sobota, 12 kwietnia 2014

bałagan








Jak i u dzieciaków w pokoju,
tak i w mojej głowie.



Nie mam sił. Nie przeskoczyłam progu łazienki. Upadłam ciągnąc ciężar upadku na zdrową nogę.
Ale sztuką jest wstać, a nie płakać, prawda? 

:))))






------------------------------------


- Jak nie zejdziesz z tej huśtawki to pójdę po starszego chłopaka i ci wpierdzieli !!!!
- Jak pójdziesz po kogoś to ja polecę bo mamę i wam wszystkim wpierdzieli swoimi kulami - odparł syn chłopakowi.
I co?
Chłopak odpuścił, zostawił syna w spokoju:))))) Ha! Kurde znowu rządzę na podwórku!!! Jak dawniej! Ha, ha, ha

+++++


- Widzisz synek, ty stłukłeś talerz, a ja się zraniłam, hahaha, kurde, patrz jak krew mi leci.
- A bo ty to nie możesz istnieć bez ran - skwitował Starszy.

Natomiast Młoda zdała relację babci, która przyszła ich pilnować, przestrzegając ją, że teraz do kuchni w tylko kapciach wchodzić wolno.







--------------------------------------------------------------------------------




Ale życie ma wiele wymiarów
i przestrzeni
 i wszechświatów.
Nie jestem mamuśka co zapie..ala la la la z siatami.
Przykro mi dzieciaki :)






– Tak więc zostaliście bez pociechy duchowej?

– Jest wódka.


















Kurde, a ja nie mogę
i dusza płonie
płonie,
płonie jak stodoła



:DDDDDDDDDDDDDDD










Trzeba mieć odwagę by żyć, być, czuć
i szaleć
i kochać :))))))))




------------------------------------------------------







chłonięcie ochłonięcia 
co rozpala mocą swą
i trzeba moknąc tak
by nie ześwirować
i te krople co ukojeniem swym 
pieszczą ciało
stoję tak
w kabinie
wpatrzona gdzieś
 na przestrzał
i moknę
a myśli dryfują 
gdzieś
muzyka pieści zmysły me
wiem, kochanie
jeszcze musimy poczekać
i wtedy ja będę tą kroplą co 
przemierza nasz wszechświat






piątek, 11 kwietnia 2014

zabawy podwórkowe


Rano syn wleciał mi do łózka
- Cześć mamo, co dzisiaj jest?
- Cześć kochanie, piątek, a co?
- Myślałem, że sobota - i zaczyna chichrać, a ja już wiem co chce powiedzieć.
- W sobotę nawet nie waż budzić mnie tak wcześnie, bo będziesz miał po tablecie, rozumiesz?
- Hahahaha, nie chce tableta, chce byś mnie dręczyła i się wściekała hahahahah....
No i było odgryzienie pięty.
A kiedyś odgryzę ci kiedyś wszystko, normalnie. Co to znaczy wściekanie się? Czuję się głodna lwica.
Tak poza tym syn zapowiedział, że zrezygnuje z karate jak zdobędzie czarny pas, chce być najlepszy w klasie, a poza tym chwalenie się wszystkim jest złe.
Tylko potakiwałam, bo co miałam powiedzieć. Uśmiechnęłam się tylko.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Mistrz słowa :)




Poranne show -czas zacząć. Ja skacząca na jednej nodze, bo jest to szybszy środek trnsportu niż chodzenie o kulach, pędzę między pokojami zbierając dzieciaki, kompletując ich ubranie, puszczając muzę.
Minęło prawie  dwa miesiące od zabiegu. Dwa miesiące tak skaczę na jednej nodze- hop, hop.
Dzieciaki jedzą śniadanie. Młoda jak zwykle się guzdrze. Mleko z  łyżki wylewa się na nią, na podłogę. Lepiej wyjść niż zabić.
- Młoda, kończ już to zanim mnie trafi, choć się ubierać.
Wyskoczyłam do pokoju dzieci. Prosto na plastikowego dinozaura czającego się w dywanie.
- KUUURWA! KURWAAA! JA NIE MOGĘ!
Dzieciaki momentalnie stanęły w progu pokoju patrząc na oszalałą matkę co ryczy jak ranne zwierzę. Nie, no zwierzę jest bardziej kulturalne. Jak potwór.
- Przepraszam, wpadłam na waszą zabawkę, ten bałagan mnie zabije normalnie!
- No to możesz klnąc - odezwał się synek.
- Nie, nie mogę klnąc, bo to brzydko -ale szeptem i tak wyrwało mi się -kurwa, moja noga...
Siadłam na łóżku by wymasować stopę. Jeszcze tego brakuje bym straciła drugą nogę. I wtedy co? Dupna sprawa, po prostu.

środa, 9 kwietnia 2014

Proza życia w kadrach

Matka czytała synowi o potworach.
-Cerber -pilnował świata zmarłych
- Ale był odważny! - wykrzyknął synek.

- Chimera to.... -czytała dalej matka, gdy syn zaczął rżeć
- Ty zachowujesz się chimerycznie! Ty, chimero!
- No zabawne ....doprawdy synu:
- Ahahahahahahahahahahaha jesteś chimerą

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Hop


Lubię sobie poczytać horoskopy. Są lepsze od dowcipów.

Tarot?

No proszę, wyskoczył MAG

W Twoim życiu zaczyna się coś nowego. Jeśli tak nie jest, to zbliża się odpowiednia chwila na rozpoczęcie nowego projektu lub związku. Mag pomaga Ci odnaleźć Twoją młodość i spontaniczność, dlatego wszystko, co robisz przyniesie Ci mnóstwo satysfakcji i pasji, bez cienia zmęczenia. Nie przegap swojej szansy, żyj odważniej i nie oglądaj się za siebie!

No dobra. Pasi.

z podwórka



Syn bawi się z kolegą na podwórku. Młoda huśta się na huśtawce. Popołudnie w słońcu na ławeczce.
Przyszedł chłopak, który chciał się z nimi bawić.
- Nie będę się z tobą bawić, bo nie jesteś moim najlepszym kumplem. Starszy to mój najlepszy kolega.
Chłopak nie poddawał się, ale kolega syna wciąż uparcie mówił: - nie.
W końcu determinacja zamieniała się w lekką agresję i chłopak machając rękoma chciał bić kolegę Starszego.
- No przestań, zostaw mnie - krzyknął kolega
- Zostaw go, słyszysz co ci powiedział, zostaw go - krzyknął syn podbiegając do nich- nie wolno bić. Zostaw go.
- Słyszysz zostaw mnie, uważaj to mój najlepszy przyjaciel i ma niebieski pas z karate.

niedziela, 6 kwietnia 2014

sms




Tradycyjnie telefon rozładował mi się, więc po północy postanowiłam go jednak naładować. A nuż widelec, jakiś sms na mnie czeka.
I faktycznie -pi pi.
- Włącz polsat
Po północy?!
Włączyłam.
Ona i on jada autem. Niby rozmawiają, a czuć jak atmosfera gęstnieje. Ona bierze lód wodząc nim po swoich wargach, Potem schodzi nim w dół...
Ale jak złapała się za waginę tak ja złapałam się za tela.
SMS- Czrmu mam ogladać erotyka? -
SMS - O czym ty piszesz dziecko? - odpisała miło mamusia.
SMS - Pisałaś włącz polsat to włączyłam.
SMS Ale parę godzin temu, ty cipko, dobranoc.

No cóż telewizor wyłączyłam, a historię dokończyłam z mężusiem.

Dziękuję mamusiu.

:DDDD












sobota, 5 kwietnia 2014

rozmówki rodzinne






Starszy wrócił ze szkoły i już w progu rozdarł się :
- Kto jest łosiem?, łosiem jest mama bez kilograma!!! hahahaha...
- Dzień dobry kochanie ....


***

czwartek, 3 kwietnia 2014

ewolucja



Nie jestem normalna, ale co to jest normalność? Noszenie tych samych  ubranek skrojonych wg szablonu zasad narzuconych przez społeczeństwo?
Trochę uwierają to tu i tam.
Dostajesz skarb, życie, a inni spojrzeniem swym lub słowem próbują wyznaczać ci ścieżki. Niczym szlifierzy diamentów, tyle, że zamiast cuda wychodzą same rysy.
Wystarczy, że czas rzeźbi w twarzy mej, a dusza niech zostanie w stanie dziewiczym.

środa, 2 kwietnia 2014

Jak skradziono mi "Żółtą tabletkę".

WSTĘP

Jak zauważył Van Furio w dzisiejszych czasach głupota ludzka jest windą do sławy, a nie pisze się o rzeczach dobrych bądź ważnych, jak na przykład wydanie książki Kury,  O tym cisza.

Ale nie było ciszy na blogach, gdzie Anki książka  spotkała się z ciepłym przyjęciem blogerek. Pisały o niej Calm Donw i Ula Brzydula.



Pisze teraz i ja, bo książkę mam. A nie piszę o rzeczach, o których pojęciach nie mam. A że teraz mam pojęcie, więc napiszę o książce.

Anna Sakowicz znana jest w przestrzeni blogerskiej jako Kura Pazurem.  Prowadzi blog, gdzie czaruje słowem. Więc jako jej czytelnik wiem, że Anka ma i talent i poczucie humoru. Nie napisze, że bywa boska, bo do dupy wchodzić nie będę. Ale powiem, po cichu, ze jestem fanką. Ale ciiiiiiiiiiii......, proszę.

Jak tylko wyszłam ze szpitala i zobaczyłam, że książkę można kupić, to w te pędy rzuciłam się do Anki. Biedna nie dość, że musiała zapakować książki to jeszcze autografy napisać. I dla mnie dedyk. No nie ma łatwo, nie ma ...Autorko, dzięki.:)




JAK SKRADZIONO MI "ŻÓŁTĄ TABLETKĘ"


Jest wtorek. Znowu mam moc. Mocarnie zaciągam małżona do sypialni. Mój wiek wymaga większej ilości sportu i doświadczeń.
Zaczyna być dobrze....rozpływam się w sferze odlotu.....
Pik, pik, pik, domofon!!!
Cholera!
Wskoczyłam pod kołdrę, bo w końcu chora jestem. Małżon szybko zaczął się ubierać.  Ma tylko pięć sekund zanim syn otworzy drzwi. Wpadł Starszy.
- Chcę pić!
- Pij i uciekaj! I masz tu dwa zeta i nie lataj tam i z powrotem ok?
- No dobra.

Syn wypadł, a mężunio znowu wpadł. Odlot....
Dzyń dzyń dzyń puk puk puk!!!
Ktoś dobija się do drzwi.
- Olej - szepczę.
A tam ktoś, pod drugiej stronie drzwi wciąż natarczywie: dzyń dzyń dzyń puk puk puk.
- Cholera- jęknął małzon i wskoczywszy w spodnie poszedł otworzyć drzwi.

-I? - zapytałam się dociekliwie męża o to kto był.
- To do ciebie. Chyba książki.
- AAAA!!!! Super!

Mężulo chciał dokończyć rozmowę, ale miałam to w nosie. Bezstresowo wolałam sięgnąć po " Żółtą tabletkę".

Jedno opowiadanie i śmiech. Taki o : HAHAHAHA!

- Ty to jesteś popieprzona. Albo cieszysz batona do ekranu, albo do książki.
- To masz przeczytaj.


Mężulo przeczytał pierwsze opowiadanie.

-  Hahahaha, no zabawne. Spoko pisze. 


Niestety godziny pognały, więc książka została odłożona na bok. Musiałam pojechać, by w kwiaciarni odebrać wezwanie do sądu. Odebrać Młodą z przedszkola. Potem była karuzela z dziećmi i plac zabaw. Wieczorem film i dokończenie ćwiczeń sportowych...

Rano mąż wyjechał do pracy, dzieci zostały odstawione do placówek. Mój czas, moja wolność, czas by sięgnąć po książkę, w ciszy rozkoszować się słowem.

I co?

Książki nie ma. Książki nie ma! Szukam, latam, przeglądam półki. Nie ma, nie ma, NIE MA!

-Wziąłeś mi książkę, moją książkę wziąłeś? - drę się do tela.
- Nooo, jest fajna, to sobie poczytam,  a ty i tak siedzisz przy kompie - odparł mężulo spokojnie.
- Jak mogłeś?! - burknęłam obrażonym tonem i rozłączyłam się.

I tak oto nałóg pozbawił mnie lektury. Przeczytam książkę w sobotę. Za to męża pochłonęło.
A mężulo lubi dobre poczucie humoru i dobre książki.

Więc polecam w ciemno "Zółta tabletkę" Anny Sakowicz. Wystarczyło mi jedno opowiadanie, by wiedzieć, że warto po tą książkę sięgnąć. By wiedzieć, że to nazwisko zagości na moich półkach z książkami.