Byliśmy na placu zabaw. Rozmawialiśmy z kumpelą. Dzieciaki bawiły się..
Nagłe syn dostał piłką w głowę. Mocno dostał i zaczął płakać.
Ale siedzę i patrzę zaciskając ręce na dechach ławki. Syn wziął piłkę i rzucił nią w kolesia krzycząc, że to było specjalnie i że to drugi raz.
A koleś co? Rzucił szydercze przepraszam.
Jakim to trzeba być idiotą i pewnym siebie degeneratem, by przy rodzicach atakować ich dziecko?
Zagotowało się we mnie, więc mówię do męża weź gnoja zajeb, bo jak ja to zrobię to będzie trupem.
A mężu co? Podszedł do naszego syna i go wziął nie mówiąc nic tamtemu.
O żesz jego mać! FUCK!
( bo nie słyszałem, bo nie widziałem ....ręce mi opadły)
Syn, jak podszedł do mnie to dodał, ze ten koleś kopnął go w gardło wczoraj.
I wybaczacie, ale chuj jasny mnie wtedy strzelił i to taki mega, że szczęście, że ograniczona jestem tymi kulami.
Jak popędziłam na tych swoich szczudłach tak młodego gnoja zjebałam słowem, że masakra.
Kulturalnie. Choć miałam ochotę kopnąć go w dupę, no ale te kule ...
Nawrzucałam mu mega.
-Ale to był przypadek. Przepraszam.
-Drugi raz przypadek? Przypadkiem gówniarzu to ja mogę cię tymi kulami po łbie zdzielić, uwierz mi i tak przypadkowo tak cie stłuczę, że twoja matka cie nie pozna - jeszcze raz zbliżysz się tkniesz lub słowem coś powiesz do mojego syna, a przypatrz mu się uważnie, to pożałujesz. Uwierz mi. I wiedz, że na drugi raz powiadomię policję i sąd. Nudzisz się idioto to idź poucz się, poczytaj, może tam kulturę znajdziesz. Nudzisz się? To może mnie zaczep, co? Taki jesteś cwaniak to ja ci pokaże. wiesz jak fajnie kopię piłkę? od razu łeb ci odpadnie. To jest plac zabaw, jedne podwórko i albo będzie spokój i zaczniecie być grzeczni albo nie pokazuj mi się tutaj. I mam cię na oku. Szoruj stąd modlić się o rozum.
Kumpela skwitowała, że jednak trzeba im chyba w końcu dom dziecka załatwić.
- Ale ja mam rodziców
- Jakoś tego nie widać.