Do Mooonka wpadł kolega. Skin,schizofrenik, opętany gościu muzyką. Gość nie z tej planety, ale jakże wymiatający.
Choroba nie wybiera. Koleś nie dość, ze musi walczyć z głosami w głowie to jeszcze martwi się o byt, bo renta jest tylko jałmużną. Wstyd drogi rządzie, wstyd. Nie tak powinno być.
Zaczęliśmy rozmawiać. Długo go nie widziałam. Ale zapamiętał mnie, bo ostatnim razem jak widzieliśmy się to poczęstowałam go papierosem.
- I to był malborasek.
- Żartujesz? hhahaha
A było to jakieś dwanaście lat temu. A mówią, że palenie szkodzi. Bzdura, pomaga w wielu sprawach. Ha! Przecież ludzie na uczelniach zawsze integrowali się na palarni.
Przypomniały mi się dawne czasy....
W szkółce działo się wiele rzeczy. Bywałam tu i tam.
W tej jak i w tamtej knajpie.
Zalewałam swój nihilizm. Nihilizm egzystencjalny.
Po co trwać skoro nie ma nic. I nic nie będzie. Bezsensu wszystko. Cały ten świat. Trwanie bez celu. Wszystko może trafić szlag albo pech na ulicy.
Szukałam swojego zagubienia gubiąc się w nocnym życiu miasta.
A może szukałam jakiegoś ratunku?
W ciemnościach szybciej można znaleźć światło.
Zapijałam się, by bełkocząc zrozumieć bełkot ludzi.
W pewnym momencie trwania przy barze, kiedy sączyłam browara podszedł koleś. Swastyka na palcu, wytatuowany pająk na łysej głowie. Zaczęliśmy rozmawiać. Skinów nigdy nie znałam, więc nie mogłam sobie takiej okazji podarować. Ach ta ciekawość świata. Prowokacyjne pytania. Zgrzyty przy wymianie poglądów.
I zakład: kto szybciej wypije piwo.
Przegrał flaszkę.
Można było się spodziewać, bo kumple, stare punki, zawsze mówili, że skiny to cieniarze.
Kiedyś była walka.
Teraz o nic nie walczy się.
I rząd czuje się bezkarny.
Kiedy skin wyszedł, przysiadł się stary znajomy. Recydywista. Oj , miało się te znajomości. Też ciekawy człowiek.
Lubiłam rozmawiać z takimi zbłąkanymi duszami. Ciekawe mieli historie. To nie były historie nie odrobionych lekcji.To było życie. Prawdziwe życie.
Prawie wszystko zaczyna się w domu, a potem ten bałagan potrafi wciąż trwać na ścieżce życia. Miłość też go nie uratowała. Z niej pozostał syn. Dla którego robił zawsze placki ziemniaczane. A były boskie nie powiem, bo nie raz i dla mnie robił. Wyciągał z knajpy i stawiał na nogi. Zakochany był. Ale znowu pechowo. Anioł mego losu.
W pewnym momencie opuściłam swój stołek barowy wychodząc z lokalu na moment.
Kiedy wróciłam recydywa ze skinem walili się po mordzie.
Jakoś każdy z nich poczuł się do obrony swojej własności. Czyli mnie.
Nie czułam w tym rycerskości.
To było jak walka zgłodniałych samców o kąsek.
Skin przegrał flaszkę. Honorowo postawił. Jego mama zrobiła pyszny obiad. Życie toczyło się swoim torem....
Skin też się zakochał, ale wówczas odeszłam.
Jak od każdego co mówił : "kocham". Tyle, że co mi po tym? Co mi po takiej miłości ...
By stracić głowę trzeba zrobić to z głową.
Nihilizm nihilizmem, ale są w życiu pewne priorytety. To one wyznaczają nam kierunek.
Topiąc swoje życie to jednak, choć absurdalnie, nie chciałam jego zmoczyć.
I chłopaki zmoczyli, choć nie zamoczyli.
A z historii tej został tylko ten kawałek ....Konkwista, kapela o której rozmawiałam dzisiejszego wieczoru.
Siedzisz
w opuszczonej knajpie
deszcz wystukuje monotonny rytm.
Za oknem ulica tonie w ciemnościach
Czasem ją rozświetli błyskawicy blask.
Słowa,
które pamiętasz,
jakbyś usłyszał je dziś.
Wspomnienia,
tych kilka starych zdjęć.
Za to kumpela przypomniała mi wyjazd do Paryża w ramach Taize- wspólnoty modlitewnej.
Kiedy my, wariatki, spaliśmy u zakonników. Co tam się działo?! O tym innym razem ...
http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,48,spotkanie-taiz-15-lat-temu-w-paryzu.html
OJ, skin miał ówczesną noc przejeb*** bo przegrał dwie flaszki :D Taaak- przez moje życie też się przebłąkał dziwny gość- kompletnie odjechany (pamiętasz nagiego gościa na moim łóżku? :D) z kolczykiem we brwi, miłością do dzikiej Ukrainy, w której chciał ze mną zamieszkać :D matko kochana :D
OdpowiedzUsuńAle żaden z żadnym się nigdy o mnie nie był, kochana. Żaden- SZACUN :D
hahahah ta historia z kolesiem w wyrku była wymiatająca hahahaha
Usuńnie chciałaś się bujać na stepach? czemu? :D
a bili się, bili, pierwszy raz w klasie IV SP o taniec.....ech....
:D
Wiesz... ja generalnie lubię czuć się bezpiecznie i mieć pewność dachu nad głową ;) A jak ja z takim znajomośc rozpoczynam zastając Go nagiego w łóżku, to wątpię w poczucie bezpieczeństwa itp. ;P
UsuńEj, to Ty branie laska masz :D
wiesz facet konkret - od razu chciał przeprowadzić test sprawności i zgrania ;P :D -hahahahha
UsuńNo, miałam branie jak karp w Wigilię - raz na rok :P:D
Ech.....wiele by mówić :D
Ciekawe to były czasy pancurów i shinheadów. Najlepiej jak chłopaki z mojego osiedla razem tłukli się grupami a później razem pili... no bo przecież znają się od dziecka... a że gdzieś na mieście w obcych grupach łażą i się po przeciwnych strona spotykają ...bywa. Przyznam, że w pewnym momencie to już sam nie wiedziałem kto jest kto ;) Ba nawet muzyka jest podobna...no może teksty mniej...
OdpowiedzUsuńFajnie, że dałaś okazję skinowi lać się o coś innego niż poglądy rasowe itp ;)
A właśnie z Oj kapel mnie kiedyś urzekł czeski Orlik z utworem:
http://www.youtube.com/watch?v=H07a81PyHOM
Ciekawostką jest, że kapelę tę zakładał Daniel Landa. Dla Czechów to ktoś mniej więcej taki jak dla nas Kazik Staszewski :)
a u nas były porządne punki i ze skinami nie bratali się :)
Usuńoj skin sam sobie znalazł okazję do bójki, ale ja mu potem śpiewałam :)
https://www.youtube.com/watch?v=5GjXX7bUt5k
:P
To idę posłuchać Orlika choć Orlik to z koszykówką mi się kojarzy :D
Muszę przyznać, że ciężko Cię rozgryźć...
OdpowiedzUsuńdlaczego? :P
Usuń:)))))))
Patrzę że "za młodu" nieźle szalałaś! Towarzystwo też ciekawe, ale takich ludzi lubię- innych :). Oni wnoszą do życia dużo ciekawych momentów. Ale fakt faktem nie spotkałam się z tym żeby ktoś o mnie się lał po gębach! Normalnie gratulacje. Muszę przyznać że skin zachował się honorowo, przegrał postawił. Nie wszyscy tak by zrobili.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :).
oj, nie lubię nudy w życiu :D:P
UsuńA wiesz, jakoś mam zazwyczaj szczęście do ludzi, że są w porzo wobec mnie. Inaczej dawno byłoby po mnie.:)