"Jakiekolwiek byłoby źródło mej głupoty, jeszcze się nie wyczerpało."
Kurt Vonnegut
Nie wiem dlaczego tak ciężko mi wstać i pójść pod prysznic. Godzina dwunasta, a ja wciąż tkwię w piżamie. Jakby jej zapach, ciepło wciąż trzymało w inkubatorze snu. Nie ma dnia, są marzenia senne. Zawiśniecie na pograniczu. Rozkładu własnego. Za oknem, w pierwszych promieniach słonecznych, czai się wiosna, ale nie kusi mnie, by wyjść. Nie chce mi się nic. Tonę sama w sobie. Lubię pływać we własnych urojeniach. I w piżamie. Niestety czas nie chce zatrzymać się.
Na nic zdają się różne sztuczki, ani te misterne, ani te prostackie. Jestem tu, w kuchni swojej. W świecie, którego nie rozumie. Wyobcowanie rośnie.
Wczorajszy dzień był walentynkowy. Szał na czerwień i miłość. Łapanie za serce, jak za deskę ratunku. A kochasz mnie? Jakby człowiek bał się żyć sam z sobą. I sam potrzebował kochać, jakby miał mało zmartwień. A może kochają tylko ci spełnieni i szczęśliwi? A czymże jest miłość?
Najbardziej zapracowaną staruszką. Ubrana w skromność codziennych gestów jest przez ludzi zamieniana w balon sloganów. Sama, czasami, siedząc na ławce przed domem, kręci swą siwą głową z niedowierzaniem.I wydmuchując dym w niebo mruczy:
- Przesrane....
- Ano - przytakuję zabierając jej fajkę - nie ma to jak gówniany love.
Dostajemy ataku śmiechu. Fajnie się rozumiemy.
Gówniany love. To jedyne szambo w którym ludzie zanurzają się z radochą. Tylko, ze taka kąpiel osłabia nawet najsilniejszych, zwłaszcza jak okazuje się, że to nie to bajorko .
I mnie tak się wczoraj trafiło. W moim bajorku ...
Dzieci śpią, wino, sałatka, świece, do tego romantyczny obraz "Gra o tron". Sceny seksu wyzwalają we mnie pragnienia, nie mogę ich spokojnie oglądać. Ja na męża, a mężu co? Ze wzruszenia chyba, pognał do wc.
- I taka to jest nasza miłość - krzyknęłam ze śmiechem pod drzwiami i poszłam spać.
- Dobra zupa, tyko jakby coś brakowało - syn, wrażliwy człowiek na smaki, zapachy. Ma w sobie czułość.
- Może popieprz?
- Nie chcę być bardziej popieprzony, hahahahaha
- Ja już nigdy nie wyjdę za mąż. To jakaś głupota jest, a jedna głupia rzecz w życiu wystarczy.
- Co mówiłaś?
- Mama powiedziała- synek naprawdę jest niezastąpiony - że raz wyszła za mąż i wystarczy.
- I słusznie.

A ja tam się cieszę, że jednak wyszłam drugi raz (ale nie zachęcam). :) :)
OdpowiedzUsuńjakbym rozwiodła się wróciłabym to pierwotnych panów: samotność :)
UsuńSamotnośc jest dobra na zaczerpnięcie tchu przed kolejnym skokiem w bagno :) Ale Anna jest doskonałym przykładem na to, że warto skoczyć po raz kolejny... :)
UsuńUwielbiam Cię, sposób w jaki piszesz i to że za każdym razem kiedy tu zaglądam nie wiem czego się spodziewać i zazwyczaj kończę z uśmiechem na twarzy!
OdpowiedzUsuńCzasami nawet ten jeden raz to za dużo :D ale nie u wszystkich oczywiście. A miłość Twoja i męża- genialna hahahahaha. Może za duże emocje? I dlatego pognał do WC? (a co do tego skrótu wczoraj usłyszałam że to !)
Pozdrawiam :*
że to Wytwórnia Czekolady.
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego ucięło kawałek komentarza :)
hahahahaha Wytwórnia Czekolady hahahahahhaa kupuję tekst :)
Usuńi zapraszam :)
a mężusiowi to sie dostanie w następnym poście, oj :)