W poszukiwaniu dobrych jaj klikam w przepisy ...
Synowi zachciało się pasty jajecznej. O żesz i co jeszcze?! I to nie za szczypiorkiem. To byłoby za prosto.
Za to Młoda rozumie mnie. Chce spaghetti. W końcu baba. A baba babę powinna zrozumieć.
W domu mogę proponować "nowości" , ale jest to niezauważalne. Albo " a fe!". Ale jak w przedszkolu dostaną "coś" i zostaną "zmuszeni" spróbować to otwierają im się oczy.
I powstaje lista życzeń.
Trudno, będę ich magikiem, w końcu taka rola ma - by uszczęśliwiać.
Odkrywanie świata wciąż trwa. Od smaków począwszy. I niech trwa! Życie trzeba doznawać, poznawać, dać się ponieść. Każde przeżycie jest cegłówką w budowaniu naszej osobowości.
Wraz z upływającym czasem świat kręci nami coraz bardziej. Sztuką jest by utrzymać się w siodle życia. Nie dać się zwieść iluzji. I wiedzieć, kiedy i gdzie osiąść. Zakrzyknę za marynarzem: - Unikajmy mielizny.
Skoro Maluchom nie wystarcza "strawa duchowa" no to cóż robić mam?! To zaczynam tkwić w kuchni. Nowe doświadczenie. Nóż w rękach mych, oj ...Może coś wydłubię?!
Ha, ha, ha...
A mówiłam - nie chce mieć dzieci, nie umiem gotować, nie chce mi się nic. Chcę lewitować po meandrach zagubienia. W lokalach pełnych papierosowego dymu ....
T ściagnął mnie na ziemię.
I teraz z patelenką w ręku tęsknię za Pisklakami starając się ich czymś zaskoczyć. Drugą ręką wysyłając sms do T , że ....ach te jaja.
Ha, ha, ha ...
Warto się zmieniać. Świat staje się lepszy.
Albo zabawniejszy.
Maluchy wróciły z przedszkola. Fajnie im minął dzień. Jak zwykle. Nigdy nie mają problemów.
Dzieło Starszego z przedszkola. Aaaaaahahahaha
Już ja syneczkowi zrobię obróbkę! Oj !
Siedzi biedak w kuchni i po 10 razy ma napisać w poprawnej formie:
ty głąbie
ty frajerze
ty głupku
zamiast zabawy i gry na kompie.
Siedzi, pisze i rży na głos.
Jeśli myśli, ze to koniec to zdziwi się. Oj....
Potrenować "z" też musi.
A Młoda skwitowała brata swego:
- Starszy można pisać kocham babcie a nie ty frajerko.
-Ale mamo to komiks, ja tak nie mówię!
Komiks o śmierci. Zakpił z niej.
Wymiękłam.
Otworzyłam bombonierę, bo w końcu cukier krzepi. Szczęki me zatrzymał wrzask Młodej:
-To alkohol!
Odłożyłam. Mój mózg stoczył się w skarpetki. Niech tam tkwi, może nie oszaleję.
Bombonierę dostałam od teścia na Dzień Kobiet.
Starszyzna plemienna zawsze wiedziała co robi!
Za to Młoda rozumie mnie. Chce spaghetti. W końcu baba. A baba babę powinna zrozumieć.
W domu mogę proponować "nowości" , ale jest to niezauważalne. Albo " a fe!". Ale jak w przedszkolu dostaną "coś" i zostaną "zmuszeni" spróbować to otwierają im się oczy.
I powstaje lista życzeń.
Trudno, będę ich magikiem, w końcu taka rola ma - by uszczęśliwiać.
Odkrywanie świata wciąż trwa. Od smaków począwszy. I niech trwa! Życie trzeba doznawać, poznawać, dać się ponieść. Każde przeżycie jest cegłówką w budowaniu naszej osobowości.
Wraz z upływającym czasem świat kręci nami coraz bardziej. Sztuką jest by utrzymać się w siodle życia. Nie dać się zwieść iluzji. I wiedzieć, kiedy i gdzie osiąść. Zakrzyknę za marynarzem: - Unikajmy mielizny.
Skoro Maluchom nie wystarcza "strawa duchowa" no to cóż robić mam?! To zaczynam tkwić w kuchni. Nowe doświadczenie. Nóż w rękach mych, oj ...Może coś wydłubię?!
Ha, ha, ha...
A mówiłam - nie chce mieć dzieci, nie umiem gotować, nie chce mi się nic. Chcę lewitować po meandrach zagubienia. W lokalach pełnych papierosowego dymu ....
T ściagnął mnie na ziemię.
I teraz z patelenką w ręku tęsknię za Pisklakami starając się ich czymś zaskoczyć. Drugą ręką wysyłając sms do T , że ....ach te jaja.
Ha, ha, ha ...
Warto się zmieniać. Świat staje się lepszy.
Albo zabawniejszy.
Maluchy wróciły z przedszkola. Fajnie im minął dzień. Jak zwykle. Nigdy nie mają problemów.
Dzieło Starszego z przedszkola. Aaaaaahahahaha
Już ja syneczkowi zrobię obróbkę! Oj !
Siedzi biedak w kuchni i po 10 razy ma napisać w poprawnej formie:
ty głąbie
ty frajerze
ty głupku
zamiast zabawy i gry na kompie.
Siedzi, pisze i rży na głos.
Jeśli myśli, ze to koniec to zdziwi się. Oj....
Potrenować "z" też musi.
A Młoda skwitowała brata swego:
- Starszy można pisać kocham babcie a nie ty frajerko.
-Ale mamo to komiks, ja tak nie mówię!
Komiks o śmierci. Zakpił z niej.
Wymiękłam.
Otworzyłam bombonierę, bo w końcu cukier krzepi. Szczęki me zatrzymał wrzask Młodej:
-To alkohol!
Odłożyłam. Mój mózg stoczył się w skarpetki. Niech tam tkwi, może nie oszaleję.
Bombonierę dostałam od teścia na Dzień Kobiet.
Starszyzna plemienna zawsze wiedziała co robi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz