Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 kwietnia 2013

Twórczość

------------------------------------------------

to co się zachowało ......





i stworzymy obraz naszych dzieci
zapominając o własnej, wczorajszej tożsamości
i będziemy tacy sami
będziemy krzyczeli
będziemy biegali i zakazywali
będziemy ślepi, głusi dla nich                          1990    (17 lat)






stoisz przy oknie
za nim inny świat
w oknie odbija się twarz
zniszczona bielą ścian

odwracasz się
twarz znika
świat zostaje

szyba brudna
brudny świat
brudna twarz
i krzyk białych ścian                                       1992




szukam w ciemnościach
mej drugiej połowy
widzę różne światełka
i promyk płowy
podchodzę bliżej
wyciągam ręce
i tańczę
dopóki serce mnie niesie
a gdy oczy się  otworzą
chowam ręce do kieszeni
krótki dramat
i idę przed siebie
znowu
                                                          1992





chciałabym wrócić do domu
lecz nie wiem gdzie on jest

chciałabym odwiedzić przyjaciół
lecz nie znam ich

chciałabym wreszcie odpocząć
lecz nie ma spokojnych miejsc                                     1992




naiwność
moje imię
wyrzeźbione
przez palce
czuć brud
to będzie
wyryte
istnieć
wszędzie na zawsze                                                         1993







krzyk duszy
rozdzierający niebiosa
ten ból
żyje we mnie

czasami zasnę
czasami zapomnę
inni tacy jak ja
czasami skaczą z okna                                                 1993





słowa rzucane na zapełnienie ciszy, odbijają się niezdrowym echem                                  1993




każdy gnębi aniołów
wzywając ich

a oni biegają
pomyleńcy

zarażeni przez Boga
wiarą
w człowieka                                                  1995









niektórzy zbroją się w zbroję
próbując stawić się
przeciw życiu
i tkwią w tym żelastwie
bez ruchu
a smród życia zabiera im oddech                             1995







jego uśmiech
zagościł na mych ustach
jego serce
zaczęło bić w mym wnętrzu
jego słowa
były treścią mych zdań
jego myśli mówiły mi dobranoc
jego ręce
rzeźbiły moje ciało
jego oczy
patrzył spod moich powiek
a kiedy palił ja wydmuchiwałam dym                            1996





zmęczona poszukiwaniem
zmęczona uciekaniem
odpoczywam
czasami
w ramionach
przydrożnych kochanków
tworzymy iluzję
opartą na przeznaczeniu
karmiąc się
słowami pełnymi złudzeń
prawda fatamorgana strachu
wreszcie ukojenie
zamienia się
w moja silę
odchodzę
w swoją stronę                                                            1996


gdybym mogła choć na moment
zadusić w sobie
głos tułacza
zabić tęsknotę
za wieczną wędrówką

gdybym mogła choć na moment
złapać wiatr
by przestał mną targać
może miałabym czas
dla siebie
dla ludzi
na życie
może znalazłbym miejsce
gdzie mogłabym wracać
być
bez obaw
na zawsze                                                           1996





czarne myśli zamieniają się w silę
co stanie się siła dla rąk
a ręce usłużne
ukręcą stryczek
na którym powieszą to
co do nich przyrosło                                                        1996



kubek herbaty
tyle ciepła dał mi świat
grzeję ręce
przez picę minut
wyciągam
kostkę cukru
z kieszeni
znowu mieszam
coś
w moim życiu                                                                     1997




wystarczy chcieć aby zaistnieć
wystarczy istnieć aby się odechciało                                        1997





moje życie
zlało się
w jeden dzień
już zmierzch
zabiera
mój cień
ostatni gest
nieśmiały tekst
zmrok
noc
moja pustka                                              1997


z rozdartą duszą
na noszach
zwiedziłam świat
w poszukiwaniu tego
kto by ją zszył
zacerował
niecierpiące zwłoki
bo uśpione
moje instynkty
zawiodły mnie
pod mury
gdzie szaleni ludzie
poczęli
rzucać
kamienie
we mnie
ktoś umarł
dusza zamilkła
w stygnącym ciele                                                 1998------------------------------------------------

to co się zachowało ......





i stworzymy obraz naszych dzieci
zapominając o własnej, wczorajszej tożsamości
i będziemy tacy sami
będziemy krzyczeli
będziemy biegali i zakazywali
będziemy ślepi, głusi dla nich                          1990    (17 lat)






stoisz przy oknie
za nim inny świat
w oknie odbija się twarz
zniszczona bielą ścian

odwracasz się
twarz znika
świat zostaje

szyba brudna
brudny świat
brudna twarz
i krzyk białych ścian                                       1992




szukam w ciemnościach
mej drugiej połowy
widzę różne światełka
i promyk płowy
podchodzę bliżej
wyciągam ręce
i tańczę
dopóki serce mnie niesie
a gdy oczy się  otworzą
chowam ręce do kieszeni
krótki dramat
i idę przed siebie
znowu
                                                          1992





chciałabym wrócić do domu
lecz nie wiem gdzie on jest

chciałabym odwiedzić przyjaciół
lecz nie znam ich

chciałabym wreszcie odpocząć
lecz nie ma spokojnych miejsc                                     1992




naiwność
moje imię
wyrzeźbione
przez palce
czuć brud
to będzie
wyryte
istnieć
wszędzie na zawsze                                                         1993







krzyk duszy
rozdzierający niebiosa
ten ból
żyje we mnie

czasami zasnę
czasami zapomnę
inni tacy jak ja
czasami skaczą z okna                                                 1993





słowa rzucane na zapełnienie ciszy, odbijają się niezdrowym echem                                  1993




każdy gnębi aniołów
wzywając ich

a oni biegają
pomyleńcy

zarażeni przez Boga
wiarą
w człowieka                                                  1995









niektórzy zbroją się w zbroję
próbując stawić się
przeciw życiu
i tkwią w tym żelastwie
bez ruchu
a smród życia zabiera im oddech                             1995







jego uśmiech
zagościł na mych ustach
jego serce
zaczęło bić w mym wnętrzu
jego słowa
były treścią mych zdań
jego myśli mówiły mi dobranoc
jego ręce
rzeźbiły moje ciało
jego oczy
patrzył spod moich powiek
a kiedy palił ja wydmuchiwałam dym                            1996





zmęczona poszukiwaniem
zmęczona uciekaniem
odpoczywam
czasami
w ramionach
przydrożnych kochanków
tworzymy iluzję
opartą na przeznaczeniu
karmiąc się
słowami pełnymi złudzeń
prawda fatamorgana strachu
wreszcie ukojenie
zamienia się
w moja silę
odchodzę
w swoją stronę                                                            1996


gdybym mogła choć na moment
zadusić w sobie
głos tułacza
zabić tęsknotę
za wieczną wędrówką

gdybym mogła choć na moment
złapać wiatr
by przestał mną targać
może miałabym czas
dla siebie
dla ludzi
na życie
może znalazłbym miejsce
gdzie mogłabym wracać
być
bez obaw
na zawsze                                                           1996





czarne myśli zamieniają się w silę
co stanie się siła dla rąk
a ręce usłużne
ukręcą stryczek
na którym powieszą to
co do nich przyrosło                                                        1996



kubek herbaty
tyle ciepła dał mi świat
grzeję ręce
przez picę minut
wyciągam
kostkę cukru
z kieszeni
znowu mieszam
coś
w moim życiu                                                                     1997




wystarczy chcieć aby zaistnieć
wystarczy istnieć aby się odechciało                                        1997





moje życie
zlało się
w jeden dzień
już zmierzch
zabiera
mój cień
ostatni gest
nieśmiały tekst
zmrok
noc
moja pustka                                              1997


z rozdartą duszą
na noszach
zwiedziłam świat
w poszukiwaniu tego
kto by ją zszył
zacerował
niecierpiące zwłoki
bo uśpione
moje instynkty
zawiodły mnie
pod mury
gdzie szaleni ludzie
poczęli
rzucać
kamienie
we mnie
ktoś umarł
dusza zamilkła
w stygnącym ciele                                                 1998













TEKST, MÓJ, SPRZED NASTU LATY :DDDDDDDDDDDD

Urodziłam się w Polsce, więc jestem... Polką, która od zawsze i na wieki mieszkać będzie w swoim kraju. To uparte trwanie na tej polskiej ziemi bynajmniej nie wpływa z patriotyzmu, tylko z nieznajomości języków (znam wprawdzie i jedynie rosyjski, ale życie jeszcze aż tak mi nie obrzydło, aby wyemigrować za wschodnią granicę) jak i z faktu, że póki co jestem za mało wkurwiono-rozruszona, by postawiwszy wszystko na jedną szalę rzucić się pod buty Zachodu. Szkoda zresztą zachodu...

Od czasu, kiedy zaczęłam coś tam widzieć i pojmować, aż do dni dzisiejszych mój kraj przeszedł przez wiele dziwnych rzeczy i dziwnych rządów, ale jak do tej pory trwa szał wkurwiania społeczeństwa. Wciąż żyjemy w zoo, niezależnie od tego, która strona nami rządzi. Brak normalności, obok orła i barw czerwono-białych, stał się symbolem Polski. Czasami wydawało mi się, że zagraniczni turyści przyjeżdżali do nas nie po to, by podziwiać nasze krajobrazy, czy po to, by opić się żytem bądź też żubrówką, ale po to by zobaczyć jak Polacy żyją. Sztuka przetrwania na co dzień. Oni mieli, mają swoich filozofów, my mamy rzeczywistość. Zresztą Polak to po prostu (obok białej, czarnej itd. i itp.) rasa człowieka.

Żyję w kraju, który fundował mi i wciąż mi funduje bogactwo nieziemskich przeżyć. Pierwszym takim wręcz traumatycznym zdarzeniem było odkrycie tzw. ogonków, które istniały wszędzie tam, gdzie był sklep. W kolejkach stali wszyscy: od dzieci aż po starców. Była to przerażająca konieczność przerażającej rzeczywistości, z tej racji, iż człowiek wiecznie był skazany na człowieka. Nie można było schować się w domowym zaciszu, bo należało wystać się za czymś do jedzenia. Matka nigdy nie skazała mnie na ogonek, więc miałam dzieciństwo. Lecz ówczesny okres zainspirował mnie i odkryłam czarne plamy na ŻYCIU. Wówczas też po raz pierwszy zapukała do mej głowy niepokojąco-kojąca myśl o samo-bójstwie: „jeśli moje życie ma polegać na staniu w kolejkach to po prostu się powieszę”. Ogonki zniknęły, niechęć do życia pozostała. Wyraziła się ona, w okresie młodości, w postaci połknięcia tabletek, ale dlaczego to świństwo wzięłam tego już nie pamiętam. Może zupa była zbyt gorąca? A może odkryłam „myślę, więc jestem”?

Teraz mam około trzydziestki, psa i wolność..., bo nie pracuję? Jakby mi było mało tego, to mam jeszcze paru znajomych. I ani chwili spokoju, bo nawet we śnie rzucam się.

Właśnie przypomniało mi się... Ja nie wiem czy wy wiecie, że Mojżesz nie był Żydem tylko Polakiem, i wcale nie był Mojżeszem tylko Nowakiem, a jego ksywą było - Oj Łżesz. Nie wiecie o tym? To ja nie wiem, co jecie na śniadanie. Pewnie kornika flakesy. W każdym bądź razie Oj Łżesz miał niesamowity dar opowiadania (podobno w wyniku reinkarnacji odrodził się jako Andersen),więc raz tak nagadał, że przez niego KTOŚ, bez konsultacji z ludzkością, wydał odgórną dyrektywę, nie kłamać i 9 innych podobnych nie-chów. Ale i tak Oj Łżesz mówił wiele dziwnych rzeczy i tym gadaniem wyprowadził ludzi w pole tj. na pustynię. I nie tylko ludzi, bo przecież nawet morze i to nie byle jakie, tylko same Czerwone, rozłożyło przed nim swoje nogi, tj. rozstąpiło się. Pewnie z tej przy-czyny, ci, którzy rzucili się na komunistów, tak fanatycznie opierają się o Biblię. A księga ta zawiera całą kupę gagów ludzkości, tylko trochę przekręconych, bo nikt nie lubi, gdy robi się z niego głupa, tym bardziej nie trawi tego żadna ze sfer ludzkiej świadomości. Przecież „człowiek to brzmi dumnie”. Szczególnie wtedy, gdy tuczy gęsi, podrzyna gardła „jadalnym” zwierzętom, robi wiwisekcje, zadręcza hodowlane zwierzątka, zabija wszelkie życie dla zabawy, pozwala, by ludzie z umierali z głodu i .... może na tym skończę, bo dusza zaczyna palić moje ciało, a ciało rzygać formą człowieka, do której wtłoczono mnie wbrew mojej woli. Bo tak naprawdę chciałam być .... sama nie wiem.

Mam kumpla, kalekę. Stracił on najpierw głowę, a potem nogi. Więc prowadzi się-dzący tryb życia, bo cóż może począć, kiedy jest nie tylko mężczyzną, ale i człowiekiem bez nóg. Czasami męczy nas swym wiecznym pytaniem - „dlaczego?”. Fakt, trudno jest się pogodzić z tragedią, tym bardziej, kiedy dotyczy ona naszych bliskich. Nie mogę oprzeć się pewnej myśli, że Ktoś, a czemu by nie UFO, traktuje nas jak zwierzątka, a raczej jak owady, te wstrętne, ohydne, które nie tylko nic nie czują, ale w ogóle nie powinny istnieć. Przecież dzieci łapią muchy, którym wyrywają łapki, tudzież skrzydełka, bądź też motylom fundują naukę pływania i tym podobne. Więc Ktoś łapie człowieka i upierdala mu n óżki, rączki, zabiera mu życie w wypadku samochodowym (resoraków?). Światem rządzi nie przezna-czenie czy też Wola Boska, ale zielona łapa kosmity. Dolar ?! I seks. Rypańsko. Bo o czym by tu gadać..., kiedy nie ma o czym gadać, a przecież trudno jest życie przegadać, bo nawet nie ma o tym co gadać! Od tego jest telewizja. I radio. Człowieka zamyka się w pięciu słowach - człowiek skazany jest na słowa.

Uszy do góry daj, by można było cię ustrzelić. Tekstem, słowem, wyrazem....literką,

Zbłądziłam, przepraszam. Czasami zdarza mi się to, ponieważ nie należę do tych uporządkowanych ludzi, którzy wiedząc czego chcą i dokąd zmierzają. Więc będę sobie mówić. Od rzeczy do rzeczy. Więc na czym to ja skończyłam?... Aha!, no więc żyję tam gdzie żyję i na dodatek mam znajomych. Kochanek też był, ale się powiesił. Biedactwo. Zresztą i tak się wypalił... Cokolwiek to znaczy.

Teraz stoję w pewnym w miejscu i przeżywam rozterki. Człowiek bez pracy zaczyna myśleć. Rzuć pracę, a zobaczysz. Naprawdę przeżywam straszne dylematy. No bo Ktoś rzekł: „kochaj bliźniego jak siebie samego”. Kurcze, a przecież ludzie są... po-pie-rdo-leni!! i podcinają sobie żyły czy też w inny sposób molestują własne ja. No to ja pieprzę taką miłość. Wy jak chcecie kochajcie się - frajerzy... I stąd też pochodzi całe zło - bo miłość jest niczym innym jak zadręczaniem - wysublimowaną formą pałowania. A zresztą....

Cha, cha cha,... przypomniało mi się - wiecie w jakim ja żyję kraju? W kraju, w którym brudne szyby są objawieniem. Niedociągnięcia mało doskonałej ręki ludzkiej stają się wizerunkiem Boskim. Bosko! Cha, cha, cha... Poważnie, niedomyta szyba staje się miejscem kultu, bo wygłodniali ludzie zachłannie rzucają się na wiarę i widzą Matkę Boską, czasami Jezusa. To dziwne, że nikt jeszcze w tych widzeniach nie zobaczył Boga. Ale to nie moje zmartwienie. Mój kraj naprawdę jest dziwny, a zresztą przecież przodujemy w spożywaniu napoi wyskokowych.

A propos alkoholu, wiecie jaki mój znajomy pędzi bimber ! Sam miodzik, tyle tylko, że o ścianę rzuca. Nie ma to jak rodzinna tradycja. Podobno alkohol szkodzi zdrowiu, ale czasami jednak trzeba zrobić skok w bok, by nie dać się zwariować. My mamy bimber, inni swoich psychoterapeutów. Ciekawe kto na tym lepiej wychodzi, nie bacząc na zawartość naszych portfeli, a na duszę.

W dzisiejszych czasach pieniądz stał się jedyną wartością względem której ocenia się ludzi. Masz szmal jesteś cool, nie masz – no cóż siedzisz w domu, o ile masz go, czasami wyjdziesz na spacer, a i wtedy idziesz ze zwieszoną głową wypatrując na chodnikach pieniędzy, zresztą bieda i tak nie pozwala nikomu w oczy spojrzeć. Ale ja mam to wszystko w dupie. Najważniejsze jest to, że mam super buty i mogę łazić tam, gdzie chcę i tam dokąd zabłądzę. I jest super. Mimo pękniętych podeszw, ale i na to jest sposób - trzy wkładki i nie czuję kałuż; 20 kilometrów i nie czuję już nic; .szklaneczka bimbru i nie wiem kim jestem. Czegóż więcej do szczęścia potrzeba? No może od czasu do czasu obiadu. Jasny gwint!, która godzina? Na razie, mykam na małe coś niecoś do Caritasu.

Jeszcze tylko jedno słowo a propos żarełka...czyli mała rozprawka o potrawkach... Ludzie starsi mają w zwyczaju jeść, pożerać duże ilości jedzenia. Tak jakby czuli, że zbliża się śmierć, więc cóż im innego pozostało jak to, by odejść najedzonym? A może w życiu człowieka najlepszą rzeczą jaką może go spotkać jest jedzenie? Trzeba żyć, aby się o tym przekonać. Trzeba żyć długo żeby odkryć prawdziwy smak życia. Chociaż jeśli chodzi o kobiety to nic dziwnego, że na starość przyjmują duże ilości pożywienia, bo jeśli ktoś się zadręczał jakimiś chorymi dietami przez większą część życia (zapewne od 13 do 60 roku życia!), to chyba teraz może posmakować co stracił. Smacznego. Lecz w tej całej radości pożerania jest jeden mankament - sztuczna proteza, która ogranicza wybór pokarmu. Więc czy warto? I w imię czego?! Ja wam powiem: seks zagląda nam do misek, po prostu. Smacznego.



muza jak zwykle, polecam:D
https://www.youtube.com/watch?v=sR3DHCVov7s&list=RD02eKmNK92rn4g





Czy coś zmieniło? Chyba nic. dalej we mnie tkwi dusza, co nie pozawala żyć ............

:D