sobota, 5 grudnia 2015

świński sen :P





A ja pobiegam sobie tu i tam
przenikając co się da
może do absyntu zasiądę
papierosem się zaciągnę
i to jest Artowski raj





Strasznie mnie rozśmieszyło to co zrobiłam. A co zrobiłam? A stanęłam przed lustrem z gołymi piersiami, które do siebie przycisnęłam.
- Dziżas, te sutki wyglądają jak uszka świnki. - zamruczałam, po czym wzięłam kredkę i dorysowałam świński ryjek, i wyleciałam z łazienki do Moonka.
- Patrz, hahahahahaa, chrum, chrum ...
- Wariatka, hahahahaha

piątek, 4 grudnia 2015

HO! HO! HO!



The art of Arte

( ma się ten talent, prawda? :P :D)




- Mamo, ale dlaczego te Mikołaje wyglądają jak elfy? - zapytała się Młoda.
Córcia zamiast podziwiać talent matki, która nawet dobrze nożyczek nie umie trzymać, choć wyśmienicie rzuca mięsem, to zaczęła zadręczanie niepokojącymi wizjami. Elfy?
Spojrzałam na swoje dzieła.
- Jak elfy? Dlaczego jak elfy?
- Bo mają takie miny jak elfy. I są smutne. A elfy istnieją?
- Smutne? - przyjrzałam się - no nie wiem, chyba raczej zamyślone. Wiesz, wybór prezentów to poważna sprawa.
- Ja napisałam list, co chcę dostać.
- Kochanie, ale nie jesteś sama. One muszą polatać po całym świecie.
- Ale elfy istnieją?
- Jasne. W zimie pomagają Mikołajowi a potem zaszywają się w lesie. Nie oglądałaś Hobbita? 
- Aaaaa, no tak... - i poleciała do swojego pokoju, a ja patrzyłam na te swoje Mikołaje - jak elfy? jakie elfy? Toż to dzieło nad dzieła. Czasami człowiek musi być sam z siebie dumy.

wtorek, 1 grudnia 2015

w oczekiwaniu na Mikołaja


Wczoraj wieczorem Młoda napisała list do Mikołaja.


- Młoda, co chcesz od Mikołaja?
- Gówno!


Tak, gówno, gówno zabawkowe. To jest taka plastelina kreatywna. Bardzo kreatywna. Już widzę jak lepią bobki.

- Ja też chcę gówno - Starszy zbrechtany obejrzanym filmikiem, również zażyczył sobie taki prezent.

no to będzie kupa, kupa śmiechu.

A ma drugi dzień:

Młoda stanęła na środku kuchni, splotła ręce na piersi i tupiąc jedną nóżką rzekła:
- Mikołaj nie żyje.
- Co ty dziecko do mnie mówisz? Jak nie żyje?
- Ania mi powiedziała: prezenty kupują rodzice a Mikołaj nie żyje. I co powiesz?
- Ja nic nie wiem. Poważnie?
- Młoda - wtrącił się brat - Mikołaj był stary to jego kariera skończyła się śmiercią. Ale on ma pomocników i oni drą się: jesteśmy prawdziwymi Mikołajami. I dzieci to łykają.

Mój mózg wysiadł.






niedziela, 15 listopada 2015

spacerem

Czerwona szminka na usta. Trzaśnięcie drzwiami. Słuchawki w uszach, a w nich muza, która zagłuszała wycie wiatru, odgłosy umierającego miasta, wycia karetek. Lubię, gdy dźwięki mnie niosą. Nuty zagłuszają myśli. Odłączenie. Próbuję już tylko śpiewać wewnętrznie.
Znowu wyję.

Quo vadis?

Przed siebie. Do przodu. gdzieś. Donikąd.

wtorek, 10 listopada 2015

Xxxxxx 4

pierwsze części:
xxxxx-1.html
xxxxx-2.html
xxxxx-3.html






Gdzieś w tle było słychać wzrastający dźwięk bębnów. Szlag, zaczyna się przedstawienie. "Bo klapnięte uszko mam..", przepraszam, '"bo przedziurawioną szyję mam..." - zaśpiewało we mnie coś w środku. Rozpalono pochodnie, a tłum rozpoczął mruczenie swojej pieśni. Zaczyna być ciekawe, nie powiem. 






Rytuał rozpoczął się. Oto ich msza, a ja stałam się hostią. Wychodziłam z różnych opresji, lecz ta wydawała się zabójcza. W rezygnacji zamknęłam oczy, zaś mruczenie przybierając na sile zamieniło się w śpiew:

poniedziałek, 9 listopada 2015

Armagedon

Nie potrafię sobie miejsca znaleźć. Jest zimno. We mnie jest zimno. Wciąż czuję, ze jest zimno. Wymiotuję. Tracę równowagę. Strach okrywa mnie kocem. Zwijam się w embriona. Płaczę...Tak zimno, tak niedobrze.......

Zabrzmiało jak zapisek ze statku płynącego do Bombaju. Oto rozszalała się burza. Fale coraz bardziej dziksze, narwane kołyszą statkiem. Dookoła wali deszczem i piorunami. Jest ciemno, zimno i strasznie. Słychać głosy paniki. Załoga biega rozbudzona bardziej niż po tonie kawy. Szalejąca burza podnosi adrenalinę. Krzyki gubią się w nawałnicy. Ktoś biegnie korytarzem krzycząc:
-  Umrzemy!!!,
ktoś woła:
- Nie wychodzić z kajut!!! Spokojnie!!!! Nie wychodzić!!!!
Odgłos trzaskających drzwi gubił się pośród wyjącego wiatru. Wszystko gubiło się przy tak upiornej kołysance.

niedziela, 8 listopada 2015

Xxxxx 3



cz. 1       http://arte1973.blogspot.com/2015/10/xxxxx-1.html

cz. 2    http://arte1973.blogspot.com/2015/10/xxxxx-2.html




Tłum ucichł. Zdumiona otworzyłam oczy.Przede mną stała kobieta. Wyróżniał ją strój i wysoko niesiona głowa. Kapłanka. Znałam ją. Ogarnęło mnie przerażenie, a dreszcz ściął skórę...
-  Witaj buntowniczko! - mówiąc to jednym sprytnym,  cięciem pozbawiła mnie ubrania. Szlag!, a myślałam, ze gorzej być nie może...Jej wzrok wbił się we mnie.....Kali? wytnie mi serce na żywca?...Tyle razy przecież chciała dopaść mnie. 

Tak zimno ...

Tej nocy było mi strasznie zimno. Telepało mną, jakbym jechała pociągiem po krzywych torach, a w przedziale jak i w całym wagonie, były pootwierane okna i to przy minus dwudziestu stopniach. Opatuliłam się kołdrą, wepchałam nos w maskotki pozostawione przez córkę:
- Byś nie czuła się samotna mamo, wiesz, kiedy nas nie będzie....,
i tak oto pan krokodyl, pan prosiaczek i pan żółwik oraz krówka Matylda próbowały mnie ogrzać, usypiać, ale bezskutecznie. Zimno ... wciąż zimno. Przenikliwie, cholernie zimno.Czemu jest mi tak zimno???!!!
Nie, no tak to nie da się ani spać ani żyć. Wstałam, wzięłam łopatę i zakopałam część marzeń. Tych co najbardziej mnie mroziły. Właściwie powinnam je wrzucić do pieca, buchnęłoby ogniem, ale kopanie też mnie rozgrzało.
I tak oto moja dusza staje coraz większym cmentarzyskiem. I zapewne tak oto  rodzi się rozczarowanie, rozgoryczenie - piękny nawóz na starość. Hm.......
Nie, nie, nie to nie droga dla mnie. Wzięłam kartkę i rozrysowałam plan na życie od nowa. Oto co wyszło :





nic nie wyszło 




Unoszę się na fali swojego gniewu. Niezrozumienia. strachu. bólu. Nadziei..... 

piątek, 6 listopada 2015

a tak żartem ..








Jakaś era skończyła się. Nie chodzi o ślubowanie Młodej jako uczennicy, ale o to, że podała mi ręcznik, kiedy wychodząc spod prysznica zorientowałam się, że nie wzięłam czystego z półki. I nie o to chodzi, ze widziała mnie na golasa, ale o to, ze to zrobiła. Ta młoda istota otworzyła szafę, stanęła na palcach, sięgnęła po ręcznik, zamknęła szafę i podała mi go.

niedziela, 1 listopada 2015

Hell, oł, czy tu nie ma win ?:)

Heel, oł czy tu nie ma win?



Czasy zmieniają się. Dzieciaki poczuły, że będzie fajne, bo fajnie jest przebrać się i zaszaleć. 
Bo niech żyje życie i radość trwa. Czyż tego nie uczy nas śmierć? By cenić każdą chwilę? I własne towarzystwo. I tego,  że żyjąc, możemy czynić dobro? Tworzyć własne, niepowtarzalne chwile.

Młoda, była cała zrozpaczona, ze nie mogła iść z chłopakami.
- Kobieto, ale to chłopaków wyprawa ....
- Ale ja chcę...
- Za rok zrobisz własną drużynę, babiniec, i już ....teraz jesteś za mała...
- To ty chodź ze mną albo tata....
- OOOOo co to to nie, to zabawa dla was, nie dla nas. My jutro będziemy mieli własną imprezę...

Znicze, krzyże, rewia mody i udawane sympatie rodzinne przy grobach - folwark...

czwartek, 29 października 2015

dzieciakofo










Mloda i szkoła. 
Jak tylko odbieram ją z zajęć to zaczyna płakać. 
Płacze, bo ma zadania, bo musi czytać, bo....bo...bo ....bo ....bo tak rosną boginie? 
Nie chcę nic, ale wy róbcie?
Patrząc na nieporządek w pokoju pewnie tak jest i Młoda idzie w kieunku Olimpu.
Tyle, ze tam też jest kryzysowy stan.
Sorry, taki mamy klimat?
:)


wtorek, 27 października 2015

z Peru do Krakowa :)








 zdjęcia pochodzą z książki:

 Jacek Pałkiewicz - Amazonka źródla królowej rzek 

(polecam:) )





Oto ono,  naprzyrodzone bóstwo, Namlapa. Bóstwo które zostało uwiecznione na tumi - ceremonialnym nozyku używanym od tysiącleci w Andach. Nożyku, który został odkryty w 1936 roku i stał sie symbolem peruwiańskiej archeologii.

( :P W sumie wygląda jak odchudzony Budda... I jeszcze ta aureola......Są symbole do mieszania nam w głowach o jedności kultury wziętej z łapek przybyszów...:P )

poniedziałek, 26 października 2015

lotem .....


Czasami poranki są tak ciężkie, ze wydaje się, ze świat będąc w agonalnej anoreksji, zanika, ale ciężar porzucony przez niego, zalega na ciele nie pozwalając zwlec się z łóżka. Trupi kochanek.
Albo są takie poranki, jakby samo życie zakradłszy sie cicho zaszywało powieki siadając przy tym, tą swoją chudą, ale jakże cięzka dupą,  na klacie. Zniewolenie. Bez pocałunku, pieszczoty. Sadyzm, czysta forma sadyzmu. "Nie, nie patrz, bo wciaż jest to samo". Trywialne wytłumacznie niczym parawan dla zakrycia  niewyobrażalnych cierpień. Ochrona przed monotonią. odwiecznym pieprzonym deja vu. Monotonia dnia ....wstać, nakrzyczeć, zorganizować, odprowadzić, wrócić, skonać, wskrzesić, przyprowadzić, być, być, ganiać, być, położyć, skonać. Dzień po dniu mija ....jakoś tak chujowo. Ale żyć trzeba. Nie wiem, wciąż, nie wiem po co ........A jednak wiem, lecz ciągle umniejszam swoją wagę. Bulimia wiary. 
Oto kolejny paw mojej duszy. Zmagam się ze swoimi demonami. Na jesień poziom szlamu podnosi się wprostproporcjonalnie do zaniku słońca. Chmiel i winogrona wzrosły w promieniach. Sięgam po wino. Wino, by nie marniało, potrzebuje adoracji. Podnoszę lampkę, doceniam smak nie doceniając siebie. Ale winem nie jestem, marnieję. Zalegam w piwnicy swoich ułomności. A  potem wychodzę, ale za to z jakim ubawem. Wysączone promienie ogrzewają mnie. Choć tyle, a jednak dużo- wciąż trwam.




niedziela, 18 października 2015

z kroniki rodzinnej






Oto szczoteczki wiszące jak nietoperze, ale nie chcę pisać o nietoperzach lecz o Szpaku Fryderyku, bo wlaśnie na to przedstawienie wybraliśmy się z dziećmi do teatru.

koncert....nie życzeń















;;;;;;;;


Każda nuta wydzierała z mej duszy atomy. Rwała sobie na strzępy lepiąc z nich mozaikę. Emocjonalne grafiitii. Na ścianie kibla,


piątek, 16 października 2015

Xxxxx 2


Xxxx 1
http://arte1973.blogspot.com/2015/10/xxxxx-1.html


Xxxx 2


- Mamy! Mamy ją!!!! To jest ta, co spanikowała!!!- Słowa te, a może bardziej darcie ryja nad moim uchem, ocuciły mnie. Z trudem podniosłam obolałą głowę, jednak nic, poza jasnym światłem, nie widziałam. Czyżbym umarła? Czy to jest ten słynny tunel?....Chciałam się ruszyć, ale nie mogłam. Jestem trupem ! Tylko dlaczego myślę? Tylko dlaczego czuję? Czyżby ten smród, aż tak we mnie wniknął ? Stał się moim koścem?...Nagle poczułam piekący ból policzka z jednoczesnym odskoczeniem głowy w bok.  Uderzenie  wstrząsnęło mną. Dobrze, że mam ramię, bo inaczej łeb  poturlałaby się gdzieś.. Auć! Co jest?!.

środa, 14 października 2015

Xxxxx 1 :)


"Nie ma w mojej biednej głowie ani jednej oczywistości."
( Stachura)


"Wszystko co się dzieje w naszym życiu, 
dzieje się dla nas, a nie przeciwko nam." 
(wyczytane w necie)


Doświadczenie zresztą uczy nas tylko jednego, 

aby nie ufać doświadczeniu.” 
(Myśliwski)



                                                 cyt.  z ksiązki 
"Moje życie, albo cudze. Najpewniej jakieś wymyślone. Ulepione z lektur, niespełnień, starych filmów, niedokończonych wojen, zasłyszanych legend, niewyśnionych snów. 
Moje życie. Kotlet z białka i kosmicznego pyłu." 





Xxxxx 1


Uciekałam wąskimi ulicami pomiędzy drewnianymi zabudowaniami. Smród unosił się wszędzie, a buty ślizgały sie po błocie. Goniło mnie stado rozjuszonych wieśniaków. Widziałam ich jak wymachiwali grabiami, kosami, byli tacy pełni nienawiści i żądzy mordu. Coś przelatywało świszcząc koło moich uszu, rozbijało się, czasami nawet dostałam w plecy. Ból powodował, że spinałam się ponad swoje możliwości. Nie, nie poddam się tak łatwo. 

Dali and love



Dwie dusze żyją w piersi mej,
A jedna z drugą chce się rozstać
W nieposkromionej jedna chuci
Wniknie w zmysłową świata treść;
A druga padół ten porzuci,
By w górny ojców kraj się wznieść.
(Faust )





1925 Salvador Dali - Akt w wodzie





Gdyby Dali nie spotkał Gali mógłby przez całe swoje życie mazać łajnem po płótnach tworząc gównianą sztukę. Ale owa kobieta, w której zakochał się i to od pierwszego wejrzenia na jej plecy, rzekła mu: 
- Rzuć to!
 I zrobił to.
Od tej pory byli nierozłączni. 

wtorek, 13 października 2015

Jak wróżka z Sukiennic wróżyła Arte




Pesymista widzi ciemny tunel. 
Optymista widzi światełko w tunelu.
Realista widzi

światło pociągu.

A maszynista widzi trzech debili na torach.








"Za każdym razem, kiedy jakieś dziecko powie: „Nie wierzę we wróżki”, jedna wróżka umiera. " 
Wendy i Piotruś Pan







W krakowskich Sukiennicach można spotkać wróżkę. Podobno była modelką w Akademii Sztuk Pięknych i wołali na nią Dzidka. Niektórzy, złośliwie bądź też nie, śmieją się, że sam Dunikowski, tak, tak ten Xawery, latał za nią  po krakowskim Rynku. Kobieta, która obrosła w legendę wróży w tym miejscu od 30 lat. Wróży z różnym skutkiem, ale z czegoś trzeba żyć, prawda? Podobno jej babka, Rumunka, miała talent do czytania z kart, a ona, jaka sama przyznaje, dostała trochę talentu wróżbiarskiego, więc korzysta z daru. Rzekomo przewidziała wielkie bum w Nowym Yorku, podobno przewidziała wiele rzeczy. Mi nie przewidziała nic, ale mogłam się pośmiać. Oprócz jednej rzeczy...

czwartek, 8 października 2015

Pod skrzydłami

.


z internetu 



Bezsens.
Bezsenność
REM.
Narkolepsja.
Tanatos.
Eros.
Miłość.
Nienawiść
Popęd.
Popęd życia.
Popęd śmierci.
.
K u p aaaaaaaaaaa.......