czwartek, 19 marca 2015

bunt

Było popołudnie. Siedziałam na balkonie. Nogi oparłam o balustradę. Wyciągnęłam się jak zebra zabita przez lwa. Słońce przygrzewało mój duży palec w dziurawej skarpetce. Zgięłam go parę razy: - " Witaj popierdolony świecie".  Uśmiechnęłam się lekko, ba! nawet przez moment poczułam się szczęśliwa (sztuka uskrzydla), ale to była chwila, ulotna chwila.

Hormony nasze produkują enzymy głodów nie do zaspokojenia, marzeń nie do zrealizowania, tęsknot nie do zagłuszenia
T. Konwicki

wtorek, 17 marca 2015

biegusiem

Biegłam. Biegłam w miejscu wpatrzona w obraz. To niewyobrażalne jakie rzeczy można zobaczyć w kanionie, który był przede mną. Widziałam śmieszne zwierzę, podobne do wielbłąda. To odkrycie mnie zdumiało, przecież tyle razy patrzyłam na to zdjęcie i widziałam tylko skały. Oderwałam wzrok i zerknęłam na zegarek. Jest źle - pomyślałam - skoro łapię oddech po pięciu minutach. Odbudowanie sprawności i mięśni będzie kosztowało mnie trochę pracy, ale w końcu co ja mam do roboty? Chyba to najlepsza opcja - ćwiczyć i marzyć. Nic więcej. I nic ponadto. Od nowa rzeźbić siebie. Nigdy na nic nie jest za późno. Wciąż biegnąc, ponownie spojrzałam na kanion. Tym razem ujrzałam twarz człowieka. Rysy były pełne zmęczenia, ostre, surowe, o! jest i nos, i tajemnicze spojrzenie...Człowiek. Sputnik. Każdy krąży po swojej orbicie. Myślami wróciłam do książki Murakamiego.

środa, 4 marca 2015

spacerkiem :P

Poszłam na spacer z Moonkiem po naszym mieście mało pięknym. Podoba mi się, ze wciąż trzyma mnie za rękę. Robi to pewnie dlatego, ze mam tendencję wpadania na różne rzeczy. Rozglądam się. Nie ma co, miasto niszczeje. Puste witryny straszą, a kolorowe reklamy zakrywają brzydotę zapuszczonych budynków. I tak patrzę na jedną z nich i patrzę:
- Kiełbasa klasztorna???? - zdziwiona przeczytałam to, co reklama głosiła.
Na co Mooniek odparował:
- A co mieli napisać? Ch..j  mnicha?

Uwielbiam tego faceta.








niedziela, 1 marca 2015

niedzielnie



Mój ojciec mówił, że życie jest księgą, którą człowiek pisze.

Sięgam po księgę ojca.
3 strony dzieciństwa, 6 stron wojny, potem już tylko 989 stron pracy.
W przypisach dwie strony miłości i niecała strona seksu.
A potem dużo pustych kartek.
Nie chcę tak.

Piotr Adamczyk





Zastanowiłabym się nad tym co robię, tudzież nad tym czego nie robię, a mogłabym zrobić, tyle, że jakoś chuj mnie to obchodzi. Poległam na codzienności. Nudzie dnia powszechnego. Zakopałam się w garnkach i praniu czasami maczając swój mózg w książce. A czasami wręcz nie wychodząc ze słowa pisanego. Ale co mnie to wszystko obchodzi?
Lepiej zaprzestać się karmić złudzeniami, ze można inaczej. Jak?

poniedziałek, 23 lutego 2015

wyrok po polsku

Weszłam do swojej sypialni a syn odkrywając kołdrę rzekł:
- WŁAŹ!
Zamurowało mnie, Lekko podniosła mi się prawa strona wargi. Z zaskoczenia i ze śmiechu.
- Słuchaj no ty,Ferdek Kiepski, nie przesadzasz? Właź?!
- Obraziłaś się - syn dostał ataku śmiechu, - nie wiedziałem że taka delikatna jesteś.
Opadłam.
Kabaret. To wróżę synowi.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Dialogi rodzinne :)




Muzyka do kolacji :)
a Mi rzekłaby: - no no, house of ynteligencja :P:)

- Mooniek, a co to leci?
- Nie wiesz? - oburzenie w jego glosie było lekko wkurwiające.
-Wiem, ale ty powiedz.
- To powiedz.
- MÓW!
- Handel, kobieto, Handel, jak mogłaś nie wiedzieć?
\- Wiedziałam, ale wolałam upewnić się, bo jak nie trafiłabym to byłbyś gadem złośliwym.
Dzizas, wiedziałam. Jego nie mieszam z innymi. wyjątkowo.

niedziela, 15 lutego 2015

rozmyślania niedzielne :)



"Jakiekolwiek byłoby źródło mej głupoty, jeszcze się nie wyczerpało."
Kurt Vonnegut




Nie wiem dlaczego tak ciężko mi wstać i pójść pod prysznic. Godzina dwunasta, a ja wciąż tkwię w piżamie. Jakby jej zapach, ciepło wciąż trzymało w inkubatorze snu. Nie ma dnia, są marzenia senne. Zawiśniecie na pograniczu. Rozkładu własnego. Za oknem, w pierwszych promieniach słonecznych,  czai się wiosna, ale nie kusi mnie, by wyjść. Nie chce mi się nic. Tonę sama w sobie. Lubię pływać we własnych urojeniach. I w piżamie. Niestety czas nie chce zatrzymać się.
Na nic zdają się różne sztuczki, ani te misterne, ani te prostackie. Jestem tu, w kuchni swojej. W świecie, którego nie rozumie. Wyobcowanie rośnie.

piątek, 13 lutego 2015

o drzewie i życiu

"A czasem tak chciałbym do kogoś mówić naprawdę – jak małe dziecko. A przecież, kiedy mam mówić, zmieniam wszystko w żart, i nic nie mówię. Słów mi brakuje – tylko ciągła niepewność, żeby się nie obnażyć zanadto, żeby nie zdradzić, co się myśli naprawdę."
- Rafal Wojaczek




Nagle uświadomiłam sobie, że latami milczałam. Nagle uświadomiłam sobie, ze to dobre było. Żyć bez analizy siebie i otoczenia. Brać co jest i albo cieszyć się tym albo płakać. Płacz nie jest zły. Wypłukuje emocje, można dalej żyć, bez sił na walkę. 
Byłam niczym niedźwiedź ospały w gawrze. Może podniosłam powiekę, może nawet coś zobaczyłam, ale łatwiej było zamknąć oko i spać dalej.

środa, 4 lutego 2015

geny

Wpadałam do teściowej na kawę. Zamieniłam się w jej trenera osobistego, bo musiała się ruszyć. Ciężko jej było, ale trudno, trochę sportu być musi. W końcu gościem jestem - niech kawę robi, a co. W międzyczasie przyszła jej koleżanka.
- A to moja synowa ....
- Synowa - oburzyłam się  - jaka synowa? witam, jestem pracownikiem MOPS-u na wywiadzie, bo pani Alicja nie ma pieniędzy na opał i życie ...

piątek, 30 stycznia 2015

zalanko

Była druga w nocy. Wstałam i poszłam do kuchni. Jedząc trzy śledzie, które popijałam herbatą, pomyślałam że świat jest dziwny. Herbaty też nie piję. I nigdy nie jem w nocy. Ale podobno ludzie jedzą, kiedy w niesmak są im inne rzeczy.

środa, 28 stycznia 2015

rozwałka


- Kształcie się - padły słowa z bajki na co Młoda, zdziwiona, krzyknęła:
- CO?! Mamy kroić się? 
- Dlaczego kroić ?- teraz to i mnie zdziwienie dopadło.
- Kształcić się znaczy się uczyć, no Młoda, uczyć się nie kroić w kształty.
- Hahahaha- ryknęłam śmiechem. W końcu załapałam tok myślenia Młodej.


piątek, 23 stycznia 2015

szach-mat

- A kaszleć mogę? -  zapytała się córka, którą poprosiłam o wyłączenie fonii, bo Gaduła nie dawała mi przeczytać nawet jeden strony książki bez oderwania się od lektury.
- Nie!
- Ale ja jestem chora ...
- No to bądź zdrowa.
- Aha, no tak, dobrze.


środa, 21 stycznia 2015

Takie jest życie

- Co zjecie na kolację?
Młoda spojrzała na mnie i łobuzersko uśmiechając się powiedziała:
- Przecież to ty z tatą rządzicie w domu.
No proszę, pomyślałaby kto. Owszem, może i mamy władzę, ale nie nad ich talerzami. Jak zaprą się wszystkim tym, czym mogą to nie ruszą niczego na co ochoty nie mają.
Nieraz mnie trafiło i groziłam trzydniową głodówką, ale tylko  ich to ucieszyło.
Ech....

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Dzień Cudaśny

Zadzwoniła ciocia. 
- Słuchaj tam poszukują do pracy. Masz namiary i składaj dokumenty.
- A myślisz, że mi się chce?
- Pisz, a potem sobie myśl.
 - Dzięki. Przemyślę.
Myślałam pięć minut. Zadzwoniłam do matki.

można zejść ...


Odwiozłam Młodą do przedszkola. Chciałam zaparkować lekko na chodniku, jeden skręt za mocny, - BACH! autem staranowałam lampę: FUCK!. Poszła osłona od migacza i zderzak. Jak można tak zrobić? Można.....sama siebie osłabiłam. 



wtorek, 13 stycznia 2015

ujęcia ....


Obrazki rodzinne w ujęciach:)



Mooniek otworzył czekoladę, która stała się niczym padlina dla sępów. Zleciała się gromada.
- Ale słodka ...
- Jak zaraza - odpowiedziała córa.


- Kto cię kąpie? - zapyta Mooniek córki.
- Ty - odpowiedziała Młoda- wiadomo, że ty, przecież mama zmywa w kuchni.


poniedziałek, 12 stycznia 2015

łan dej :)



 - Nie będę czytał książek! -syn stanowczym głosem oznajmił mi swoje nowe postanowienie.
- Dlaczego???
- Bo jak czytam to chce mi się sikać.
Trochę zrolowało mi twarz ze zdumienia.  Hm....Konkluzja jedna mogła mi się wyrwać:
- Synu, to znaczy, ze  musisz czytać, bo jesteś posikany ze szczęścia.

niedziela, 11 stycznia 2015

:)

Jest godzina czternasta. Co zrobiłam? Przeleciałam męża w kuchni, ugotowałam spaghetti i wciąż siedzę w piżamie  czytając "Intymnie" przy kawie.

Izdebski, współautor tej książki, był moim wykładowcą. Uwarunkowania społeczne i kulturalne zachowań seksualnych zdałam na  plus cztery. Kiedyś miałam szare komórki, nie to co teraz....

Ale nad wylanym mlekiem płakać nie będę. Wzniosę wieczorem toast. Jest jak jest i pewnie lepiej nie będzie.

Seksualność człowieka zamknięta w dopaminie Miłość jak narkotyk. Nie mogę przestać....i czytać też nie.

piątek, 9 stycznia 2015