Pokazywanie postów oznaczonych etykietą władysławowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą władysławowo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Władysławowo- foto.........cd

Lunapark we Władysławowie był o tej porze roku pusty. Nie było zbyt dużo turystów i właściwie z tego co pamiętam załapaliśmy się na karuzelę w ostatniej chwili. Skończył się sezon, więc powoli zamykali.

Syn zaliczył Koło Młyńskie. Oto widoki.





Ten  złom widoczny na zdjęciu pod spodem to największy rollercoaster w Polsce. Oczywiście musiałam na nim zjechać. Bałam się jednego - że to się rozleci. Skrzypiało, chwiało. Jazda sama w sobie przyniosła wiele wrażeń, ale że jechało się po zardzewiałym żelastwie dodało mega smaku strachu.
T też zjechał. Pod koniec jazdy, gdy mężulo miał wysiadać z wagonika, facet z obsługi ryknął na niego, że za wcześnie się odpiął bo to było niebezpieczne.
Tyle ze T przejechał całą trasę bez zamknięcia, bo nie miał jak się zamknąć. Nie dało się. Więc nie jest to jazda dla ludzi "dobrze zbudowanych" +.
Tylko gdzie wówczas był facet z obsługi?!


Zapytałam się pracownika lunaparku co poleca dla nas, znaczy się dla mnie i dla dziecka.  Odparł:
- Ośmiorniczki.
To poszliśmy.
Weszłam na nią z 14-miesięcznym synkiem i normalnie myślałam, ze padnę trupem. Kręciło nas wokół osi naszej, wokół osi karuzeli plus do tego przechyły. Kręcioła na maksa. Jak ja tego nie lubię. Trzymałam mocno syna, by czasem za wcześnie nie skończył przejażdżki. Zeszłam z tego zielona. Wymamrotałam pod nosem w stronę pracownika:
- By cię chudy byk ....
A synek? Szedł sam prosto i to bez słowa.
Przeżyliśmy szok.
Od tamtej pory zyskał prosty chód.


Wystawa motyli o owadów we Władysławowie imponowała swoją kolekcją. To warto zobaczyć.














cyt. „Motyl” – bardzo delikatne słowo. Zwiewne; zupełnie jak... motyl. Po angielsku też jest delikatne – butterfly. Na piśmie niekoniecznie to widać ale proszę mi uwierzyć – ono brzmi jak aksamit. Jest takie... maślane. Po francusku, z kolei, śliczne, drobniutkie – papillon. Po hiszpańsku, urocze – mariposa. Po rosyjsku, kochane – baboćka. A po niemiecku SCHMETTERLING! No cóż.

Polecam GRINGO WŚRÓD DZIKICH PLEMION skąd pochodzi wyżej przytoczony cytat. Książka jest  rewelacyjna, śmieszna z której można dowiedzieć się wielu rzeczy, min. jak się łowi motyle i do czego zdolni są zawodowi "motylacze". RIO ANACONDA też zabija swoim humorem. I dobrymi tekstami.












http://www.muzeummotyli.pl/ - o muzeum plus filmiki






poniższy tekst zostal skopiowany ze strony:
tehttp://gowladyslawowo.pl/pl/miejsce/zwiedzanie/muzeum-motyli.html


Muzeum Motyli we Władysławowie to prywatne muzeum otwarte w 2000 r. przez Tomasza Falkiewicza. Zbiór gromadzony był przez dwa pokolenia rodziny. Kolekcje zapoczątkował stryj właściciela, który większość prezentowanych okazów preparował osobiście.

 Niektóre okazy zostały zamówione inne przywiezione z własnych podróży. Cała kolekcja liczy ponad 6000 okazów.
Część z nich znajduje się w muzeum otwartym w 1998 r. w Łebie. Wystawa we Władysławowie prezentuje ponad 3000 motyli i owadów.

Muzeum znajduje się w wieży widokowej Domu Rybaka. Wystawa prezentuje najcenniejsze, najładniejsze i najciekawsze motyle i owady świata. Poza różnorodnością świata owadów można również przeczytać wiele cekawostek przybliżających fascynujący świat owadów.


Władysławowo i Hel- podróże syntymentalne - foto:D







Syn miał 14 miesięcy jak wyruszyliśmy po jod. Morze we wrześniu jest czymś cudownym. Choć góry mają, jak dla nas, większą moc, ale cóż - zostawiliśmy je na "parę lat później" ...
Nie mniej jednak niespokojne wielka woda i prześliczne okolice też mają swój osobliwy i wyjątkowy urok.

Może w przyszłym roku uda nam się tam wybrać. Kolejna podróż sentymentalna. By córka też zobaczyła i syn, bo w końcu szkrabem był.
A nocleg pod namiotem oczywiście. By smak przygody był. Choć wizja piasku plażowego wciskającego się w każdy kąt jakoś tak nie zachęca, ale ...pożyjemy, zobaczymy. 




CIECHOCINEK

- wiadomo -

jest miastem o charakterze uzdrowiskowym. W mieście praktycznie nie ma przemysłu, znajdują się tu m.in. szpitale uzdrowiskowe, sanatoria, prewentorium, ośrodki wypoczynkowe (wczasowo-turystyczne), zakłady przyrodolecznicze, pijalnia wód mineralnych, hotele, restauracje, warzelnia soli.

 Tężnie w Ciechocinku robią wrażenie. 



  Mniejsze wrażenie jest z punktu widokowego na tężni. 





 TORUŃ

- miasto w którym chciałoby się mieszkać :)

 ale nie koniecznie w zakładzie karnym :)


 Stare Miasto – najstarsza część zespołu staromiejskiego w Toruniu (pozostałe dwie to Nowe Miasto i zamek krzyżacki), ograniczona ulicami Fosa Staromiejska, pl. Teatralnym, ul. Podmurną i murami miejskimi od strony Wisły. Na Starym Mieście znajduje się większość najcenniejszych zabytków Torunia.





 Pomnik Mikołaja Kopernika na Rynku Staromiejskim w Toruniu – odsłonięty 25 października 1853. Pomnik został wykonany z brązu przez berlińskiego rzeźbiarza Fryderyka Abrahama Tiecka.
Ma on 2,6 m wysokości. (info za wikipedia)




 Zamek krzyżacki w Toruniu – najwcześniejszy zamek krzyżacki na ziemi chełmińskiej, zbudowany na planie podkowy, prezentuje wcześniejszą formę rozwoju zamków krzyżackich, jeszcze przed ustaleniem się typowego zamku konwentualnego w postaci regularnego czworoboku.

 Budowę zaczęto w latach 50. XIII wieku, ukończono w drugiej ćwierci XIV wieku. Prawdopodobnie od początku była to siedziba komtura. W roku 1454 zamek został wzięty szturmem przez mieszczan toruńskich, a następnie prawie całkowicie zburzony. Wydarzenia te zapoczątkowały wojnę trzynastoletnią.



 Krzywa Wieża w Toruniu – średniowieczna baszta miejska, która swą nazwę zawdzięcza znacznemu odchyleniu od pionu (1,46 m).


 Legenda o powstaniu nazwy miasta.
Według podania jedna z toruńskich baszt przyjaźniła się z Wisłą. Od przepływającej obok rzeki słuchała interesujących opowieści. Po pewnym czasie zaczęła zazdrościć Wiśle jej barwnego życia, ta jednak wciąż chwaliła się podpływając coraz bliżej murów baszty. Z czasem Wisła zaczęła podmywać jej mury. Baszta nie mogła wytrzymać już uderzeń fal i przestraszona krzyknęła:
- Wisło, Wisło, nie podpływaj tak blisko, bo ja runę!
Rzeka odpowiedziała:
- To ruń!
Krzyk baszty niesiony echem usłyszeli wędrowcy zastanawiający się jakie to miasto o wysokich ceglanych murach widać na horyzoncie. Tak właśnie nazwę Toruń nanieśli na swoje mapy.
(z wikipedii , jak wszelkie inne informacje))


Przejście się bulwarami wzdłuż Wisły, zobaczenie panoramy Torunia, oraz widoku z toruńskiej wieży widokowej jest rzeczą niesamowitą. Obowiązkowo trzeba zjeść pierniki, by się nie pierniczyć, a zwiedzać. :DDD

Po obiadku i piernikach wyruszyliśmy nad morze


Władysławowo witaj! :D

Władysławowo jest położone w północnej części Pobrzeża Kaszubskiego, od północnej strony nad Morzem Bałtyckim, a od południowo-wschodniego nad Zatoką Pucką. Zachodni skrawek miasta leży na Wybrzeżu Słowińskim, a część miasta Chałupy znajdują się na Mierzei Helskiej.
 Mieści się tutaj port morski oraz 15 kąpielisk nadmorskich.








 W porcie Władysławowo prowadzone jest przetwórstwo ryb, fabryka lodu i mączki rybnej, stocznia remontowa. Od maja do października cumują przy jego nabrzeżu jachty sportowe i żaglówki.

Molo ma charakter turystyczny.





















Turystyka

Władysławowo jest miejscowością z rozbudowaną infrastrukturą turystyczną. Położenie nad otwartym morzem i Zatoką Pucką, a także w pobliżu Nadmorskiego Parku Krajobrazowego stanowi jeden z walorów turystycznych. W mieście znajduje się port morski położony nad otwartym morzem, którego część stanowi zachodni falochron pełniący także funkcję turystycznego mola.

We Władysławowie zostało zorganizowanych 15 kąpielisk nadmorskich

Przy. ul. Gen. Józefa Hallera znajduje się
Lunapark Sowiński, w którym można skorzystać z młyna widokowego, gokartów.

Istnieje także możliwość skorzystania z przejażdżki „ciuchcią” szosą Władysławowo – Jastrzębia Góra.



Jednym z deptaków jest aleja Gwiazd Sportu, na której znajdują się chodnikowe gwiazdy z wypisanymi imionami i nazwiskami słynnych sportowców polskich i trzech zagranicznych. 

( z wikipedii)







Bo tak sobie wykminiłam - skoro zdjęcia są to pomyślałam:
wrzucę, może kogoś natchnę na kolejne wakacje :)

zatem
cdn
sentymentalnych podróży nastąpi


:DDDDDDD



Choć tak oderwę się od szarości dnia uciekających wakacji :)