poniedziałek, 20 października 2014

Złodziejka marzeń - książka dla każdego


Pewnego pamiętnego dnia miałam wypadek.

Pewnego pamiętnego dnia, zmęczona swoim życiem
 okraszonym lekarzami i orzecznikami ZUSowskimi ,
zapytałam się Boga: 
- Porke, Staruszku, porke? 

A On odpowiedział mi jednym słowem: 
-Sakowicz.

I jak tak Wam powiadam: - TO NAZWISKO ZAPAMIĘTAJCIE,

a ja, dzięki swojemu unieruchomieniu,  miałam przyjemność na swej drodze spotkać Annę.


Anna Sakowicz, kobieta ubrana w niesforne kudły i niewinny pełen nieśmiałości uśmiech chowa we wnętrzu bogatą, zniewalającą osobowość, którą emanuje na swoim blogu. Kiedy wchodziłam w świat blogosfery Jej wpisy porwały mnie od początku. . 
- Ale Kura ma potencjał, wow, - pomyślałam sobie chłonąc Jej wszystkie słowa. I nie myliłam się. 

Pół roku temu Anna Sakowicz wydała "Żółtą tabletkę".


 Jest to zbiór opowiadań, które prowadzą czytelnika do różnych zakątków ukazując naturę człowieka.  Są też pełne abstrakcyjnego humoru. W pewnych kręgach mówi się, że kto tego nie czytał ten trąba. 


Ale, umówmy się, przeoczyć debiut to jedno, lecz nie sięgnąć po "Złodziejkę marzeń" Anny Sakowicz to już zbrodnia.



Nie jestem krytykiem, polski też mam chroptowaty, ale w swojej prostocie duszy i słowa powiem, że talent Anny Sakowicz jest odkryciem roku 2014.

Główną bohaterką książki jest Joanna. Kobieta, która z jednej strony jest poważną nauczycielką języka polskiego, a z drugiej strony jest  pełna szaleństwa, wigoru i marzeń.. Ta 40-latka zmęczona pracą w szkole postanawia iść na urlop, by w tym czasie napisać książkę. Marzenie to jednak pęka jak bańka mydlana. Pęka pod wpływem ingerencji energicznej matki Joasi, która wkracza w życie córki z pomysłem wydawałoby się, ze niewinnym, a jednak iście diabelskim. 
Joasia podejmuje decyzje.... Jaką i jak jej życie potoczyło się przekonacie się sięgając po książkę. 

"Złodziejka marzeń" kryje w sobie  niesamowitą pozytywną energię i poczucie humoru. Jest ciepła opowieścią o zmianach w życiu, które tak naprawdę mogą spotkać każdego. Historia napisana jest żywym, barwnym językiem, a słowa te powodują, ze trudno jest oderwać się od lektury. Czytanie przerywane jest tylko w tych chwilach, kiedy śmiech nie pozwala utrzymać książki w rękach..Ale są i też takie momenty, które wzruszają  dając czytelnikowi wiele do myślenia. Po prostu majstersztyk. Literatura w swoim przekazie uniwersalna: dla każdego. 

Pozostał mi niedosyt i oczekiwanie na kolejne książki Anny Sakowicz. Czym w następnej książce zaskoczy? Tego nikt nie wie. 





10 komentarzy:

  1. I co ja mam teraz tutaj napisać? Słów mi brak. Arte, dziękuję z całego serca. Mam nadzieję, że w końcu zawitasz na Pomorze, to uściskam Cię osobiście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):):) a proszę, przyjemność czytania po mojej stronie:):):)
      Inteligenty humor to jest coś! :)
      A poza tym tak uważam:debiut roku jest Twój.
      Czekam na następną książkę:)

      Usuń
  2. Plan mam śmiały na listopad, ale boje sie, ze znowu cos mi wyskoczy, wiec nic nie mowie....aczkolwiek nam nadzieje, ze Twoja kudlatosc wyczochram ( podobno przynosi szczęście jak ksiega sw Jana Nepomoucena na praskim mowie Karola Wlk) :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Złodziejka marzeń" jest naprawdę wciągająca. Coś o tym wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahhaa

      Moja mama przeczytała "Złodziejkę"i to w 2 dni- to naprawdę jest coś niesamowitego, więc książką musiała być wciągająca, nie ma innej opcji :)

      Usuń
  4. Brzmi bardzo zachęcająco. Przeczytałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fiu, fiu.
    Recenzja - nie ma lipy :D:D

    OdpowiedzUsuń