Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tortury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tortury. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 kwietnia 2013

tortury

W piątek poszłyśmy z matką po dzieci do przedszkola. Matka wyciągnęła syna na Drogę Krzyżową, a my z Młoda wróciłyśmy do domu. Młoda nie chciała iść. I dzięki Bogu.
- A wiesz dlaczego nie chciałam iść do kościółka?!
 - Nie wiem. Dlaczego?
--Bo Pan Jezus umarł w baranku.
- Młoda co ty opowiadasz?!
Młoda zaczęła się chichrać. Ja też. Ta jak coś powie, a lubi gadać:
- Nooo mamo, słuchaj ......
I słucham. Potafi nawijać, jak chce i ma dzień.I śpiewać:
Ona tu jest i tańczy dla mnie...
- Przestań to śpiewać, bo wyrzucę cię z domu ! - mówię groźnym tonem, ale Młoda kuma żarty i zaczyna jeszcze głośniej śpiewać:
-Ona tu jest i tańczy dla mnie.....
- Młoda przestań, bo z domu cie wyrzucę! -zaczynam chichrać, a Młoda zaczyna krzyczeć:
-Ona tu jest i tańczy dla mnie
Nasza zabawa. Młoda połknęła bakcyla i co jakiś czas śpiewa patrząc na mnie wzrokiem - "No i co mi zrobisz maleńka".
Nawet Starszy włączył się w zabawę:

- No Młoda nie śpiewaj dicha, bo mama cię z domu wyrzuci.
A Młoda radocha i jeszcze głośniej wyje.


Starszy przytargał pani lato z przedszkola.


I zadziałało. W sobotę była piękna super pogoda. Słońce!!!! Słońce niczym cud, niczym objawienie. Buty i czapy wiosenne. I spacer, z którego nie chciało się wracać.
I kościół i święcenie jajek. I Grób Pański. A w nim mumia. Okrwawiona. Męka Pańska musi działać na wyobraźnię. Umarł za wiarę.
A ile umarło przez wiarę?! Szkoda że przy okazji nie zrobią wystawy narzędzia tortur używanych przez inkwizytorskich katów. Ciernie,gwoździe i krzyż to niczym wybawienie z całej kaźni przygotowanej przez ludzi pełnych wiar.

gruszka- co by pupie było miło ...



Zadziwiające jak ludzie potrafili, potrafią być dla innych okrutni. W innych kulturach śmierć również była mostem do "prawdy", do boga, konieczną ofiarą. Człowiek jest taki dziwny.Aż głupio być człowiekiem.

Patrząc na grób zdziwiłam się, że obok nie leżały szczątki tupolewa. Nasz proboszcz lubi straszyć piekłem, jak i mówić o Polsce jako tym smutnym kraju nad Wisłą. Komuniści wciąż jak diabli czają się w mrokach i kuszą. I jakoś zabrakło mi kultu następnej męki pańskiej. Może nastąpiło przebudzenie i gościu się opamiętał?!

Zamknęłam się w kuchni. Sprzątanie, pieczenie i takie tam czynności zbędne. Zachciało mi się czyścić kratkę wentylacyjną. Myślałam, ze jest plastikowa, ale krew płynąca z opuszka mówiła coś innego: cholerne żelastwo.
- T! T! chodź, znowu się upierdzieliłam...Ała!!!!!!!!
T nie śpieszył się, a co tam. Niech się wykrwawię. Do kuchni za to synek wlazł. Popatrzył i znudzonym tonem rzucił:
- Znowu?
- Kuźwa! jakie znowu? gdzie współczucie i woda utleniona?!

A dzień wcześniej rozmawiając z synkiem, i to o dziwo nie o angry birds, syn poprosił:
 - A obiecujesz, ze już nic sobie nie zrobisz
 - Nie mogę synku
Wiem wiem, ty już tak masz 

-  No niestety....

Przecież niedawno znowu wpadłam na żelazko i mam już dwa piękne ślady po oparzeniach. A co tam. Po jednej bliźnie na ręce - tak piękna symetria.
Im więcej blizn tym życie ciekawsze?! Tak to szło?! Ha, ha, ha ...A raczej tak -Mercedes Lackey: Nikomu nie udaje się przejść przez życie, nie nabawiwszy się przy tym blizn. 
Więc żyję, żyję!

Plaster na paluchu, można wrócić do działań wywrotowych w kuchni. Dzieciaki grały razem w piłkę w przedpokoju. A T ganiał z wiedźminem. Harmonia i spokój przerwane zostały przez nagły krzyk Młodej:
- No tato zajmij się dziećmi swoimi a nie kompem.
I tak oto dopadło zmęczenie córę. Nadchodził wieczór. A kiedy dzieci poszły spać, T zamienił się w fryzjera. Zafarbował moje włosy, podłogę w łazience, a przy okazji i stopy swoje, jak i moje. Tak od spodu - kropki czarne.
- A co to? -spytała się pewnego wieczoru Młoda.
- A nic, tańczyliśmy po biedronkach. Patrz  tylko kropki nam zostały. Na pamiątkę.
- A ty to zawsze musisz głupio gadać - syn bywa dla mnie okrutny, buuuuuuu.
Ja sobie załatwiłam pazurki. Pazurki pomalowałam lakierem. Szok niedzielny dla rodzinki. Jak to?! A tak to, a tak to. Nastąpiło przebudzenie. Czas zmian. Wyłażę z letargu niczym niedźwiedź z gawry. Spokojnie, powoli, do przodu. Wyciągam się. Odżyłam - ból odpuścił. Uwierzyłam, ze będzie dobrze. Po raz pierwszy od grudnia uwierzyłam, że odzyskam siebie. I pobiegnę. Po rynku kazimierskim, po górach i dolinach. Po kieleckim.





Święta były sobie. I minęły.
Jak wszystko mija - co złe i dobre. Tylko M jak miłość w telewizorni trwa. Ja cię nie mogę.