła, odwróciła się do kolego Starszego i powiedziała:
- Cześć.
- Cześć - odpowiedział chłopak.
Chłopcy wyszli, a Młoda:
- Wiesz, ja go lubię.
- Aha- tylko tyle byłam w stanie wykrztusić, by nie parsknąć śmiechem.
W końcu zima :)))
Ale o babskim świecie, w który Młoda wkracza napiszę nextem.

Prawdziwa kobietka Ci rośnie. :) :)
OdpowiedzUsuńAż zaczynam się bać ;)
UsuńZdecydowanie wolę gry planszowe od szpilek ;)
OdpowiedzUsuńnoooooo ;)
UsuńA ja czasami wkładam szpilki i bardzo się wtedy sobie podobam, moje stopy jednak są nieco mniej zadowolone. Z gier planszowych to scrabble i szachy, choć w chińczyka też grywałam z dziećmi, gdy były jeszcze dziećmi ;)
OdpowiedzUsuńA co do małych kobietek, to są przeurocze, gdy chcą się upodobnić do dużych kobiet, aż do momentu, kiedy przeistaczają się w małe żmijki, czyli tak około 2-3 klasy szkoły podstawowej. Na szczęście to nie reguła (nie każda staje się żmijką) i szybko z tej fazy wyrastają.
Pozdrawiam :)
Oj, takich żmijek to ja nie lubię - na szczęście Młodej nie grozi to, mam taką nadzieję....
UsuńBrrrr....
Poczekaj aż moich chłopaków pozna :D
OdpowiedzUsuńNo ja liczę na tą wiosnę, liczę :)))
UsuńDlatego zawsze chciałam mieć starszego brata... A mam młodszego... I jego dziewczyny o 10 lat starsze nawet rajcują... O_o Dlatego do domu też nie sprowadzam koleżanek. Zaraz by przy nich siedział i nie dał żyć.
OdpowiedzUsuńNiestety też mam młodszego, wprawdzie o roku, ale w pewnym wieku to patrzyło się wyżej :)
Usuńo matko... mnie starszy w 0 zabił jak najpierw na dzień kobiet to poprosił o 2 kwiatki bo jeden t dla pani a drugi dla takie Oli.. a potem przywlókł fotki od fotografa i tam zdjęcie z Olą... :) dojrzewają dzieciaki powoli :D
OdpowiedzUsuńhahahaha, to dopiero czad! :)
Usuńpatrz a mój syn uważa ród babski za niepotrzebny i bab nie lubi - do czasu :D
Jak te dzieci szybko dorastają:)
OdpowiedzUsuńzagubiona
za szybko! :)
UsuńJa tam też bym wolał pograć na planszy, niż buty przymierzać ;D
OdpowiedzUsuńhahahaha, to by było coś! Tata Szymona na wyżynach i zajawka na nogi a tam szpileczki :)
UsuńGender?! :) ;P
Zaczyna się.... No to teraz pilnuj :P
OdpowiedzUsuńChyba w okresie ich dorastania znowu na łyso się zetnę - co będę włosy tracić :)
UsuńMała rozbrajająca :-)
OdpowiedzUsuńbardzo :D
Usuńthx :D