Matka wpadła do dzieciaków, a my zaczęliśmy się zbierać na wyjazd. Ostatnie wejście do łazienki, lekka
poprawka
makijażu, psik, psik
pachnidłem
i ....:
- Pośpiesz się.
i perfumki rozbiły się o kafelki. Stanęłam bezradnie. Teraz?! W ogóle?! Jak to tak?!!!! No kurde!!!!!
- Kurza twarz, moje perfumy!!!!!
- Ahahahahahaha
- No zabawne, daj lepiej zmiotkę.
- Ale pachnie.
- Weź, bo ciebie też potłukę ...- odparłam zła jak osa. Szlag, ....
Szkło mieszało się z zapachem. No super po prostu.
Straciłam pracę, teraz perfumy i co jeszcze mnie czeka?! Może do teatru nie dojedziemy, co?!
W końcu wygrzebaliśmy się i wyruszyliśmy do Wielkiego Miasta. Zaczęło padać. Też nie miało kiedy. Ciemno, mokro, listopadowo...
- Uważaj przy tym przejeździe. Znajomym wyleciała banda dzików i auto skasowali. Gliniarze dziwili się, że przeżyli, bo cały przód poszedł. Kosmos normalnie...
- No co ty? Tam?
Gadka płynęła wraz z czasem. W końcu ukazały się wielkie światła Wielkiego Miasta. Dojechaliśmy w okolice centrum i ......jeździliśmy w kółko w poszukiwaniu wolnego miejsca. Normalnie zrobiła się wycieczka -oto wieczorne zwiedzanie miasta. Parkowanie 6 zł za godzinę jakoś nas nie bawiło. Masakra po prostu, a czas płynął nie ubłagalnie do przodu.
- Kurde mamy 20 minut.
- Zdążymy
W tym momencie - jest!!! jest!!! - znalazło się miejsce.
Czas start. Zaczęło być gorąco. Naprawdę.
- Kurde, tego tempa to chyba mój dezodorant nie wytrzyma
- Właśnie widzę ze z kolankiem się polepszyło.
- Kochany, ja dla sztuki się poświęcam, dla sztuki ...
- To ten teatr. Idziemy tam.
Mężulo pokazał na prawo.
- Ten?!!! To nie ten ... -zgłupiałam, bo jak to ten skoro to chyba nie ten?! No ale wodzu mówi, więc idę.
Podchodzimy do budynku.
-No widzisz to Teatr Lalek. To nie ten, mówiłam ci, to tamten, gdzie byliśmy ostatnio - powiedziałam ciągnąc mężula z powrotem. Ha, ha, ha, byliśmy tam ostatnio jakieś 13 lat temu ...
- Ale z mapy wynikało, ze to ten...
- E tam ....dawaj, dawaj, bo nie zdążymy!
Zawróciliśmy. Pęd. W sumie to już naprawdę zgłupiałam o który teatr chodzi. Dotarliśmy do drugiego budynku.
Popatrzyłam na afisz. Hm....
- Ty może na necie sprawdź gdzie to grają?! -zapytałam zdesperowana. W końcu zbliżała się godzina spektaklu, a na afiszu jej nie było. Nie było naszej sztuki!!! Co to za sztuczki?!
No tak, perfumy rozbiły się w drobny mak to pewnie sztuka też się ulotni, no super po prostu, super. Czarne myśli zaczęły robić nalot...
Mężulo podszedł do kasy biletowej.
- Proszę państwa tę sztukę wystawia teatr komedii,a on znajduje się w teatrze lalek.
Opadłam. Dwa baranki wybrały się nie wiedząc dokąd. Dobrze, że chociaż wiedzieliśmy na co, hahahaha
Bieg w drogę powrotną.
- Kiedy ty się zaczniesz mnie słuchać? - mężulo miał satysfakcję i to mega, przecież dobrze mówił.
- Chyba nigdy...
Dotarliśmy 2 minuty przed spektaklem. Bilety, szatnia. Jesteśmy!!!!! Nie wierzę, nie wierzę, udało nam się!!! I jeszcze wc po drodze. Bach. telefon wypadł i spadł na kafelki, ufff......szczęście stało się faktem nie niezaprzeczalnym po prostu.
Sala, miejsca, przy brzegu, więc nikomu nie zakłóciliśmy spokoju.
- Czy my nie możemy być jacyś normalni? - zaszeptałam do ucha mężula.
- Z tobą?! Nigdy!
O jeszcze facet idzie. Wszedł na scenę?!
- Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć.
Tak oto rozpoczął się spektakl. Aktor mówił ten tekst z korkiem w ustach.
- Wiecie państwo właśnie biorę udział w castingu do reklamy i muszę trenować. Ktoś z was chce spróbować?! Może pan?!
Chętni widzowie dostawali koreczek i bulgotali:
- Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć
Zabawa była przednia.
Sam spektakl opowiadał historię pewnej aktorskiej pary. Trzy noce i trzy zwroty w życiu. Po prostu 3 razy łóżko. Jeśli gdzieś będą grać- polecam. Świetne i zabawne przedstawienie.
Teraz hitem imprez będzie branie korka w usta i mówienie z piękna dykcją:
- Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć.
Nie wspomnę już o tym, że należy wypić znaczną ilość wina, by każdy miał swój korek, hahahaha
Chyba, że w wersji słoneczka nastolatków korek może zastąpić przyrząd męski znaczy się: prącie.
Niech butelką kręci się świat, hahahaha....
Mężulo stwierdził, coś co może i jest banalne i nie jest odkryciem - że teatr jest lepszym wyborem od kina i to nie tylko ze względu na cenę. Jest to krok milowy, bo może uda nam się częściej wyrywać do teatru, a nie bywać tylko na spektaklach dziecięcych, którym zresztą też niczego nie brakuje. Teatr to magia. Podróż naprawdę w inny wymiar. Lewitowałam. Cudowne uczucie.
W szatni spotkałam swojego byłego ginekologa. Spotkanie po latach. W naszej mieścinie to trudno na siebie trafić a tu proszę....tak jak ja jego rozpoznałam tak i on mnie pamiętał, to miłe.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Ty, to zły znak. Ostatnio w tarocie wyszła mi jakaś ciąża i teraz on ....
- Głupek!
Wróciliśmy do domu. Kontynuacja wieczoru - wino i film.
I morderstwo, po pytaniu:
- Arte, a ty lubisz filmy s/f?
Opadłam. Cycki też mi opadły. Rozłożona zostałam na części pierwsze.
Po 15 latach znajomości, po 13 latach bycia razem on, ten mój mąż pyta się mnie czy ja lubię s/f!!!!
To było gorsze niż wjechanie w bandę dzików.
- Pośpiesz się.
i perfumki rozbiły się o kafelki. Stanęłam bezradnie. Teraz?! W ogóle?! Jak to tak?!!!! No kurde!!!!!
- Kurza twarz, moje perfumy!!!!!
- Ahahahahahaha
- No zabawne, daj lepiej zmiotkę.
- Ale pachnie.
- Weź, bo ciebie też potłukę ...- odparłam zła jak osa. Szlag, ....
Szkło mieszało się z zapachem. No super po prostu.
Straciłam pracę, teraz perfumy i co jeszcze mnie czeka?! Może do teatru nie dojedziemy, co?!
W końcu wygrzebaliśmy się i wyruszyliśmy do Wielkiego Miasta. Zaczęło padać. Też nie miało kiedy. Ciemno, mokro, listopadowo...
- Uważaj przy tym przejeździe. Znajomym wyleciała banda dzików i auto skasowali. Gliniarze dziwili się, że przeżyli, bo cały przód poszedł. Kosmos normalnie...
- No co ty? Tam?
Gadka płynęła wraz z czasem. W końcu ukazały się wielkie światła Wielkiego Miasta. Dojechaliśmy w okolice centrum i ......jeździliśmy w kółko w poszukiwaniu wolnego miejsca. Normalnie zrobiła się wycieczka -oto wieczorne zwiedzanie miasta. Parkowanie 6 zł za godzinę jakoś nas nie bawiło. Masakra po prostu, a czas płynął nie ubłagalnie do przodu.
- Kurde mamy 20 minut.
- Zdążymy
W tym momencie - jest!!! jest!!! - znalazło się miejsce.
Czas start. Zaczęło być gorąco. Naprawdę.
- Kurde, tego tempa to chyba mój dezodorant nie wytrzyma
- Właśnie widzę ze z kolankiem się polepszyło.
- Kochany, ja dla sztuki się poświęcam, dla sztuki ...
- To ten teatr. Idziemy tam.
Mężulo pokazał na prawo.
- Ten?!!! To nie ten ... -zgłupiałam, bo jak to ten skoro to chyba nie ten?! No ale wodzu mówi, więc idę.
Podchodzimy do budynku.
-No widzisz to Teatr Lalek. To nie ten, mówiłam ci, to tamten, gdzie byliśmy ostatnio - powiedziałam ciągnąc mężula z powrotem. Ha, ha, ha, byliśmy tam ostatnio jakieś 13 lat temu ...
- Ale z mapy wynikało, ze to ten...
- E tam ....dawaj, dawaj, bo nie zdążymy!
Zawróciliśmy. Pęd. W sumie to już naprawdę zgłupiałam o który teatr chodzi. Dotarliśmy do drugiego budynku.
Popatrzyłam na afisz. Hm....
- Ty może na necie sprawdź gdzie to grają?! -zapytałam zdesperowana. W końcu zbliżała się godzina spektaklu, a na afiszu jej nie było. Nie było naszej sztuki!!! Co to za sztuczki?!
No tak, perfumy rozbiły się w drobny mak to pewnie sztuka też się ulotni, no super po prostu, super. Czarne myśli zaczęły robić nalot...
Mężulo podszedł do kasy biletowej.
- Proszę państwa tę sztukę wystawia teatr komedii,a on znajduje się w teatrze lalek.
Opadłam. Dwa baranki wybrały się nie wiedząc dokąd. Dobrze, że chociaż wiedzieliśmy na co, hahahaha
Bieg w drogę powrotną.
- Kiedy ty się zaczniesz mnie słuchać? - mężulo miał satysfakcję i to mega, przecież dobrze mówił.
- Chyba nigdy...
Dotarliśmy 2 minuty przed spektaklem. Bilety, szatnia. Jesteśmy!!!!! Nie wierzę, nie wierzę, udało nam się!!! I jeszcze wc po drodze. Bach. telefon wypadł i spadł na kafelki, ufff......szczęście stało się faktem nie niezaprzeczalnym po prostu.
Sala, miejsca, przy brzegu, więc nikomu nie zakłóciliśmy spokoju.
- Czy my nie możemy być jacyś normalni? - zaszeptałam do ucha mężula.
- Z tobą?! Nigdy!
O jeszcze facet idzie. Wszedł na scenę?!
- Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć.
Tak oto rozpoczął się spektakl. Aktor mówił ten tekst z korkiem w ustach.
- Wiecie państwo właśnie biorę udział w castingu do reklamy i muszę trenować. Ktoś z was chce spróbować?! Może pan?!
Chętni widzowie dostawali koreczek i bulgotali:
- Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć
Zabawa była przednia.
Sam spektakl opowiadał historię pewnej aktorskiej pary. Trzy noce i trzy zwroty w życiu. Po prostu 3 razy łóżko. Jeśli gdzieś będą grać- polecam. Świetne i zabawne przedstawienie.
Teraz hitem imprez będzie branie korka w usta i mówienie z piękna dykcją:
- Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć.
Nie wspomnę już o tym, że należy wypić znaczną ilość wina, by każdy miał swój korek, hahahaha
Chyba, że w wersji słoneczka nastolatków korek może zastąpić przyrząd męski znaczy się: prącie.
Niech butelką kręci się świat, hahahaha....
Mężulo stwierdził, coś co może i jest banalne i nie jest odkryciem - że teatr jest lepszym wyborem od kina i to nie tylko ze względu na cenę. Jest to krok milowy, bo może uda nam się częściej wyrywać do teatru, a nie bywać tylko na spektaklach dziecięcych, którym zresztą też niczego nie brakuje. Teatr to magia. Podróż naprawdę w inny wymiar. Lewitowałam. Cudowne uczucie.
W szatni spotkałam swojego byłego ginekologa. Spotkanie po latach. W naszej mieścinie to trudno na siebie trafić a tu proszę....tak jak ja jego rozpoznałam tak i on mnie pamiętał, to miłe.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Ty, to zły znak. Ostatnio w tarocie wyszła mi jakaś ciąża i teraz on ....
- Głupek!
Wróciliśmy do domu. Kontynuacja wieczoru - wino i film.
I morderstwo, po pytaniu:
- Arte, a ty lubisz filmy s/f?
Opadłam. Cycki też mi opadły. Rozłożona zostałam na części pierwsze.
Po 15 latach znajomości, po 13 latach bycia razem on, ten mój mąż pyta się mnie czy ja lubię s/f!!!!
To było gorsze niż wjechanie w bandę dzików.
Z korkiem w dziobie jakieś 7-8 lat temu ćwiczyłam, więc dałabym chyba radę. Kurde jak tych perfum szkoda.... Nie bój nic, będziem sławne, kupim sobie takich pięć ;)
OdpowiedzUsuńO te cycki twoje sie martwię: podniosły się już? ;)
Prędzej - będziesz sławna to mi kupisz :DDD
Usuńpodniosły się - film zdziałał :D:P
hmm... a wiesz ze jeszcze nigdy nie byłam w teatrze?
OdpowiedzUsuńchyba mojego M. tam za chiny ludowe nie zaciagnę :/
to nie ciągnij Jego, tylko ciągnij kumpelę - naprawdę warto, mogę tylko żałować, ze nie jest to moja tradycja, a święto :)))
Usuńpolecam!!!:)
Też szykujemy się na wyjście do teatru, ale jakoś nie możemy się wybrać, bo Mężuś ciągle pracuje. A jeszcze dwa lata temu to raz w miesiącu obowiązkowo bywaliśmy. Normalnie schamieliśmy.
OdpowiedzUsuńTo ja Ci zazdroszczę -raz w miesiącu taka uczta.......moje marzenie :)))
UsuńTeraz muszę znaleźć super płatną pracę - apetyt uczynił mnie głodną :D
Tylko że to było dwa lata temu. :( I zawsze w ferie zimowe jeździliśmy do Warszawy na 3-4 dni i maraton po teatrach robiliśmy. Co dzień jakiś spektakl, a w tak zwanym międzyczasie jeszcze galerie sztuki zaliczaliśmy. Ciekawe, czy w tym roku pojedziemy? Teraz nie mam roboty, więc trochę kasy brak. :(
Usuńno to teraz trzymam kciuki za książkę i podbicie rynku i niech dobry zwyczaj wraca do łask :))))
UsuńTeatr fajna sprawa, ale po tym "3xłóżko" spodziewałam się czegoś innego. Z wypiekami zasiadłam do czytania... Rozczarowałaś mnie Arte ;)
OdpowiedzUsuńahahahahahaha, dobra nextem pojadę po bandzie :P :DDD
UsuńCzy to sztuka Jana Jakuba Należytego, czy mi się coś popiertegoliło? Byłam na "Klimakterium" i wyłam ze śmiechu. O ty 3xłóżko też coś słyszałam. Jeśli będą grać, to pójdę.
OdpowiedzUsuńA z tymi filmami s/f, to rzeczywiście... Grunt, jak mąż rozumie żonę i zna jej gusta! Szczególnie po 15 latach ;)
Pozdrowionka! Ważne, że z teatru zadowolona, co tam perfumy!
Tak, to jego sztuka. N Klimakterium nie byłam a tak chciałam :(((
Usuńpozdrawiam
ps w łazience i ze smietnika pięknie wciąż mi pachnie :))))
i jak tutaj nie stracić cierpliwości do mężczyzn. Cały dzień na głowie
OdpowiedzUsuń:))))
UsuńA co ty się tak lenisz? Ha?
OdpowiedzUsuńoj.......
UsuńTeatr ? Nie pamiętam kiedy byłem :(
OdpowiedzUsuńFilmy SF ? Uwielbiam :D
Perfumy ? Mnie się jeszcze żadna nie rozbiła :P
no to idź, cobyś pamiętał, kiedy byleś :)))
UsuńAleż mi humor poprawiłaś wariatko :)
OdpowiedzUsuńto cieszę się :DDD, polecam się na przyszłość :P
Usuń