Dzieciaki wybawiły się w zoo mega. Zwierzęta, kulki, park linowy. Czy trzeba dzieciom więcej do szczęścia?!
Park linowy zawładnął ich sercami. Jeszcze dwa miesiące temu Starszy nie chciał tam wejść, a teraz jak oboje myknęli to go po parę razy zrobili. Byłoby więcej, ale .....
Usłyszeliśmy płacz.
- To Młoda?
- Chyba tak.
Podeszliśmy szybko, faktycznie Młoda stoi i beczy. Utknęła, upadła, może buta zgubiła czy co?, a córka stała na górze płacząc w wniebogłosy.
- Co się stało, kochanie?
- Buuuuuuuuu, bo ja, bo ja........buuuuuuuuu...... zsikałam się!!!!!!!!!
Zbrechtaliśmy równo. Teraz wiadomo dlaczego ławek pod spodem nie ma. Na głowę mógł spaść nieoczekiwany deszcz nie meteorytów, hahahaha.
Dzieci nie myślą o prozaicznych sprawach, gdy dzieje się coś fajnego. Odrywają się od życia jak ptaki z gałęzi drzew. Nie tak dawno Młoda tak się zabawiła w domu, że jak wyrwała z kanapy do toalety to było za późno - jak stała w wc tak siusiała na chodnik. Machnęłam ręką, po co mam się drzeć i stresować dziecko.
- Kochanie, nie płacz, zaraz zejdziesz do nas, no już ciiiiiii, nie ma powodu
Pani z obsługi weszła na górę i przyprowadziła nam córkę. Chlipiącą, ryczącą, zapłakaną ...
-No ciiiii, kochanie, zdarzyło się, no spokojnie
- Ale, ale , ale ja buuuuuuuuu ja chcę jeszcze biegać! Mogę?
- W mokrych spodniach? Zapomnij, wracamy do domu
- Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu..........
Wieczorem dzieciaki nie chciały zasnąć.
- No już sio do łóżek i dobranoc
- Ale my nie chcemy spać, prawda Starszy? - Młoda jak zwykle w opozycji.
- Noooo, mamo chodź nas podręcz!
Wpadłam w te stworki i zaczęłam gilgotać, podgryzać. Szaleństwo nie miało końca. Kocham te chwile i dzieciaków śmiech.
- No już koniec, dobranoc państwu.
- No mamo
- A my będziemy oglądać jeszcze książki, prawda Starszy?
- Dobra, ale macie 15 minut.
Dzieciaki wpadły na półki, przytargały po kilka książek i razem oglądały rozmawiając od czasu do czasu, aż zasnęły. Buntownik pierwszy, a po niej syn.
-Dzień dobry kochanie. Śniło ci się coś?
-Tak, śniło mi się......śniło .... hahahahahahaha
- Co ci się śniło?
- Śniło mi się, - córka znowu zaczęła się śmiać nie mogą wypowiedzieć żadnego słowa -hahahahahahahaha
- Ale co?
- No hahahahaha -nagle zapdła cisza, poważna mina -zapomniałam.
Wpadliśmy do mojej mamy. Oczywiście telewizor był włączony. Leciała cudowna reklama, reklama leków na zagrzybioną pochwę. Idealna reklama w porze obiadowej. Obok reklamy podpasek. Smakowite kawałki po prostu. Czy nie można to jakoś wyregulować? Ale po co? Jak się je to telewizor powinien być wyłączony. I chyba oto chodzi - wyłączyliśmy odbiornik. Czyż telewizja nie jest czynnikiem edukacyjnym?!
W głowie znowu uciekające myśli splątały się w supeł. Zadzwoniłam do kumpla o prosząc o poradę.
- Cześć panie doktorze prawa - zbrechtałam - słuchaj proszę cię o poradę w sprawie pobierania świadczenia rehabilitacyjnego. Mogę wrócić do pracy po 3 miesiącach czy mogą mnie zwolnić pomimo deklaracji powrotu do pracy i jak to wygląda w przypadku likwidacji zakładu pracy, bo normalnie znowu strupa mam na głowie, ech......
- Ok, przyjrzę się i napisze ci na fb
- Nie mam, skasowałam
- CO?????????? No weź! Oszalałaś?
- Nooo, dla pedałów.
- Co?!
- Piwo?
- Dobra, zadzwonię.
Wieczorem do rowerku odpaliłam tv. Pedałowanie bez jakiegokolwiek dodatku jest nudne. Leciał program o chorobach. Hm, wrzody w tyłku, z cieknącą ropą. Facet między półdupkami miał gazę, mega nasączoną spływającą ropą. I weź się zakochaj. I co odkryjesz? Rafinerię?
Koleś poszedł na operację. Zadek z otwartą raną pełną dziwnych jątrzących się rzeczy i chirurg wkładający w to wszystko szpikulec w poszukiwaniu ogniska ropy .... W tym momencie moja kolacja stwierdziła, że wybierze inną drogę śmierci - nie będzie to spalanie kalorii, ona po prostu wyjdzie tą drogą, którą przyszła. Masakra. A swoją drogą niektórzy ludzie naprawdę mają niesamowite problemy.
Ten kawałek zadecydował, że odpadłam od tv. Za to puściłam sobie Pod kopułą. Serial zrealizowany na podstawie książki Kinga. Serial, który ma ręce i nogi i cholernie wciąga. A książka leży na półce nie przeczytana. Wstyd!. Może teraz przy wprowadzeniu limitu na kompa moje czytanie wróci do formy.
W każdym bądź razie zaliczam ta produkcję do szeregu dobrze zrealizowanej prozy Kinga, bo niestety większość zekranizowanych jego opowieści wyszła fatalnie.
ciekawe masz te dzieciaki :) tak czytam i czytam to u mnie nuda jest .... :)
OdpowiedzUsuńCoś w końcu musiało mi wyjść w życiu :DDDD
OdpowiedzUsuńDziękuję :))))))))
Czasami nuda musi być - na odpoczynek :)))