- Mamo, ja chce do przedszkola!
- Już się stęskniłaś?
- TAAAAK !!!! i śniło mi się, że jestem w przedszkolu.
- O! I co tam robiłaś?
- Nic. Nudziłam się.
- Maaaamoooo!!!, a Starszy powiedział, ze jestem głupkowata!
- Synu?!
- Nie powiedziałem tak!
- A jak?
- Powiedziałem, że ma głupkowate myśli. Bo tylko Hello Kitty i Hello Kitty......
Zajechaliśmy do teściów. Raz na jakiś czas muszę wpaść, by nie było. Teściu wyciągnął wino. Dobre wino. Sam się chyba musiał napić z wrażenia, ze przyszłam, hahaha.
Wino okazało się pyszne. I zwalające. Dostałam 5 litrów czarodziejskiego napoju. Naprawdę ma moc, po szklance zaczyna się mówić w języku elfickim.
Zatem informuję wszem i wobec, że za drzwiami od kuchni stoi niezły arsenał. Chyba normalnieję w końcu. Ostatnio kumpela stwierdziła uchylając drzwi:
- Co tu tak pusto? Na psy upadasz?!
I musiałyśmy lecieć do sklepu po piwo.
Więc zapas jest, więc wracam po woli do formy. Wypowiedzenie z pracy mam. I czuję się szczęśliwa. Witaj wolności!
Po tylu latach siedzenia w bagnie i duszenia duszy czas na rozkwit. Genialną myśl. Własną drogę.
Ale ja nie o tym....bo to nuda. Szarość życia.
Więc siedzimy u teściów, wino uwalnia luźną gadkę, gdy nagle teściowej przypomniało się, by T przejrzał stare papiery ze swojego pokoju.
T wszedł do garażu. Zagrzebał się. A my siedzieliśmy paplając. Nagle rozległ się śmiech. T wyszedł popłakany.
- A tobie co? Kurz opadł i robi za szare komórki, czy co?
- Nie, znalazłem twoje listy do mnie Ahahaahahahahahaha, czytaj.
Zapadłam w lekturę. Popłakałam się też. Ze śmiechu.
- Niezła z ciebie wariatka, co?
Ale w oczach ukazał się błysk.
- No co? ależ kochanie, wciąż ciebie kocham.
Grrr, ech tego wina moc :P
W rozmowę wtrąciła się teściowa:
- Przepraszam, ale pozwoliłam sobie raz przeczytać jeden wiersz i bardzo mi się podobał.
- Biblię czytaj, a nie czyjeś listy.
Wiem, wiem, wstręciuch ze mnie niepoprawny politycznie.
Po powrocie do domku czytaliśmy razem. Na głos. Bez sagi, ale przy hiszpańskim piwie. I to było coś. Nie, ze piwo tylko te słowa zachowane na papierze. To było jak odnowa. Jakby wstąpiła w nas nowa siła. Tyle w tych listach było zawartych emocji. I spraw. Zapisana historia miłości. Niesamowite. Nic dziwnego, ze chłopa w końcu na kolana powaliło :P
Jezu, naprawdę miałam fioła na jego punkcie. No dobra, mam. Bo nie zmieniło się nic.
I gdzie ja to byłam, ze mnie nie było?! Hm...?
I uśmiecham się, bo nie mogę, hahahahahahahaha.
Może któregoś dnia wrzucę na bloga wyrywki, a co tam :)
W każdym bądź razie chowamy te listy, karteczki, fiszki głęboko. Na pamiątkę. Bo to naprawdę było kapitalne, cudowne i zabijające, hahahaha.
Upływający czas wszystko wciąż rzeźbi nadając wszystkiemu nowy kształt.
A zapisane słowa będą trwać.
A słowa są karmą dla duszy.
A dusza niech rozkwita.
Tak, by na trumnie zakwitły czerwone róże.
T, dziękuję ci za wszystko. :)
- Już się stęskniłaś?
- TAAAAK !!!! i śniło mi się, że jestem w przedszkolu.
- O! I co tam robiłaś?
- Nic. Nudziłam się.
- Maaaamoooo!!!, a Starszy powiedział, ze jestem głupkowata!
- Synu?!
- Nie powiedziałem tak!
- A jak?
- Powiedziałem, że ma głupkowate myśli. Bo tylko Hello Kitty i Hello Kitty......
Zajechaliśmy do teściów. Raz na jakiś czas muszę wpaść, by nie było. Teściu wyciągnął wino. Dobre wino. Sam się chyba musiał napić z wrażenia, ze przyszłam, hahaha.
Wino okazało się pyszne. I zwalające. Dostałam 5 litrów czarodziejskiego napoju. Naprawdę ma moc, po szklance zaczyna się mówić w języku elfickim.
Zatem informuję wszem i wobec, że za drzwiami od kuchni stoi niezły arsenał. Chyba normalnieję w końcu. Ostatnio kumpela stwierdziła uchylając drzwi:
- Co tu tak pusto? Na psy upadasz?!
I musiałyśmy lecieć do sklepu po piwo.
Więc zapas jest, więc wracam po woli do formy. Wypowiedzenie z pracy mam. I czuję się szczęśliwa. Witaj wolności!
Po tylu latach siedzenia w bagnie i duszenia duszy czas na rozkwit. Genialną myśl. Własną drogę.
Ale ja nie o tym....bo to nuda. Szarość życia.
Więc siedzimy u teściów, wino uwalnia luźną gadkę, gdy nagle teściowej przypomniało się, by T przejrzał stare papiery ze swojego pokoju.
T wszedł do garażu. Zagrzebał się. A my siedzieliśmy paplając. Nagle rozległ się śmiech. T wyszedł popłakany.
- A tobie co? Kurz opadł i robi za szare komórki, czy co?
- Nie, znalazłem twoje listy do mnie Ahahaahahahahahaha, czytaj.
Zapadłam w lekturę. Popłakałam się też. Ze śmiechu.
- Niezła z ciebie wariatka, co?
Ale w oczach ukazał się błysk.
- No co? ależ kochanie, wciąż ciebie kocham.
Grrr, ech tego wina moc :P
W rozmowę wtrąciła się teściowa:
- Przepraszam, ale pozwoliłam sobie raz przeczytać jeden wiersz i bardzo mi się podobał.
- Biblię czytaj, a nie czyjeś listy.
Wiem, wiem, wstręciuch ze mnie niepoprawny politycznie.
Po powrocie do domku czytaliśmy razem. Na głos. Bez sagi, ale przy hiszpańskim piwie. I to było coś. Nie, ze piwo tylko te słowa zachowane na papierze. To było jak odnowa. Jakby wstąpiła w nas nowa siła. Tyle w tych listach było zawartych emocji. I spraw. Zapisana historia miłości. Niesamowite. Nic dziwnego, ze chłopa w końcu na kolana powaliło :P
Jezu, naprawdę miałam fioła na jego punkcie. No dobra, mam. Bo nie zmieniło się nic.
I gdzie ja to byłam, ze mnie nie było?! Hm...?
I uśmiecham się, bo nie mogę, hahahahahahahaha.
Może któregoś dnia wrzucę na bloga wyrywki, a co tam :)
W każdym bądź razie chowamy te listy, karteczki, fiszki głęboko. Na pamiątkę. Bo to naprawdę było kapitalne, cudowne i zabijające, hahahaha.
Upływający czas wszystko wciąż rzeźbi nadając wszystkiemu nowy kształt.
A zapisane słowa będą trwać.
A słowa są karmą dla duszy.
A dusza niech rozkwita.
Tak, by na trumnie zakwitły czerwone róże.
T, dziękuję ci za wszystko. :)
Muszę odkurzyć swoje pudła. Tez bym się pośmiała i pewnie tak będzie :) Ha, juz mi się micha cieszy na myśl co mogę tam znaleźć :)
OdpowiedzUsuńHahahaha, warto, warto...........to jest po prostu NIEWIARYGODNE! :)
OdpowiedzUsuńSama mnie mi przypominasz. Mimo,że nie zgłębiałam Twojego bloga. Po prostu to czuję: jesteś mi cholernie pokrewna :D P dwóch wpisach.
OdpowiedzUsuńPogrzebałam i znalazłam:D
Ahahaha:) :) :) :)
Nie mogę przytoczyć, bo to intymne liściki, ale mam tylko chwilkę by Ci napisać, że tak mi to podgrzało atmosferę, że wiem, że za chwilę obejrzę kosmos od wewnątrz :D ( a Młody u teściów :D )
hahahaha tak?! to czad :)))) :P
OdpowiedzUsuńhahahahaahahaha, orbituj, orbituj, może rano wrócisz na ziemie?! :))))
a swoją drogą to niesamowite, prawda?! te liściki .....