czwartek, 29 października 2015

dzieciakofo










Mloda i szkoła. 
Jak tylko odbieram ją z zajęć to zaczyna płakać. 
Płacze, bo ma zadania, bo musi czytać, bo....bo...bo ....bo ....bo tak rosną boginie? 
Nie chcę nic, ale wy róbcie?
Patrząc na nieporządek w pokoju pewnie tak jest i Młoda idzie w kieunku Olimpu.
Tyle, ze tam też jest kryzysowy stan.
Sorry, taki mamy klimat?
:)


wtorek, 27 października 2015

z Peru do Krakowa :)








 zdjęcia pochodzą z książki:

 Jacek Pałkiewicz - Amazonka źródla królowej rzek 

(polecam:) )





Oto ono,  naprzyrodzone bóstwo, Namlapa. Bóstwo które zostało uwiecznione na tumi - ceremonialnym nozyku używanym od tysiącleci w Andach. Nożyku, który został odkryty w 1936 roku i stał sie symbolem peruwiańskiej archeologii.

( :P W sumie wygląda jak odchudzony Budda... I jeszcze ta aureola......Są symbole do mieszania nam w głowach o jedności kultury wziętej z łapek przybyszów...:P )

poniedziałek, 26 października 2015

lotem .....


Czasami poranki są tak ciężkie, ze wydaje się, ze świat będąc w agonalnej anoreksji, zanika, ale ciężar porzucony przez niego, zalega na ciele nie pozwalając zwlec się z łóżka. Trupi kochanek.
Albo są takie poranki, jakby samo życie zakradłszy sie cicho zaszywało powieki siadając przy tym, tą swoją chudą, ale jakże cięzka dupą,  na klacie. Zniewolenie. Bez pocałunku, pieszczoty. Sadyzm, czysta forma sadyzmu. "Nie, nie patrz, bo wciaż jest to samo". Trywialne wytłumacznie niczym parawan dla zakrycia  niewyobrażalnych cierpień. Ochrona przed monotonią. odwiecznym pieprzonym deja vu. Monotonia dnia ....wstać, nakrzyczeć, zorganizować, odprowadzić, wrócić, skonać, wskrzesić, przyprowadzić, być, być, ganiać, być, położyć, skonać. Dzień po dniu mija ....jakoś tak chujowo. Ale żyć trzeba. Nie wiem, wciąż, nie wiem po co ........A jednak wiem, lecz ciągle umniejszam swoją wagę. Bulimia wiary. 
Oto kolejny paw mojej duszy. Zmagam się ze swoimi demonami. Na jesień poziom szlamu podnosi się wprostproporcjonalnie do zaniku słońca. Chmiel i winogrona wzrosły w promieniach. Sięgam po wino. Wino, by nie marniało, potrzebuje adoracji. Podnoszę lampkę, doceniam smak nie doceniając siebie. Ale winem nie jestem, marnieję. Zalegam w piwnicy swoich ułomności. A  potem wychodzę, ale za to z jakim ubawem. Wysączone promienie ogrzewają mnie. Choć tyle, a jednak dużo- wciąż trwam.




niedziela, 18 października 2015

z kroniki rodzinnej






Oto szczoteczki wiszące jak nietoperze, ale nie chcę pisać o nietoperzach lecz o Szpaku Fryderyku, bo wlaśnie na to przedstawienie wybraliśmy się z dziećmi do teatru.

koncert....nie życzeń















;;;;;;;;


Każda nuta wydzierała z mej duszy atomy. Rwała sobie na strzępy lepiąc z nich mozaikę. Emocjonalne grafiitii. Na ścianie kibla,


piątek, 16 października 2015

Xxxxx 2


Xxxx 1
http://arte1973.blogspot.com/2015/10/xxxxx-1.html


Xxxx 2


- Mamy! Mamy ją!!!! To jest ta, co spanikowała!!!- Słowa te, a może bardziej darcie ryja nad moim uchem, ocuciły mnie. Z trudem podniosłam obolałą głowę, jednak nic, poza jasnym światłem, nie widziałam. Czyżbym umarła? Czy to jest ten słynny tunel?....Chciałam się ruszyć, ale nie mogłam. Jestem trupem ! Tylko dlaczego myślę? Tylko dlaczego czuję? Czyżby ten smród, aż tak we mnie wniknął ? Stał się moim koścem?...Nagle poczułam piekący ból policzka z jednoczesnym odskoczeniem głowy w bok.  Uderzenie  wstrząsnęło mną. Dobrze, że mam ramię, bo inaczej łeb  poturlałaby się gdzieś.. Auć! Co jest?!.

środa, 14 października 2015

Xxxxx 1 :)


"Nie ma w mojej biednej głowie ani jednej oczywistości."
( Stachura)


"Wszystko co się dzieje w naszym życiu, 
dzieje się dla nas, a nie przeciwko nam." 
(wyczytane w necie)


Doświadczenie zresztą uczy nas tylko jednego, 

aby nie ufać doświadczeniu.” 
(Myśliwski)



                                                 cyt.  z ksiązki 
"Moje życie, albo cudze. Najpewniej jakieś wymyślone. Ulepione z lektur, niespełnień, starych filmów, niedokończonych wojen, zasłyszanych legend, niewyśnionych snów. 
Moje życie. Kotlet z białka i kosmicznego pyłu." 





Xxxxx 1


Uciekałam wąskimi ulicami pomiędzy drewnianymi zabudowaniami. Smród unosił się wszędzie, a buty ślizgały sie po błocie. Goniło mnie stado rozjuszonych wieśniaków. Widziałam ich jak wymachiwali grabiami, kosami, byli tacy pełni nienawiści i żądzy mordu. Coś przelatywało świszcząc koło moich uszu, rozbijało się, czasami nawet dostałam w plecy. Ból powodował, że spinałam się ponad swoje możliwości. Nie, nie poddam się tak łatwo. 

Dali and love



Dwie dusze żyją w piersi mej,
A jedna z drugą chce się rozstać
W nieposkromionej jedna chuci
Wniknie w zmysłową świata treść;
A druga padół ten porzuci,
By w górny ojców kraj się wznieść.
(Faust )





1925 Salvador Dali - Akt w wodzie





Gdyby Dali nie spotkał Gali mógłby przez całe swoje życie mazać łajnem po płótnach tworząc gównianą sztukę. Ale owa kobieta, w której zakochał się i to od pierwszego wejrzenia na jej plecy, rzekła mu: 
- Rzuć to!
 I zrobił to.
Od tej pory byli nierozłączni. 

wtorek, 13 października 2015

Jak wróżka z Sukiennic wróżyła Arte




Pesymista widzi ciemny tunel. 
Optymista widzi światełko w tunelu.
Realista widzi

światło pociągu.

A maszynista widzi trzech debili na torach.








"Za każdym razem, kiedy jakieś dziecko powie: „Nie wierzę we wróżki”, jedna wróżka umiera. " 
Wendy i Piotruś Pan







W krakowskich Sukiennicach można spotkać wróżkę. Podobno była modelką w Akademii Sztuk Pięknych i wołali na nią Dzidka. Niektórzy, złośliwie bądź też nie, śmieją się, że sam Dunikowski, tak, tak ten Xawery, latał za nią  po krakowskim Rynku. Kobieta, która obrosła w legendę wróży w tym miejscu od 30 lat. Wróży z różnym skutkiem, ale z czegoś trzeba żyć, prawda? Podobno jej babka, Rumunka, miała talent do czytania z kart, a ona, jaka sama przyznaje, dostała trochę talentu wróżbiarskiego, więc korzysta z daru. Rzekomo przewidziała wielkie bum w Nowym Yorku, podobno przewidziała wiele rzeczy. Mi nie przewidziała nic, ale mogłam się pośmiać. Oprócz jednej rzeczy...

czwartek, 8 października 2015

Pod skrzydłami

.


z internetu 



Bezsens.
Bezsenność
REM.
Narkolepsja.
Tanatos.
Eros.
Miłość.
Nienawiść
Popęd.
Popęd życia.
Popęd śmierci.
.
K u p aaaaaaaaaaa.......


środa, 7 października 2015

gwiazdami pisane....


Jechaliśmy do dentysty. Znudzona spojrzałam w lusterko.
- Ej, może usta sobie zrobię, patrz takie....oooo,takie ...
- Prowadzę.....
-A ja robię seksi minę, weź, patrz - ponownie podniosłam wargę, powywijałam co się dało i z taką miną wpatruję sie w mężulka  - y bydę tak ciem csałofać... - zasepleniłam.
- Głupek! jakbym chciał glonojada to poszedłbym do rybnego.
- Chyba zoologicznego, to tak a propos inteligencji ...

niedziela, 4 października 2015

bo ja chcę...




Dramatyczna chwila .....


Pojechaliśmy na festyn. Festyn jak festyn, parę budek z dziwnymi rzeczami. Jedyną atrakcją, jak dla mnie, był napój we flakonie z palmą.
- Ale został jeden smak, bo inne skończyły się.
- Tak? a jaki został ?
- Limonkowy.
- To moze być. A jakie były?
- Wiśniowy i cytynowy.
- A to luz, mała strata. Najlepszy został, niech pani leje.
- Ale mogę podać tylko w kubku, bo palmy też sie skończyły.
- Nie, ja  chcę palmę!

foto :)


 :) Poranek w obiektywie - tereny po których biegam, które głaszcza moją duszą :)





czwartek, 1 października 2015

tygodniowy przegląd myśli :)

- A skąd się biorą dzieci?
Zerknęliśmy na siebie z Moonkiem w akcie paniki. Bo jak rozmawiać z sześciolatką o seksie? Jak wyważyć słowa na wiek? I to w aucie ...
- Młoda chodzi ci o to, skąd biorą się dzieci w brzuszku mamy czy ogólnie, wiesz tak metafizycznie, pytasz się skąd wziął się człowiek?
Zapadła cisza. AAAAA hahahaha, bezgłośnie rechoczę się do Moonka -zamurowało, zamurowało...
- Nie, skąd biorą sie dzieci w brzuszku. - Młoda to jednak nie strudzony zawodnik.
- Więc ...

poniedziałek, 21 września 2015

moment z dnia, a może dwa ...

Człowiek musi być drobiazgowy. Wszystko nazywać. Nawet w seksie został w końcu wykuty termin sapioseksualizm, a przecież od dawna mózg przeważał nad ciałem. Zresztą, trudno by wargowy botoks wygrał z potegą słów i wyobraźni, choć z zapachem, owszem mógłby przegrać. Instynkt zwierzęcy potrafi obudzić się, kiedy feromony tańczą na włoskach w nosie.  Ale czy obudzenie musi oznaczać cokolwiek? Przecież można stanąć i tylko zachwycać się, jak się zachwyca człowiek, kiedy jabłonie zakwitają. A kiedy one tak pachną i kwitną to o rżnięciu nie myśli się wcale to a wcale.

środa, 9 września 2015

.biegnę...



zapisałam w kalendarzu
nie zapomnij umrzeć
by pamiętać
bo zapominam
 żyjąc
pomiędzy
lukami
swej
pamięci
że jest czas  
i na to 
by umrzeć



poniedziałek, 7 września 2015

a tak o dupie, po prostu ...

No i stało się. Młoda poszła do szkoły. Pierwszego dnia mina foch wyrózniała ją sposród usmiechniętych twarzyczek. Dzieciaki ciekawie rozglądały się dookoła, a Młoda z pasją oglądała swoje buty. W klasie pogubiła się. Inne dzieciaki hura na ławki, a Młoda......poczekała na mnie. Nie chciała, jako jedyna, cukierków, którymi pani częstowała. Nie, bo nie. Aspołeczna. Po mamie. W dupie caly swiat.

- Na ósmą mam wstawać? nie wstanę, będę nie wyspana,..

sobota, 29 sierpnia 2015

drzewa.....

Pojechałam przed siebie. Słońce lekko przygrzewało. Wpadający  przez otwarte okno wiatr mierzwił mi włosy przynosząc świeżość o którą trudno było w tym rozgrzanym powietrzu.
Mijałam pola zmęczone suszą. Mijałam lasy, z których wiatr porywał suche liście. Tańczyły  przed maską auta niosąc na swych skrzydłach jesień, a miedzy nimi pląsały promienie słoneczne jakby tuląc je w swych ramionach. Oto ostatni pocałunek przed upadkiem.
Muza i radość rozpierały moje ja. Poczucie wolności unosiło mnie ponad wszystko. Przecież jeśli zechcę to nie zatrzyma mnie nikt. Nic nie zatrzyma mnie. Jeśli tylko zechcę ...tylko te krzyże mijane po drodze kazały zdejmować nogę z gazu. Nie liczyłam ich, ale było ich dużo, za dużo. Może kiedyś też tak skończę. Będę żelaznym wspomnieniem pośród zbóż. Niemą pamięcią o śmierci. Tu, tu, tu, tu można zginąć, bo przecież odejść można wszędzie. Nie ma dobrych miejsc na umieranie. Może jedynie ramiona ukochanej osoby, może ...Ale nie chciałabym ich naznaczać odciskiem smutku, zostawiać na rękach śmierć. Dłoń, ostatnie tchnienie życia, pierwsze tchnienie śmierci zmieszane z odciskami łyżki wpadającej do talerza z rosołem. Złączenie życia i śmierci w akcie konsumpcji na stole kuchennym czy też w barze mlecznym.
Ale dlaczego  nie być skoro można być? Po co być skoro można nie być?
Liście tańczyły, wiatr chłodził, słońce ogrzewało, a głośniki charczały....

piątek, 28 sierpnia 2015

w poszukiwaniu zgubionych dni ...

Rano wpadł syn do łóżka, mojego łóżka:
- Mamo, przeczytałem prawie cała książkę.
Oto bóstwo poranka - żywotne, gadatliwe , pełne energii. I całusne. Też cię kocham.
 - Super  - jęknąwszy spojrzałam na zegarek. Wpół do ósmej to nie pora na moje wstawanie. - Synu, daj spać, bądź człowiek ...
Znowu dostałam calusa i pobiegł. Jak stado koni normalnie. Tup, tup, tup...sen zatrzymałam mocno, tak mocno, by nie popękał jak lustro...  zasnęłam.
Do łózka wpadla Młoda:
- Mamo co dzisiaj mamy?
- Srodę,.
Zamyśliłam się.
-Środę? - hm....srodę? zastygłam -  Środę? Nie, dzisiaj jest czwartek.

Czwartek? A nie środa? I zamarłam. Co dzisiaj mamy?! Nie wiem...Sięgnęłam po telefon i nie wierzę, nie wierzę...