- Hello Kitty jest głupie - syn stanął w progu łazienki - bo tam straszą małe dzieci, ze jak nie robi się porządków to z syfu robi się potwór. A u nas w pokoju co jest?! No co? Burdel jest.
- Co ty opowiadasz? Jaki burdel? Patrz znaleźliśmy w końcu twoją skarpetkę - zawołałam szczęśliwa wyciągając ją z filtra pralki.
Lepsza skarpetka w pralce niż kredki w odpływie zlewu....
OdpowiedzUsuńhahahaha też dobrze :)
OdpowiedzUsuńA co do burdelu...
OdpowiedzUsuńMój mąż mówi:
- Ale tu burdel!
- Jaki burdel? Widzisz czerwone zasłonki?
- Nie, ale u mojej mamy są...
- A więc tam masz burdel kochanie...
Ale do dzieci chyba tak nie wypada he he
Wiesz skoro skarpetka się znalazła to burdelu niema :) a no i w końcu nie ma żadnych potworów z 'syfu' :)
OdpowiedzUsuń:) Mój Mąż raz powiedział: normalnie powiedziałbym, że tu burdel, ale nie powiem, bo dziwek z klasą nie ma, a masz taką klasę, że na dziwkę nie wyglądasz". tak się pieprznie zrobiło i tak to na mnie podziałało, że zrobiliśmy razem jeszcze większy burdel :)
OdpowiedzUsuńbuhahahahaahahaha
UsuńWow! Zlikwidowałaś kody? :))))
OdpowiedzUsuńMoja ty! :)
:DDDD
UsuńAnka, weszłam teraz na bloga by popisać..o zakupach hahahahaha, nie czytam twojego posta dopoki sama nie napiszę :)
OdpowiedzUsuńHa ha ha ha :D
OdpowiedzUsuń