wtorek, 9 kwietnia 2013

i zawisnął miecz

I zawisnął miecz Damoklesa nad biedną głową mą. Poniedziałek zaczął się fantastycznie - wezwanie do lekarza orzecznika. A jak! Siadłam przy kawie, lecz zanim wzięłam łyka pierwszego, zadzwonił telefon. Szef.
- Arte, wpadnij jutro na kawę, jak możesz, oczywiście bo szefowa będzie. Ma nam zaproponować coś w związku z pracą i chciałbym, żebyś też była.
- Ok, bedę. Dzięki za zaproszenie.
O żesz kurwa cisnęło mi się w ta kawę niczym cukier. Bosko. Każą mi wracać do pracy której nie ma? Hahahahaha....
Będzie jak ma być. Trudno. Nie może być nudno. Ale zaplatałam się w myśli swoje.
- Co już przeżywasz?, weź to olej...
Optymistyczne słowo T na wagę złota.

Wczoraj byliśmy w parku. Najpierw był bunt. Starszy buczał całą drogę po nosem:
 - Ja nie chcę do parku....
- Głupi jest park...
I tak w kółko. Ale oboje, jak wpadli na plac zabaw, to zapomnieli o fochach.


- Młoda puść się, bo chłopaki idą! - krzyknęłam do córki, w trosce o jej ręce.
- Co ty mówisz kobieto?~-zapytał się T i śmieje się.
- No, co, zaraz jej ręce pode...ahahaahahahaha- załapałam, załapałam sens wypowiedzianych słów. Co też matka mówi do córki swej, hahahaha. Puść się, bo chłopaki idą. Piękne wychowanie, nie ma co, hahahaha.

- Mamo, otwórz mi batonika! - Młoda przyszła do mnie. Za nią przyleciał Starszy:
- Mówiłem ci już, ze ci otworzę! Daj!
- Nie!!! MAMA!
-Mama i mama a ja to co co? też mogę. A jak mamy nie będzie , jak umrze to kto ci pomoże?

Yyyyyyy.....w milczeniu, z głupią miną otworzyłam batonika. Nic nie powiedziałam. Bo co miałam powiedzieć?! I tak milczę więc.









2 komentarze:

  1. Poważne słowa!Ale z drugiej strony jaka świadomość,że kiedyś niestety albo stety wszyscy umrzemy.

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie i to jest to - świadomośc przemijania -- bo ja nie nawijam o śmierci codziennie :), to nie moje hobby :) a przynajmniej nie dzieciom :)


    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń