Czar prysł. Synek wrócił z przedszkola i mnie zabił, kiedy poprosiłam o pomoc:
- Dlaczego ja? wczoraj sam posprzątałem? dlaczego ja mam ci pomagać? tylko ja i ja i ja........
Kurde, zatkało mnie. O ty dzwońcu, zaczyna się?! Już takie teksty? O ty!!!!
Pomyślałam: przetrzepię dupsko laską. Ale myślę, eeee tam, nie, nie będę Katarzynie W. zabierać czasu antenowego, zresztą taka nieuczesana jestem....
Odetkałam się:
- A ja dlaczego mam ci robić posiłki? co ? dlaczego mam prać? Myć? Sprzątać? Tylko ja i ja i ja ....i to wszystkim sobie, tacie, wam. O nie, dzisiaj sam robisz sobie kolację. Jestem zmęczona. Mam takie samo prawo jak ty. Byliśmy tacy dumni z tatą, ze będziesz nas wspierać zwłaszcza teraz, kiedy widzisz, ze potrzebuje pomocy. Przecież jesteś taki wrażliwy, kochany, wspierający a ty co teraz mówisz? Zrobiłeś mi mega przykrość.
- Teraz to tato wszystko robi!!!!
- Właśnie, bo ja nie mogę, jedynie co mogę to na was liczyć, na ciebie, na tatę, na twoja siostrę.....
Rozkręciłam się na dobre. Powiedziałam i to i takie tam- a niech ma, co tylko ja mam płakać? Naprawdę zrobiło mi się smutno. Więc pojechałam mu po rajtach.
Po pól godzinie przyszedł, przeprosił.
- Kocham cie mamo, przepraszam. Głupio mi się zrobiło jak mówiłaś, wiesz?!
Wieczór minął na rozmowie o istocie miłości i wzajemnego wspierania się, o rodzinie.
Rano wstało dziecko szczęśliwe. Gdy borykałam się z ubraniem buta zapytał się:
- Może ja ci pomogę?!
I cale szczęście, że zrozumiał, przemyślał. Uff, nie będę musiała prosić genetyków o rozplątanie DNA i wyrzucenie genów teściowej.
- Dlaczego ja? wczoraj sam posprzątałem? dlaczego ja mam ci pomagać? tylko ja i ja i ja........
Kurde, zatkało mnie. O ty dzwońcu, zaczyna się?! Już takie teksty? O ty!!!!
Pomyślałam: przetrzepię dupsko laską. Ale myślę, eeee tam, nie, nie będę Katarzynie W. zabierać czasu antenowego, zresztą taka nieuczesana jestem....
Odetkałam się:
- A ja dlaczego mam ci robić posiłki? co ? dlaczego mam prać? Myć? Sprzątać? Tylko ja i ja i ja ....i to wszystkim sobie, tacie, wam. O nie, dzisiaj sam robisz sobie kolację. Jestem zmęczona. Mam takie samo prawo jak ty. Byliśmy tacy dumni z tatą, ze będziesz nas wspierać zwłaszcza teraz, kiedy widzisz, ze potrzebuje pomocy. Przecież jesteś taki wrażliwy, kochany, wspierający a ty co teraz mówisz? Zrobiłeś mi mega przykrość.
- Teraz to tato wszystko robi!!!!
- Właśnie, bo ja nie mogę, jedynie co mogę to na was liczyć, na ciebie, na tatę, na twoja siostrę.....
Rozkręciłam się na dobre. Powiedziałam i to i takie tam- a niech ma, co tylko ja mam płakać? Naprawdę zrobiło mi się smutno. Więc pojechałam mu po rajtach.
Po pól godzinie przyszedł, przeprosił.
- Kocham cie mamo, przepraszam. Głupio mi się zrobiło jak mówiłaś, wiesz?!
Wieczór minął na rozmowie o istocie miłości i wzajemnego wspierania się, o rodzinie.
Rano wstało dziecko szczęśliwe. Gdy borykałam się z ubraniem buta zapytał się:
- Może ja ci pomogę?!
I cale szczęście, że zrozumiał, przemyślał. Uff, nie będę musiała prosić genetyków o rozplątanie DNA i wyrzucenie genów teściowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz