- Pani ma syf w kolanie.
Fajnie jest to usłyszeć. Usłyszeć to po prawie roku leczenia. Usłyszeć, że tak naprawdę to kolano jest wciąż uszkodzone. Uszkodzone, bo nieleczone. Niesprawne, choć sprawność ruchowa jest, choć nie taka jaka powinna być. Taka do końca by było cacy. Nie klęknę. Nie pobiegnę.
"Sprawność" z bólem. Bólem coraz większym.
Na 3 ortopedów żaden nie zrobił nic. Przepraszam, dwóch wysyłało mnie do pracy.
Na ZUSie można wieszać psy. Ale co orzecznik to otwieranie moich oczów. To oni stwierdzili zanik mięśni, czego żaden z moich dwóch ortopedów tego nie zauważył. To orzecznicy widzieli problem nie tylko z mięśniami, ale i z przeskokami i złamaniem rzepki. I ograniczoną ruchomością. Jeden z ortopedów stwierdził, ze błędy leczenia są od początku. A ten wypis to woła o pomstę do nieba.
Nie mogę nic złego powiedzieć.
Pomimo, ze dostałam tylko X% uszczerbku na zdrowiu. Ale co tam, kasa to nie wszystko...Chrzanić to.
- Wie pan co? Leczenie może oficjalnie jest zakończone, bo ciągniecie chorobowego nie miało sensu. Zresztą wydawało się, ze będzie dobrze. Dlatego wróciłam, ale to moja noga . .. jeszcze będę ją leczyć, bo mnie coraz bardziej boli.
- Dziwię się, że nikt artroskopii nie zrobił, bez tego raczej nie będzie dobrze.
Koszmar. Ten rok pseudo leczenia mogę sobie w dupę wsadzić. Tyle, ze siedziałam w domu. A ile mnie to kosztowało to szkoda słów. Bo frustracja, deprecha i kryzys co rusz mnie dopadały.
A teraz czuję tylko kosmiczną złość, no bo jak to?! Co trzeba zrobić, by być leczonym?!
Zadzwoniłam do czwartego ortopedy. Na NFZ już nikt nie przyjmuje. Brak punktów. Chory system normalnie.I wszędzie już tak jest. Koniec roku i papapa pacjencie, do zobaczenia w grudniu, bo wówczas jest rejestrowanie na nowy rok.
- A prywatnie?
- A proszę, ale dopiero za miesiąc.
- Skoro nie może być wcześniej to proszę mnie zarejestrować ....
No i nartach chyba mogę sobie pomarzyć...kolejny sezon umoczony.
Fajnie jest to usłyszeć. Usłyszeć to po prawie roku leczenia. Usłyszeć, że tak naprawdę to kolano jest wciąż uszkodzone. Uszkodzone, bo nieleczone. Niesprawne, choć sprawność ruchowa jest, choć nie taka jaka powinna być. Taka do końca by było cacy. Nie klęknę. Nie pobiegnę.
"Sprawność" z bólem. Bólem coraz większym.
Na 3 ortopedów żaden nie zrobił nic. Przepraszam, dwóch wysyłało mnie do pracy.
Na ZUSie można wieszać psy. Ale co orzecznik to otwieranie moich oczów. To oni stwierdzili zanik mięśni, czego żaden z moich dwóch ortopedów tego nie zauważył. To orzecznicy widzieli problem nie tylko z mięśniami, ale i z przeskokami i złamaniem rzepki. I ograniczoną ruchomością. Jeden z ortopedów stwierdził, ze błędy leczenia są od początku. A ten wypis to woła o pomstę do nieba.
Nie mogę nic złego powiedzieć.
Pomimo, ze dostałam tylko X% uszczerbku na zdrowiu. Ale co tam, kasa to nie wszystko...Chrzanić to.
- Wie pan co? Leczenie może oficjalnie jest zakończone, bo ciągniecie chorobowego nie miało sensu. Zresztą wydawało się, ze będzie dobrze. Dlatego wróciłam, ale to moja noga . .. jeszcze będę ją leczyć, bo mnie coraz bardziej boli.
- Dziwię się, że nikt artroskopii nie zrobił, bez tego raczej nie będzie dobrze.
Koszmar. Ten rok pseudo leczenia mogę sobie w dupę wsadzić. Tyle, ze siedziałam w domu. A ile mnie to kosztowało to szkoda słów. Bo frustracja, deprecha i kryzys co rusz mnie dopadały.
A teraz czuję tylko kosmiczną złość, no bo jak to?! Co trzeba zrobić, by być leczonym?!
Zadzwoniłam do czwartego ortopedy. Na NFZ już nikt nie przyjmuje. Brak punktów. Chory system normalnie.I wszędzie już tak jest. Koniec roku i papapa pacjencie, do zobaczenia w grudniu, bo wówczas jest rejestrowanie na nowy rok.
- A prywatnie?
- A proszę, ale dopiero za miesiąc.
- Skoro nie może być wcześniej to proszę mnie zarejestrować ....
No i nartach chyba mogę sobie pomarzyć...kolejny sezon umoczony.
Bo takich mamy lekarzy w Polsce, porażka totalna. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, narty niestety z głowy na ten sezon.
OdpowiedzUsuńdzięki, ale nart nie mogę przeżyć...znowu sezon zmarnowany .....
UsuńO dobrego ortopede bardzo ciężko z resztą jak o każdego specjalistę. Ja wciąż szukam ortopedy dziecięcego, starszy ma koślawość kolan i stop, płaskostopie zauważyłam jak miał 1,5roku, zaczął chodzić jak miał 9 mscy,dwóch lekarzy uznało że dziecko uczy się chodzić,ci prywatnie kazali kupić buty bo jest prawie ok, mąż stwierdził że to moje fanaberie,a ja zainwestowałam w buty ortopedyczne i wkładki, minął rok,było jeszcze gorzej i się zaczęły wycieczki,awantury w przychodniach no już sobie nie dałam wmówić,że się uczy :/ teraz mamy rehabilitację, buty i oskarżenia zaniedbania.
OdpowiedzUsuńniestety nasza służba zdrowia jest po prostu chora ...
UsuńMiałam podobnie, na własnych urodzinach, podczas robienia zdjęcia, spadłam z krzesełka (kolega doskoczył z zaskoku i się rozjechało). Ból, napuchło, mieszkałam w Anglii, pół roku wmawiali mi lekarze, że jest spoko (g**o prawda, leki przeciwbólowe garściami łykałam i zapijałam wszystko winem, żeby móc pracować). Po czym w Polsce 2 ortopedów kolejne pół roku mi to samo wmawiało. W Białymstoku, Ortopeda (tak, przez wielkie O) pomacał i zanim wysłał na zdjęcia już wiedział co i jak. Pęknięcia w 3 miejscach, które się rozeszły (bo pracowałam zawzięcie) i pozrastały nieprawidłowo, stwierdził że to niezła sieczka. Dał wyjścia: łamanie, nastawianie, cięcie ścięgien, rehabilitacja, nauka chodzenia na nowo (rok czasu wszystko razem) albo oddać buty na obcasie siostrze i nie biegać, nosić specjalne wkładki. Po 5 latach mogę biegać i czasem śmigać na szpilkach :D ale żeby do ortopedy się dostać stanęłam o 2.00 (środek nocy) jako 15 w kolejce...przyjął mnie ok. 15.00 :)
OdpowiedzUsuńżyczę żeby się jednak udało jak najszybciej uporać z kolanem, wiem jak paskudnie być unieruchomionym, człowiek nie może robić normalnych niby rzeczy...
o kurczę, to też miałaś "super" - czemu ci lekarze bywają takimi palantami? jak nie wiedzą to niech wyślą do kolegi, ale do tego trzeba mieć jaja
Usuńja chodzę etc ale to nie jest to ...to kolano, noga jest inne ...
ech..
Kurcze,współczuję Ci:(NFZ nas wykończy...brak słów
OdpowiedzUsuńzagubiona http://ja-zona.piszecomysle.pl/
zgłupiałam doszczętnie, powiem szczerze - bo gdzie leży prawda?!
Usuńdziękuję za linka :)
pozdrawiam
Ha! Ja gdybym sama nie zawzięła się za swoje nogi to kaleką bym była. Dwa razy lewe kolano miałam przetrącone i raz kostkę w prawej. Latania, załatwiania i dupa, ale jak zapłacisz to masz.... Dziś mój mąż też przebył z służbą zdrowia... Dla mnie to jakiś meksyk :(
OdpowiedzUsuń