sobota, 16 lutego 2013

kawowo


JEST! JEST JEST! Mogę rowerek zrobić i nie zapłakać się. Trala la la




Nie wierzę. Każdy ma smak swojego sukcesu. Ja mam powyżej skarpetkowy. Delektując się nim nie mogę zaprzestać machania nogami. Jaka radocha. Nie wierzę. Radocha dopóki nie powali bólem. Ale przecież większość zwycięstw poprzedzone jest cierpieniem. 

A to będzie wyzwanie :)
Model kiepski, ćwiczenie niezłe. Bo skoro już piłkę mam to pójdę za ciosem.



Kiedyś. Ha, ha, ha ...

Kurczę, muszę się wziąć za ogół. Dzisiaj wyszłam z dresów, założyłam spodnie i ....zatęskniłam za dresami. One nie są aż tak przygniatające. I nic się nie wylewa. I są takie wygodne.
Ale krówki kupiłam. A co tam. Power musi być. Do redukcji. Rekonstrukcji. 

Wieczorem też miał być power. Ale gucio. T idzie na koncert beze mnie. Rodzinka wpadła do mamy, więc zostaję z dziećmi. A niech chłop korzysta, póki kuleję. 

Dzieciaki ogarnął szał maskotkowy. Kiedyś maskotki były większe od dzieci. A teraz czas zmienił proporcje. Są na równi.



Na dobranoc dzieciaki padają ze śmiechu - Świat Małej Księżniczki. Super.Też lubię.



_________


Kawa luwak najdroższa na świecie. Za kilogram płaci się 1000 euro. Nieźle jak na nasiona wyciągnięte z kupy cywety. No kurde, za przepalony odchód tyle płacić, nooooo .... świat jest jednak szalony.


Jak się okazuje to ludzie dla poszukiwania wyjątkowego smaku kawy grzebią też w kupach innych zwierząt


Warto jednak podróżować, choćby przewracając strony książek. Choć tyle. Choć lepiej nie wiedzieć o jedzeniu w dzisiejszych czasach za wiele.

A ja wciąż coś odkrywam. I wciąż życie mnie zaskakuje.
Dzisiaj np. spostrzegłam, że dwa kwiatki mi odeszły. Na amen kaput. Kurde, a tak starałam się. Znowu nie wyszło.
Ale chomik żyje. Jeszcze. I ma się dobrze.

- Mówiłem ci, ze są kwiaty, które częściej się podlewa niż kaktusy. Nie wystarczy raz na tydzień.

Mądraliński lubi się "powymondszać", a telem się nie zajął. Ech, życie...




piątek, 15 lutego 2013

katastrofa

Odnotowując fakt:

http://wiadomosci.onet.pl/wideo/ziemia-o-pietnascie-i-pol-minuty-od-katastrofy,115206,w.html

zastanawiam się:
Kto rzucił kamyczkiem?
Ciekawe w co celował.








Ganesha

Opętani grami. Siedzimy w kuchni przy kawie, przy planszy. Magia czasu, który stanął. Czas wspólny- magiczny po prostu. A do tego walka umysłów. 



 - Nooo, Starszy, zajmij się swoimi grami! -Młoda nie wytrzymała komentarzy brata, który wciąż ją instruował. Oj, Młoda nie da sobie w kaszę dmuchać. 

No pięknie, dzieciaki grają a ja siedzę w książce. Stare i nowe czasy zderzyły się na kanapie. Technika kontra literatura. Ja wam dam dzieciaki, ale nie teraz. Technika potrzebna, ale bez wyobraźni to tylko zamuła. Więc dzieciaki mus odmulić.
Siedzę i czytam. Wędruję po Bali. Skoro za oknem śnieg tu uciekłam na wyspę. 


 Blondynka na Bali - Beata Pawlikowska

Panowie ofiarowujcie swoim kobietom codziennie świeże kwiaty -ułaskawia bóstwa i demony :)))


Ganesha, słoń ...trąba do góry to szczęście. Hm ...



Źródeł słoniowego amuletu można się dopatrywać w hinduizmie. Powszechnie czczone bóstwo o głowie słonia, noszące imię Genesha to syn Sziwy i Paratwati. Hindusi uważają go za boga przynoszącego szczęście i możliwości.


No proszę ....znowu hinduizm. Ech...

A ja mam swoje "tłuściochy". Czy chcę czy nie chcę. Ale już chcę. 




Choć facet to też coś ma z Geneshy.
Trąbka do góry uszczęśliwia.
Dobry facet to bóstwo.
Znowu magia wkracza w życie.





cud?




Poranny spacer na rehabilitację wszedł mi w krew. Fajnie rano się przejść, poćwiczyć. Powrót  i śniadanko. Śniadanko bajecznie smakuje po spacerku. Ale dzisiaj nic z tego, jeden kęs, przepakowanie plecaka i wymarsz do lekarza. Zaprzęgłam się w kule. Wyszłam. Jezu, jak późno. Kule za mną nie nadążały. Słuchawki z uszów też wypadały. Popędziłam.

Spotkanie z białym kitlem.

- No pięknie, jest poprawa, czasami jednak pacjenta trzeba ochrzanić.

Radocha wielka, aż uszy zatkało. Do uszów jednak coś dotarło, coś takiego zlepione w całość:

- Widzi pani, a niektórzy przyjdą i co myślą, że się pokaża i co? Potem jak niesprawne kolano to nie wiadomo co z nim zrobić. Za późno na ćwiczenia, nie ma jak wiązadeł wstawić. Pani musi ćwiczyć, potem zobaczymy. Pani nie ma wiązadeł. Więc trzeba wyćiczyć i potem zobaczymy co dalej. Jak kolano bedzie uciekać ponowna operacja.

Że co?!!!!! Że co???!!!!  Że co ???!!!!
Nie chciałam się pytać, myśleć, psuć cudownego nastroju. Jest postęp, jest dobrze, bedzie coraz lepiej. Mówił o innych, nie o mnie.
To nic, że boli. To nic, że co noc o 4 nad ranem budzę się z bólu. To nic. To przejdzie wraz ze zginaniem.
Ja przecież wiem i czuję, ze jest coraz lepiej. Fajnie, ze biały kitel też to zauważył.
Idę ćwiczyć.
Wyjdę z tego.
Zawsze wychodzę z opresji cało.


czwartek, 14 lutego 2013

Syn gra na komputerze. Kolejny raz nie przeszedł etapu.

 - Czy ja płacze? Nie płaczę. Łzy mi tylko lecą.

Padłam. Rzucił tekstem, nie łzami.

Wyrabia sobie charakter.

z jajem życie musi być

Z samego rana przyleciała mama. Z torcikiem. Dla nas.






I dostaliśmy po aniołku.
- Niech aniołki chronią Was. Ciebie, Arte, szczególnie...




***
Zasiadłam w fotelu.  I pomyślałam. Zebrałam fakty do kupy. A z kupy wyszła historia. Historia, której nie chcę opowiadać. Bo jest z kupy.
Pomyślałam, powiązałam.
Za dużo pecha w mym życiu, za dużo dziwnych rzeczy, znajomości, niepokojących snów.
Analiza.
Zbieg okoliczności?
7 lat chudych?
Urok?

"Jeśli niesprzyjające zjawiska powtarzają się, ciągle wszystko idzie źle i nawet to, co według wszystkich znaków powinno się udać okazuje się porażką – być może ktoś rzucił na ciebie urok. Tak twierdzą wróżki, które z urokami mają do czynienia na co dzień. Klątwy rzucają ludzie źli, zawistni, ale jednocześnie bardzo silni. Mają wpływ na życie drugiego człowieka i chcą je zniszczyć. Z zazdrości albo z zemsty. Zawsze znajdą powód do czynienia zła."

Aha! Mam!

A jednak!
W necie jest wiele podobnych historii. Uf, nie świruję. Są tacy ludzie źli. Nie wiedzieć czemu.
Trudno. Nie moja broszka. Moją broszka jest życie me. I bliskich.

Ok, spokojnie Arte - jak się coś rzuciło, można wyrzucić. 

Czytam więc dalej - jak uwolnić się od złych sił. No bo kurde ile mogę być ofiarą?

MAM!!!!

Jajko! w nim tkwi siła! Czytam - jajko należy umyć, wysuszyć, ktoś powinien robić kręgi nad głową, potem po kręgosłupie jajem pojechać.....Po skończeniu oczyszczania głowy, przeciąga się jajkiem wzdłuż kręgosłupa – poczynając od kości ogonowej, a kończąc u podstawy czaszki. Następnie zatacza się spiralne ruchy jajkiem z góry na dół do momentu, aż osoba oczyszczona poczuje wyraźną ulgę.
Ulala.
Jajo, jajo ....myśli toczą się jajami. Po jaju. A ja jaj!
To dość intymne. Kość ogonowa.
Intymne .......jajo ....intymne ........jajo.
Jajem toczą się myśli me.

MAM !!!!!!!!! skoro mają być jaja .....



 - T. zostanie szamanem mym!!!! Szeptuchem .....

Niech szura jajkami po mym kręgosłupie.


Walentynkowy taniec na przegnanie zła. Bo w końcu co nas może uratować jeśli nie miłość. Prawdziwa miłość. Bez zła. Za to z jajami.







środa, 13 lutego 2013

PECH

Pech trwa. Albo urok. Już sama nie wiem.  Mój telefon wpadł mi do kibla! Utopiłam własny telefon we własnych sikach.
Bezruch jest najlepszy dla mnie.

Buuuuuuuuuuuuuuuuuu

13-ty, mać jego!!!!!!!!!!!!!!!

o marzeniu

Powoli, powoli. Podobno wszystko mozna wyćwiczyć. Najpierw doprowadzę kolano do aktywności, a potem zajmę sie mózgiem. Nie wszystko naraz. Bo się poplącze.


Marzenie? Kopnąć się w tyłek.

bąk

On puścił bąka:
- Kochanie, przepraszam, nie ruszaj kołdry, bo się potrujemy

Po paru latach:
 - Wąchaj zapach pana!!!!



Opowiedziałam T tą krótką alegorię obrazującą rozkład małżeństwa.
Normalnie rozkład po całej linii: rozkład ciał, rozkład związku, rozkład partnerstwa.

Powiedział, ze mam zepsuty mózg.
Nawet pogadać sobie nie mogę.

Prrrrrrrrrrrrrrrrr...........niech wie czyj jest teren!!!


Żartuję.

wtorek, 12 lutego 2013

o boskości




No i wściekłam się. Gorzej, bo tupać nie mogę.
T wyszedł. Poszedł sobie. Gdzieś. No i dobrze. Niech znika mi z oczu.

"A idź do diabła.. Ruch ci nie zaszkodzi, hehehehehe"



Wrócił.
No i dostało mi się!