poniedziałek, 24 marca 2014

Bo pójdziesz do kościoła!



W sobotę syn  obudził nas o kosmicznej porze. O 7.15. Deszcz bębniąc  o parapet przesympatycznie mnie utulał, a ten nadawał, że nie szło ponownie zasnąć. O zgrozo, kolejny weekend z kosmicznym wyrwaniem z łoża. Chwilę później, trąc oczka, przybiegła Młoda.  Jeszcze jedna taka pobudka a normalnie szyję odgryzę!
Zakończyło się mega gilgotaniem, przy czym Młoda płakała ze śmiechu a syn grał twardziela.
- Co ty? nie masz łaskotek?
- Mam, ale dzisiaj gdzieś poszły.
O ty!. I piórkiem go. Wymiękł, ha!
Wykopałam towarzycho do kuchni, a sama poległam. Jakoś brak mi motywacja do ściągania zadka z łoża.

W sobotę wieczorem zapowiedzieliśmy Starszemu, że jeżeli obudzi nas po siódmej to czym prędzej go ubierzemy i poleziemy z nim do kościoła. Popytał o godziny mszy, ja mu pogroziłam odpaleniem czerwonych strzał i dziecko poszło spać.


piątek, 21 marca 2014

Koniec




Przemarzłam. Zrobiło mi się mega zimno. Mega cudnie. Drżę. Jeszcze bardziej wkopałam się pod kołdrę. Coś czuję. Jednak coś czuję .....
Musiałam się rozgrzać.
To ciepło co rozgaszcza się leniwie w każdej komórce.
Cudowne uczucie.
Naprawdę.
Uwielbiam to.

środa, 19 marca 2014

wypalenie


Mam te kilkadziesiąt lat, choć w porównaniu do wieku żółwiego to młoda jestem, ale tylko w stosunku do lat gadzich, bo w stosunku do ludzkich to już gorzej wypadam, pomimo, że staram się nie  być gadem.
Więc stara jestem i nie umiem robić kotletów mielonych.Tragedia? Nie.Większą tragedią jest wpierdzielanie kolejnej paczki popcornu. Smak życia, słony smak życia. Ale nie mogę oderwać się od kolejnej paczki. A potem odzywa się próżna babska natura.

piątek, 14 marca 2014

Mamo! Pobudka!


Syn obudził mnie o szóstej rano. W piątek. W piątek, kiedy wszyscy ledwo zwlekają się z łóżka mając dość porannego wstawania i marząc o sobotnim leniuchowaniu,  ten wyskoczył ze swojej pościeli jak młody bóg i przygnał do mnie.
- MAMOOO, pobudka, kocham cię.
- aaagrrr hehe grrrr....
- No weź, mamo, wstań proszę, POBUDKAAAA! Młodą trzeba budzić.
- Cześć kochanie, która to godzina? - wymamrotałam pomiędzy ziewaniem a spaniem.
- Szósta! hahahaha...
-  Nie! weź synku spadaj, wstanę jak budzik zatrąbi.
- Ale co mam robić?
- Czytać? Ubrać się?  nie wiem, cokolwiek, ale daj mi spać.
- Mamoooooo......no weź........

czwartek, 13 marca 2014

Bęcki w szkole

Syn wrócił ze szkoły. Na przerwie, kiedy zawiązywał buty, ktoś gwizdnął mu picie.

- Ale jak? - spytałam się zdziwiona.
- No z tyłu było.
- To daj przed siebie. Kochanie, szkoła to zbiorowisko rożnych dzieciaków, uważaj.

Nie krzyczał na szkołę kto zajumał mi picie?!, nie. Nic nie powiedział pani. Był zdziwiony, że tak można.
Dlaczego? Po co?

takie g.




Odwiedziłam szanowny ZUS. To, że miałam ich odwiedziny w domu to mało. Musiałam przejść badanie lekarskie mające na celu wykazanie zasadności wystawionego zwolnienia lekarskiego. No w końcu prawie miesiąc minął od pobytu w szpitalu, więc czas już wyzdrowieć.
 Szkoda, że nie zbadał zasadności wskazania chodzenia o kulach przez 8 tygodni. Tak długo? Hm...
- Proszę odrzucić kule i się przejść.O upadłaś? oooo, to faktycznie chodzić nie możesz....ups...

Motoryzacyjnie :)



Motoryzacyjne, bo skoro Tata Szymona zadał pytania to grzech nie odpowiedzieć:))))


  1. Najstarszy samochód Twoich dziadków/rodziców jaki pamiętasz?
Dziadkowie nie mieli auta. Mieli konia z wozem. I my też nie mieliśmy auta dopóki nie pojechaliśmy nad morze. Przejazd był tak koszmarny, że aż do dzisiaj matka pamięta. My, maluchy siedzące na korytarzu, przy wc. Nie ma to jak podróż pierwszą klasą :) Zapachy gratis. Na drogę powrotną ojciec zamówił auto służbowe i wracaliśmy nyską. Na drugi rok został właścicielem fiata 126p. Żółty maluszek był niezły.Dopóki nam nogi nie urosły :)
Pamiętam, ze darł 120km/h i miałam wrażenie, że blachy zostaną z tyłu. I, ach, ten ryk dzikiej maszyny hahaha. Byliśmy tym maluchem nad morzem, w Bieszczadach, w Tatrach, w Karkonoszach - w całej Polsce :P

niedziela, 9 marca 2014

Pierwsza lekcja podwórkowa



Byliśmy na placu zabaw. Rozmawialiśmy z kumpelą. Dzieciaki bawiły się..
Nagłe syn dostał piłką w głowę. Mocno dostał i zaczął płakać.
Ale siedzę i patrzę zaciskając ręce na dechach ławki. Syn wziął piłkę i rzucił nią w kolesia krzycząc, że to było specjalnie i że to drugi raz.
A koleś co? Rzucił szydercze przepraszam.
Jakim to trzeba być idiotą i pewnym siebie degeneratem, by przy rodzicach atakować ich dziecko?
Zagotowało się we mnie, więc mówię do męża weź gnoja zajeb, bo jak ja to zrobię to będzie trupem.
A mężu co? Podszedł do naszego syna i go wziął nie mówiąc nic tamtemu.
O żesz jego mać! FUCK!
( bo nie słyszałem, bo nie widziałem ....ręce mi opadły)
Syn, jak podszedł do mnie to dodał, ze ten koleś kopnął go w gardło wczoraj.
I wybaczacie, ale chuj jasny mnie wtedy strzelił i to taki mega, że szczęście, że ograniczona jestem tymi kulami.
Jak popędziłam na tych swoich szczudłach tak młodego gnoja zjebałam słowem, że masakra.
Kulturalnie. Choć miałam ochotę kopnąć go w dupę, no ale te kule ...
Nawrzucałam mu mega.
-Ale to był przypadek. Przepraszam.
-Drugi raz przypadek? Przypadkiem gówniarzu to ja mogę cię tymi kulami po łbie zdzielić, uwierz mi i tak przypadkowo tak cie stłuczę, że twoja matka cie nie pozna - jeszcze raz zbliżysz się tkniesz lub słowem coś powiesz do mojego syna, a przypatrz mu się uważnie, to pożałujesz. Uwierz mi. I wiedz, że na drugi raz powiadomię policję i sąd. Nudzisz się idioto to idź poucz się, poczytaj, może tam kulturę znajdziesz. Nudzisz się? To może mnie zaczep, co? Taki jesteś cwaniak to ja ci pokaże. wiesz jak fajnie kopię piłkę? od razu łeb ci odpadnie. To jest plac zabaw, jedne podwórko i albo będzie spokój i zaczniecie być grzeczni albo nie pokazuj mi się tutaj. I mam cię na oku. Szoruj stąd modlić się o rozum.
Kumpela skwitowała, że jednak trzeba im chyba w końcu dom dziecka załatwić.
- Ale ja mam rodziców
- Jakoś tego nie widać.

Takie zajawki :)


Na placu zabaw.
- Mamo, rozwiązała mi się sznurówkaaaa!- wydarła się  Młoda.
- Zostaw mamę- przybiegł Starszy - daj, ja ci zawiążę.
Moja mina bezcenna.
Hm, w myśl powiedzenia - jesteś tym co jesz: może by tak przeprowadzić badanie- wpływ ryżu na mleku na zachowanie dziecka?
:)


Wybraliśmy się na zakupy. Cel - poszukiwanie balerinek dla Młodej. Wysiadka z samochodu. Starszy otworzył drzwi auta i patrzy na siostrę, a ta mota się niesamowicie. Tu wielki pluszak, tu komórka (plastikowa - mamo, wezmę, jakby koś dzwonił - hahahaha), no nie mogła sobie z tym wszystkim poradzić.
-Daj to - mówiąc to zabrał jej zabawki - pomogę ci.
Młoda wysiadła cała w motylkach.
A nam opadła kopara.
- Zaimponowałeś nam synu! Brawo!




sobota, 8 marca 2014

Utopiona dusza....





Miejski spacer ma swój styl 

płynie kolorowy film 

szumy miasta szepczą tak 

jak ćma wpadam w światła lamp 

już to wiem 

bardzo lubię głośny śmiech 



ref. 

Gdy chcę się napić to piję 

a kiedy senna to leżę 

świętem radości jest życie 

ja w żadne grzechy nie wierzę 

gdy chcę się napić to piję 

a kiedy senna to leżę 

świętem radości jest życie 

kiedy chcę grzeszyć to grzeszę